UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Na początku jest myśl. Inspiracje Moniki Weiss

Elbląg, Monika Weiss - „Keimai 3” 2008, fotografia.
Monika Weiss - „Keimai 3” 2008, fotografia.

O inspiracjach, planach i działaniach artystycznych porozmawiamy z Moniką Weiss, Amerykanką polskiego pochodzenia, której dzieła będzie można oglądać już 10 września na wernisażu w Galerii EL. Zobacz jej inne prace.

Agnieszka Jasionowska: Skąd czerpie Pani inspiracje do działań artystycznych?
       Monika Weiss
*: - Trudno jest dokładnie określić inspirację. W moim przypadku mam często wrażenie, że wszystko dzieje się odwrotnie. Na początku jest myśl, z którą pracuję intuicyjnie. Potem napotykam na przykład tekst lub wiersz, które rezonują z moją ideą. Najczęściej te „spotkania” zaskakują mnie. W ciągu lat pracy rozwinęłam pewne wątki wizualne i znaczeniowe, które prowadzą mnie stopniowo dalej na mojej drodze. Inspiracja powstaje w wyniku i wewnątrz pracy samej w sobie.
       Muzyka i dźwięk jako przemijalność i jako przemiana są dla mnie także ciągłą inspiracją. Muzyka jest rysowaniem linii melodycznych w przestrzeni i w czasie, formułowaniem nowych harmonii. Jest jak woda, której nie można utrzymać w dłoniach. Jednak wiemy, że istnieje, nasze ciała i umysły reagują na jej obecność. We wczesnej młodości przez wiele lat grałam na fortepianie. To ćwiczenie przez wiele godzin każdego dnia nauczyło mnie szacunku do powtarzania i rozbudowało moje zainteresowanie powtórzeniem, takim jak w technikach medytacji. Po latach dostrzegam także, że muzyczna edukacja wywarła na mnie także głębszy wpływ. Pracuję w polifoniczny sposób, łącząc dyscypliny i techniki w moich instalacjach oraz łącząc systemy narracyjne w nowe całości, nowe harmonie. Przykładem może być seria prac „Ennoia”, która będzie reprezentowana na dwuosobowej wystawie w Centrum Sztuki Galerii EL z Rolandem Schefferskim, zatytułowanej „Rozmowa - Początek”. Nowa instalacja „Chalice (Ennoia 2)” 2009, składa się z rzeźby przypominającej ogromny kielich lub średniowieczną chrzcielnicę, wypełnionej wodą, w której wyświetlone jest video ukazujące postać jak gdyby zanurzoną i skuloną w tej wodzie. Poruszająca się delikatnie wzdłuż ścian ośmiokątnej chrzcielnicy postać co pewien czas spogląda w górę na widza.
      
       Czy ma Pani jakiegoś ulubionego współczesnego twórcę performance, który wyznacza nowe kierunki?
      
- Jeśli chodzi o pojęcie „performance”, to chciałabym porozmawiać raczej o postawie twórczej niż o kierunku w sztuce. Czuję głębokie powiązania z pewnymi twórcami, którzy czerpią materiał do swojej pracy z doświadczenia świata jako performatywnego stawania się. To ma konsekwencje zarówno formalne, jak i, co ważniejsze, ideowe. Na przykład w pisarstwie filozofki i semiotyczki Kristevy i u pisarza Blanchota (ale także u Derridy) pojawia się dla mnie ta performatywność myślenia. Bardzo bliska mi jest poezja Paula Celana, którego fragmenty wierszy pojawiają się w niektórych moich pracach, takich jak „Reading Goethe (Plucie)” 2008, która będzie również częścią wystawy w Galerii EL. Artystka Ana Mendieta była ważna dla mnie, zwłaszcza wiele lat temu, a odkryłam ją dzięki krytykowi sztuki, który zobaczył jakąś „rozmowę” pomiędzy naszymi pracami. Spośród polskich twórców powróciłam niedawno do myślenia o Jerzym Grotowskim. Oboje, Mendieta i Grotowski już dawno nie są z nami, ale ciągle jeszcze wywierają ogromny wpływ na współczesny język sztuki.
      
       Co chce Pani wyrazić swoją twórczością?
      
