Muzyczna ulica Garbary

W piątek 6 sierpnia na Starym Mieście, jeśli pozwoli na to pogoda, odbędzie się kolejny koncert. Dla elblążan zaśpiewa Anna Szatybełko, finalistka telewizyjnego programu „Śpiewaj i walcz”. Inicjatywa cotygodniowych imprez wyszła od właścicieli pubów i restauracji przy ulicy Garbary. Rozmawiamy z jednym z nich, Sławomirem Czulewiczem, właścicielem pubu „Kaszmir” i wokalistą rockowego zespołu o tej samej nazwie.
Olga Kaszubska: Zacznijmy od najbliższego koncertu, kogo usłyszymy?
Sławomir Czulewicz: W piątek będzie śpiewała wspaniała Ania Szatybełko. Dziewczyna brała udział w programie „Śpiewaj i walcz” i jako jego finalistka wystąpi na festiwalu w Opolu. Ania zaśpiewa przy akompaniamencie Adama Lemańczyka, który gra na klawiszach. Oboje są z Malborka. Będzie to mieszanka jazzu, popu i ballad. Mamy nadzieję, że w piątek będzie pogoda i będziemy fajnie spożywać sobie browarki.
W jaki sposób wybieracie zespoły, kto i co o tym decyduje? Czy jest to raczej przypadkowy repertuar?
Według jakiegoś tam małego klucza musimy je wybierać. Wiadomo, że by było całkowitą porażką, gdybyśmy wzięli kapelę od „ostrego strzelania”, bo nam chodzi przede wszystkim o to, żeby zwabić tu ludzi, żeby ludzie przysiedli do naszych ogródków i coś zamówili. To jest też taka impreza, powiedzmy, troszeczkę komercyjna. My chcemy spowodować, żeby ludzie przychodzili w ten zakątek Starego Miasta i fajnie spędzili czas, ale też robimy to dla siebie, bo nikt w tym mieście nie chce nam pomóc, żebyśmy zaczęli trochę zarabiać. Każdy chce tylko brać, każdy chce podatek, każdy chce koncesję i ma nas gdzieś... Dlatego wraz z kolegami z innych firm, pubów i restauracji, stwierdziliśmy, że może coś w ten sposób zrobimy. Przy okazji młode zespoły mogą się pokazać, zagrać. Na razie w większości grały zespoły spoza Elbląga, „Five of Green” był pierwszym elbląskim zespołem. Wykorzystuję dawne znajomości, dzwonię po ludziach. Na sierpień mam ciekawe dwa zespoły, ale o tym nie chcę mówić...
„Kaszmir” też zagra?
Może zagrać. Ale... każdy przecież wie, że czasy, dosłownie, nawet orkiestry świątecznej pomocy, się skończyły, bo nie jest tak, że na orkiestrze ludzie grają za darmo. Muszą mieć zwrot kosztów jakichkolwiek. To ładnie brzmi tylko na zewnątrz. Jakieś tam koszty muszą być zwrócone. Ale jeśli nie w sierpniu, to może we wrześniu. Bo nie jest powiedziane, że będziemy robić to tylko przez wakacje. Jeśli będzie pogoda, to pociągniemy to i we wrześniu. Wtedy zrobimy fajne zakończenie, może coś większego, może zagrają ze trzy grupy, może i „Kaszmir”.
Te koncerty to jest pomysł też na przyszłe lata? Czy już zniechęca was to organizacyjnie?
Trochę zniechęca, bo są już małe zgrzyty, ale byłem na to przygotowany.
Początki zawsze bywają trudne. Musi tak być.
No nie musi, ale tak się zdarzyło. Nauczyło nas to czegoś i teraz będzie już inaczej.
Idea koncertów ulicznych bardzo mi się podoba. Jedyne, co można wam zarzucić to, to że są one odwoływane, a informacja nie dociera do mediów. Wiem, że zależy to od pogody.
Jeżeli nie ma pogody, to bezwzględnie koncert jest odwołany. Dwa tygodnie temu mimo niepogody koncert odbył się połowicznie, na moje usilne prośby zagrali młodzi jazzmani, a kapela „Five of Green” zagrała tydzień później. W przypadku deszczu, niestety, nie gramy. Nie mamy zadaszonej sceny i jesteśmy uzależnieni od pogody.
Staraliście się o wsparcie Urzędu Miejskiego?
Urząd, jak to Urząd. Oni zawsze te ich dziwne pieniądze dzielą na początku roku. Nie wiem, nie orientuję się, jak to się odbywa. Tam są na pewno mądrzejsi ludzie, którzy znają się na tym. Zaakceptowali nasz pomysł i tyle. Zaproponowali, żeby podpiąć się pod jakieś stowarzyszenie, wtedy z początkiem roku będą jakieś pieniążki... Zastanawiamy się nad założeniem stowarzyszenia „Przyjaciół ulicy Garbary”...
