Leszek Możdżer podczas koncertu w Galerii EL (fot. AD)
Wczoraj (7 lipca) odbył się pierwszy z dwóch tegorocznych koncertów 7th Summer of Jazz&Blues. W rolach głównych wystąpili: Leszek Możdżer, fortepian, dwie szklanki i zielony ręcznik.
Środowy koncert był jak do tej pory jedyną okazją aby zobaczyć i usłyszeć "na żywo" w naszym mieście wybitnego muzyka i kompozytora. Leszek Możdżer jest ciekawym zjawiskiem, gdyż rzadko zdarza się aby muzyk o wyraźnie jazzowych inklinacjach, był postacią niemal ogólnie rozpoznawalną. Możdżerowi jednak udaje się być cenionym i uznanym w światowym jazzie pianistą, a jednocześnie nie stronić od przedsięwzięć nie tyle może czysto komercyjnych co szerzej dostępnych. Imponuję również otwartość artysty na nowe projekty tak dalekie od jazzu czy muzyki klasycznej, jak choćby udział w nagraniach płyty czołowych obrazoburców polskiej sceny - Behemoth, czy też hiphopowy Haelucenogenoklektyzm L.U.C.a.
Występ w Galerii zgromadził komplet publiczności. Leszek Możdżer zaprezentował własne interpretację chopinowskich klasyków, kompozycje Krzysztofa Komedy czy utwory znane z płyt nagranych z muzykami, z którymi artysta współpracuje na co dzień jak choćby Lars Danielsson. Koncert Możdżera to minimum słowa maksimum dźwięku. Artysta sam powiedział, że nie jest najlepszy w zapowiedziach więc będzie po prostu grał. A grał pięknie, z wielką lekkością, swobodą i uśmiechem na twarzy. W każdy muzyczny standard wkładał coś od siebie, w każdym było słychać te jego jazzowe fascynacje. Zaskakiwał nieszablonowymi jak na fortepian dźwiękami przy których generowaniu posługiwał się pustymi szklankami czy ręcznikiem. Przynosiło to naprawdę zaskakujące efekty. Każdy kolejny utwór zwieńczony był długimi brawami, które za każdym razem wydawały się onieśmielać artystę. Oczywiście nie mogło zabraknąć bisów, wśród których na zwieńczenie wieczoru dostaliśmy Imagine, klasyk Johna Lennona w wersji niemal industrial-noisowej. Po takim finiszu mogły już być tylko owacje na stojąco.
Zaproszenie Możdżera musiało w końcu mieć miejsce. Można tylko zapytać czemu tak późno – ale po co, skoro oczekiwanie zostało w pełni wynagrodzone.
Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania
W formularzu stwierdzono błędy!
Ok
Dodawanie opinii
A moim zdaniem...
Koncert magiczny, wrażenia nie do opisania. Ale ja mam również prośbę, przez cały koncert siedziała przede mną dziewczyna, w prawym rzędzie, nie mogłem oderwać od niej wzroku. .. Miała na sobie, bluzeczkę na krótki rękaw, w biało-niebieskie paski. Włosy lekko kręcone o kolorze ciemnego kasztana. .. Bardzo, ale to bardzo mnie zauroczyła swoją urodą. .. Jak się skończył koncert i podczas wyjścia spojrzeliśmy sobie w oczy. Kiedy już chciałem się odezwać, za nie mówiłem z oczarowania jej osobą. Jeśli przeczytałaś tę wiadomość, bardzo Ciebie proszę o kontakt. Pozdrawiam wszystkich fanów Leszka Możdżera :)
Mój e-mail: tomek000@op. pl
To było wspaniałe przeżycie. Sobie i innym fanom L. M. życzę w niedalekim czasie kolejnych spotkań z Jego muzyką na żywo. Interpretacje i improwizacje czarujące lub zmuszające do refleksji, niektóre wprost bajkowo-filmowe. I sama osoba L. M. skromna i niezwykle sympatyczna, co z pewnością potwierdzą Ci, którzy zostali po Jego autograf. Oby więcej w Polsce takich ludzi, z takim poziomem artyzmu i talentu!
Koncert rewelacyjny. Wspaniala muzyka, wspaniałe interpretacje, cudowne improwizacje. Wierzę, że Leszek odwiedzi w niedalekiej przyszłości Elbląg ponownie. Może tym razem z Panami Danielssonem i Fresco???
Dzięki za cudowne dźwięki.
Wspaniały muzyk i człowiek. Można się byłe o tym przekonać na koncercie i po nim.