...ożywiającego starówkę.
No tak. Jeżeli jest twierdzenie, że ożywić starówkę mają Dni Elbląga, to jest absurd. Jak mogą ożywić w jeden dzień, dwa dni. Tylko nam zaszkodzą, bo nam nabrudzą. Przecież my nie mamy żyć dwa czy trzy dni w roku. Starówka ma żyć codziennie. Wiadomo, że są poniedziałki, niedziele i wtedy jest mniejszy ruch. Ale w tej chwili robimy w piątek koncert, są ludzie, w sobotę nie ma nikogo. A są wakacje. Ludzie stąd uciekają, młodzieży nic nie przyciąga w tym mieście. Zostają tu emeryci i renciści. To jest przyszłość Elbląga?
Garbary i tak, chyba, dobrze żyje.
Czy ja wiem? W tej chwili już nie. Ja się śmieję z kolegami, że na Wigilijnej to nawet lepsze żarówki są wkręcone. Tu jest taka ciemnota, martwota, a tam jest takie żyjące światło. Poza tym mamy tu malutki kawałek, dopóki nie skończą się budowy, to tak będzie. Jeśli coś się robi przy Bramie Targowej, to ludzie są przy Bramie, a tu nawet kot z kulawą nogą nie przejdzie. To nasze przedsięwzięcie jest stworzone właśnie po to, by nawet tym dźwiękiem nieco głośniejszym zwabić ludzi, żeby ktoś z drugiej ulicy to usłyszał i powiedział „tam gdzieś grają, idziemy zobaczyć, co się tam dzieje”.
W czasie koncertu cała ulica zapełnia się widzami, słuchaczami. Czyli ludziom to się podoba.
Z tego, co zauważyłem, to ludziom się podoba. Jest to coś innego, zatrzymują się, patrzą. Jednym się podoba, innym się nie podoba, ale i tak się zatrzymują. Wiadomo, że każdy ma inny gust muzyczny, dla jednego jazz to jest pitolenie, dla drugiego to wspaniała muzyka, dla trzeciego disco polo to tragedia, dla 90 procent Polaków to jest bardzo dobra muzyka, wręcz narodowa prawie. Wiadomo, że każdemu się nie dogodzi. Ale staramy się, żeby był to ciekawy przegląd. Muzyka ta nie może zabić tych klientów naszych, którzy mają sobie usiąść i napić się złocistego napoju. Mamy plany na przyszły rok. Ale to wszystko może umrzeć, bo to jest walka z wiatrakami, nie mamy szans z takimi wydziałami kultury czy kimś, kto rozdziela finanse. Ale powoli, powoli.. Wiadomo to było dopiero kilka koncertów, wszystko, mam nadzieję, się rozkręci, jeśli nam sił starczy i nie będzie żadnych przeciwwskazań, no to jakoś będziemy działać. Później można to przeistoczyć na coś innego, jeśli są pieniądze, to można wszystko. My organizujemy to swoimi funduszami, jak będą większe pieniądze, to można zrobić coś większego, ulicę zamknąć, scenę postawić... Wszystko kosztuje, nawet koncesja na jednorazowe wystawienie stolików na chodnik. Teraz właśnie to załatwiamy.
Czekamy więc na najbliższy koncert.
Zapraszamy do współpracy, zapraszamy zespoły, które chciały by się pokazać, zapraszamy wszystkich, którzy nam dobrze życzą... Chciałbym dodać, że ogłosiliśmy konkursik na nazwę tego przedsięwzięcia, na razie robocza wersja brzmi „Muzyczna Garbary”, ale może ktoś ma jakiś pomysł na ogarnięcie tego naszego grania. Obiecujemy, że na zakończenie jakoś go nagrodzimy.
***
Najbliższy koncert rozpocznie się w piątek 6 sierpnia o godz. 19. Wstęp wolny.
Organizatorami imprezy są: pub Kaszmir, pub Highlander, Księgarnia Świat Książki, Naleśnikarnia Fanaberia, Kuchnia Włoska Vitalis i klub Mimoza.
***
Anna Szatybełko urodziła się w 1989 roku w Malborku. Jest uczestniczką warsztatów artystycznych, laureatką wielu festiwali krajowych i zagranicznych. Jej dotychczasowe sukcesy to m.in.: I miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki „My XXI Wiek” w Bułgarii (2007), II miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki „Magia Italiana” we Włoszech (2008), Nagroda w Ogólnopolskim Festiwalu Piosenek Lat 60-tych i 70-tych w Wyszkowie (2009). Przez 5 lat wraz z zespołem wokalnym „Balbiny” śpiewała w programie TVP „Od przedszkola do Opola”, gdzie wspierała młodych wykonawców jako chórek. Wystąpiła m.in. w: „Szansie na sukces”, „Tak to leciało”, „Talent za talent” i „Śpiewaj i walcz”. Jako finalistka tego ostatniego programu wystąpi na festiwalu w Opolu w koncercie Debiuty.
Sławomir Czulewicz: W piątek będzie śpiewała wspaniała Ania Szatybełko. Dziewczyna brała udział w programie „Śpiewaj i walcz” i jako jego finalistka wystąpi na festiwalu w Opolu. Ania zaśpiewa przy akompaniamencie Adama Lemańczyka, który gra na klawiszach. Oboje są z Malborka. Będzie to mieszanka jazzu, popu i ballad. Mamy nadzieję, że w piątek będzie pogoda i będziemy fajnie spożywać sobie browarki.
W jaki sposób wybieracie zespoły, kto i co o tym decyduje? Czy jest to raczej przypadkowy repertuar?
Według jakiegoś tam małego klucza musimy je wybierać. Wiadomo, że by było całkowitą porażką, gdybyśmy wzięli kapelę od „ostrego strzelania”, bo nam chodzi przede wszystkim o to, żeby zwabić tu ludzi, żeby ludzie przysiedli do naszych ogródków i coś zamówili. To jest też taka impreza, powiedzmy, troszeczkę komercyjna. My chcemy spowodować, żeby ludzie przychodzili w ten zakątek Starego Miasta i fajnie spędzili czas, ale też robimy to dla siebie, bo nikt w tym mieście nie chce nam pomóc, żebyśmy zaczęli trochę zarabiać. Każdy chce tylko brać, każdy chce podatek, każdy chce koncesję i ma nas gdzieś... Dlatego wraz z kolegami z innych firm, pubów i restauracji, stwierdziliśmy, że może coś w ten sposób zrobimy. Przy okazji młode zespoły mogą się pokazać, zagrać. Na razie w większości grały zespoły spoza Elbląga, „Five of Green” był pierwszym elbląskim zespołem. Wykorzystuję dawne znajomości, dzwonię po ludziach. Na sierpień mam ciekawe dwa zespoły, ale o tym nie chcę mówić...
„Kaszmir” też zagra?
Może zagrać. Ale... każdy przecież wie, że czasy, dosłownie, nawet orkiestry świątecznej pomocy, się skończyły, bo nie jest tak, że na orkiestrze ludzie grają za darmo. Muszą mieć zwrot kosztów jakichkolwiek. To ładnie brzmi tylko na zewnątrz. Jakieś tam koszty muszą być zwrócone. Ale jeśli nie w sierpniu, to może we wrześniu. Bo nie jest powiedziane, że będziemy robić to tylko przez wakacje. Jeśli będzie pogoda, to pociągniemy to i we wrześniu. Wtedy zrobimy fajne zakończenie, może coś większego, może zagrają ze trzy grupy, może i „Kaszmir”.
Te koncerty to jest pomysł też na przyszłe lata? Czy już zniechęca was to organizacyjnie?
Trochę zniechęca, bo są już małe zgrzyty, ale byłem na to przygotowany.
Początki zawsze bywają trudne. Musi tak być.
No nie musi, ale tak się zdarzyło. Nauczyło nas to czegoś i teraz będzie już inaczej.
Idea koncertów ulicznych bardzo mi się podoba. Jedyne, co można wam zarzucić to, to że są one odwoływane, a informacja nie dociera do mediów. Wiem, że zależy to od pogody.
Jeżeli nie ma pogody, to bezwzględnie koncert jest odwołany. Dwa tygodnie temu mimo niepogody koncert odbył się połowicznie, na moje usilne prośby zagrali młodzi jazzmani, a kapela „Five of Green” zagrała tydzień później. W przypadku deszczu, niestety, nie gramy. Nie mamy zadaszonej sceny i jesteśmy uzależnieni od pogody.
Staraliście się o wsparcie Urzędu Miejskiego?
Urząd, jak to Urząd. Oni zawsze te ich dziwne pieniądze dzielą na początku roku. Nie wiem, nie orientuję się, jak to się odbywa. Tam są na pewno mądrzejsi ludzie, którzy znają się na tym. Zaakceptowali nasz pomysł i tyle. Zaproponowali, żeby podpiąć się pod jakieś stowarzyszenie, wtedy z początkiem roku będą jakieś pieniążki... Zastanawiamy się nad założeniem stowarzyszenia „Przyjaciół ulicy Garbary”...
...ożywiającego starówkę.
No tak. Jeżeli jest twierdzenie, że ożywić starówkę mają Dni Elbląga, to jest absurd. Jak mogą ożywić w jeden dzień, dwa dni. Tylko nam zaszkodzą, bo nam nabrudzą. Przecież my nie mamy żyć dwa czy trzy dni w roku. Starówka ma żyć codziennie. Wiadomo, że są poniedziałki, niedziele i wtedy jest mniejszy ruch. Ale w tej chwili robimy w piątek koncert, są ludzie, w sobotę nie ma nikogo. A są wakacje. Ludzie stąd uciekają, młodzieży nic nie przyciąga w tym mieście. Zostają tu emeryci i renciści. To jest przyszłość Elbląga?
Garbary i tak, chyba, dobrze żyje.
Czy ja wiem? W tej chwili już nie. Ja się śmieję z kolegami, że na Wigilijnej to nawet lepsze żarówki są wkręcone. Tu jest taka ciemnota, martwota, a tam jest takie żyjące światło. Poza tym mamy tu malutki kawałek, dopóki nie skończą się budowy, to tak będzie. Jeśli coś się robi przy Bramie Targowej, to ludzie są przy Bramie, a tu nawet kot z kulawą nogą nie przejdzie. To nasze przedsięwzięcie jest stworzone właśnie po to, by nawet tym dźwiękiem nieco głośniejszym zwabić ludzi, żeby ktoś z drugiej ulicy to usłyszał i powiedział „tam gdzieś grają, idziemy zobaczyć, co się tam dzieje”.
W czasie koncertu cała ulica zapełnia się widzami, słuchaczami. Czyli ludziom to się podoba.
Z tego, co zauważyłem, to ludziom się podoba. Jest to coś innego, zatrzymują się, patrzą. Jednym się podoba, innym się nie podoba, ale i tak się zatrzymują. Wiadomo, że każdy ma inny gust muzyczny, dla jednego jazz to jest pitolenie, dla drugiego to wspaniała muzyka, dla trzeciego disco polo to tragedia, dla 90 procent Polaków to jest bardzo dobra muzyka, wręcz narodowa prawie. Wiadomo, że każdemu się nie dogodzi. Ale staramy się, żeby był to ciekawy przegląd. Muzyka ta nie może zabić tych klientów naszych, którzy mają sobie usiąść i napić się złocistego napoju. Mamy plany na przyszły rok. Ale to wszystko może umrzeć, bo to jest walka z wiatrakami, nie mamy szans z takimi wydziałami kultury czy kimś, kto rozdziela finanse. Ale powoli, powoli.. Wiadomo to było dopiero kilka koncertów, wszystko, mam nadzieję, się rozkręci, jeśli nam sił starczy i nie będzie żadnych przeciwwskazań, no to jakoś będziemy działać. Później można to przeistoczyć na coś innego, jeśli są pieniądze, to można wszystko. My organizujemy to swoimi funduszami, jak będą większe pieniądze, to można zrobić coś większego, ulicę zamknąć, scenę postawić... Wszystko kosztuje, nawet koncesja na jednorazowe wystawienie stolików na chodnik. Teraz właśnie to załatwiamy.
Czekamy więc na najbliższy koncert.
Zapraszamy do współpracy, zapraszamy zespoły, które chciały by się pokazać, zapraszamy wszystkich, którzy nam dobrze życzą... Chciałbym dodać, że ogłosiliśmy konkursik na nazwę tego przedsięwzięcia, na razie robocza wersja brzmi „Muzyczna Garbary”, ale może ktoś ma jakiś pomysł na ogarnięcie tego naszego grania. Obiecujemy, że na zakończenie jakoś go nagrodzimy.
***
Najbliższy koncert rozpocznie się w piątek 6 sierpnia o godz. 19. Wstęp wolny.
Organizatorami imprezy są: pub Kaszmir, pub Highlander, Księgarnia Świat Książki, Naleśnikarnia Fanaberia, Kuchnia Włoska Vitalis i klub Mimoza.
***
Anna Szatybełko urodziła się w 1989 roku w Malborku. Jest uczestniczką warsztatów artystycznych, laureatką wielu festiwali krajowych i zagranicznych. Jej dotychczasowe sukcesy to m.in.: I miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki „My XXI Wiek” w Bułgarii (2007), II miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki „Magia Italiana” we Włoszech (2008), Nagroda w Ogólnopolskim Festiwalu Piosenek Lat 60-tych i 70-tych w Wyszkowie (2009). Przez 5 lat wraz z zespołem wokalnym „Balbiny” śpiewała w programie TVP „Od przedszkola do Opola”, gdzie wspierała młodych wykonawców jako chórek. Wystąpiła m.in. w: „Szansie na sukces”, „Tak to leciało”, „Talent za talent” i „Śpiewaj i walcz”. Jako finalistka tego ostatniego programu wystąpi na festiwalu w Opolu w koncercie Debiuty.
Olga Kaszubska