- Nasza obecność w świecie jest jednocześnie unikalna i anonimowa. W moich pracach video, rysunkach, fotografiach i instalacjach interesuje mnie przedstawienie obecności jako kruchej i opartej na śladzie. Taka postawa jest metaforą poetycką, ale również wyrazem postawy politycznej. Być może wyrazem oporu wobec postawy militarystycznej, siłowej, maszerującej, głośnej... To nasze anonimowe, intymne bycie w moich pracach jest konfrontowane z archiwum historii, rozumianym jako wielowarstwowy pejzaż wydarzeń i pamięci, dokumentów i obiektów fizycznych, które tworzą narrację niepodobną i alternatywną do narracji okupanta, czyli tego, kto jest u władzy.
       Przygotowując instalację „Keimai 3” do wystawy we Frauenmuseum w Bonn przez ostatni rok zbierałam dokumenty dotyczące olimpiady w Berlinie w 1936 r. i studiowałam życie Helene Mayer, która była młodą niemiecką mistrzynią olimpijską w szermierce, i którą Hitler zaprosił do uczestnictwa w olimpiadzie. W 1933 r. odkryto, że jej ojciec był żydowskiego pochodzenia i w 1935 r. ustawy norymberskie odebrały jej niemieckie obywatelstwo. Jej paradoksalna sytuacja opowiada o niestabilności systemu demokracji, który, powołując się na Giorgio Agambena i Zygmunta Baumana, jest w ciągłym stanie zagrożenia, współcześnie nie bardzo innym od stanu, w jakim demokracja znajdowała się w Europie w czasach nazizmu. Przez to lustro historii pragnę spojrzeć na teraźniejszość.
       W „Keimai 3” (w starogreckim „leżę na ziemi”) akt rysowania funkcjonuje jako wpisywanie się w historię (dosłownie, jako rysowanie na dokumentach i jako metafora). Przecięcie granicy ciała szablą koresponduje z przecinaniem i ranieniem powierzchni papieru węglem lub grafitem. Postać pojawiająca się w „Keimai 3” trzyma szablę na przemian z mieczem chińskim. Jej ciało jest anonimowe, poruszające się w delikatnym i powolnym rytmie, tak jakby roztapiając się w dokumentach, niemieckich książkach, czasopismach, zdjęciach lotniczych z lat trzydziestych pomieszanych z moimi rysunkami wykonanymi szablą i pigmentem z olejem na papierze. Jej skóra wydaje się równie ulotna i nietrwała, jak pożółkłe strony niemieckich czasopism.
       Ta praca obrazuje mój sposób tworzenia, pomiędzy dyscyplinami, gdzie każdy etap ma swoje własne życie, od badań i kolekcjonowania materiałów czy obiektów historycznych, do budowania instalacji w studio, intymnego i sfilmowanego przeze mnie działania. Później staje się serią fotografii i pracami video, które zawsze sama montuję i edytuję. Komponowanie dźwięku czasem dzieje się na początku pracy, a czasem, jak w przypadku „Keimai 3”, podczas już rozwiniętego projektu. Do „Keimai 3” zaprosiłam wokalistę operowego, który śpiewa sopranem. Nagrałam jego wykonanie anonimowych kompozycji średniowiecznych a capella. Następnie stworzyłam wielowarstwową kompozycję z nakładających się głosów, taki jakby chór „komentujący” ruchy postaci i korespondujący formalnie z warstwami dokumentów poddanymi ciągłej przemianie. „Keimai 3” będzie także częścią nadchodzącej wystawy w Galerii EL.
      
       Brała Pani udział wystawach zbiorowych i indywidualnych na całym świecie. Która z nich pozostawiła najmilsze wspomnienia?
      
- Być może dla każdego artysty wystawa retrospektywna jest intensywnym przeżyciem i tak też było z moją wystawą w City University of New York Lehman College Art Gallery w 2005-2006 roku, zatytułowanej „Pięć Rzek”. Najmocniej odczułam fakt, że większość moich prac od 1998 do 2005 r. znalazło się w tej samej przestrzeni razem, oddzielonych tylko ścianami. Niektóre prace przyjechały z bardzo daleka i na tej wystawie „rozmawiały ze sobą” w pewien sposób i spędziły tam prawie cztery miesiące. Rysunki razem z rzeźbami i instalacjami nabierały innego znaczenia w połączeniu z projekcjami video i z seriami fotografii. Najmilsze wspomnienie to moment, kiedy przechodziłam przez salę tej wystawy i strażnik muzealny podszedł i powiedział, że jakaś grupa ludzi pyta, czy to ja jestem autorką prac. Więc podeszłam do nich, to były starsze kobiety, Murzynki amerykańskie i jedna z nich zagadnęła do mnie, mówiąc „to wszystko jest o oddechu świata, prawda?”. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, ta poetyckość wypowiedzi, zwłaszcza, że ta osoba nie wyglądała na znawczynię sztuki współczesnej i jej reakcja była bardzo spontaniczna i, powiedziałabym, „czysta”.
      
       Nad czym Pani obecnie pracuje?
      
- Rozwijam w tej chwili serię prac na moją wystawę indywidualną „Sustenazo” w Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim w Warszawie, która jest planowana na wiosnę 2010 r. „Sustenazo” włączy między innymi kilka dużej skali video projekcji, kompozycję dźwiękową, serię fotografii i rysunków oraz obiekty multimedialne.Rozpoczęłam pracę nad wątkami historycznymi tych prac podczas mojego pobytu twórczego (a.i.r.) w CSW w maju i czerwcu tego roku i jestem zaproszona by kontynuować w listopadzie. W tej chwili słucham, oglądam, przegrywam materiał dźwiękowy i video, które następnie będę edytować - montować w nowe całości. Również między innymi projektami przygotowuję instalację do serii wystaw „Empty” organizowanej w Nowym Jorku tej jesieni przez grupę międzynarodowych kuratorów w przestrzeniach tymczasowo opuszczonych na terenie tego miasta.
      
       * Monika Weiss jest amerykańską artystką urodzoną w Warszawie i mieszkającą w Nowym Jorku. Jej instalacje (wideo, dźwięk, obiekty), takie jak cykl prac „Phlegethon-Milczenie" (2005-2009), rozpatrują relacje pomiędzy historią i pamięcią oraz badają akt inskrypcji i pozostawiania śladu jako stanu transformacji. Prace artystki były ostatnio pokazywane m. in.: w Cisneros Fontanals Art Foundation CIFO, Miami (2009) - wystawa The Prisoner Dilemma, ConcentArt, Berlin (2009), Frauenmuseum, Bonn (2008), Instytut Sztuki Wyspa, Gdańsk (2007), Kunsthaus Drezden, Drezno (2007) i North Dakota Museum of Art, Grand Forks (2006). W 2005 roku odbyła się pierwsza wystawa retrospektywna artystki w Lehman College Art Gallery, City University of New York. Pośród nadchodzących wystaw artystki należy wymienić wystawę OPENING w Muzeum Montanelli w Pradze, która będzie otwarta 30 września tego roku, oraz wystawę indywidualną „Monika Weiss: Sustenazo" w CSW Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, planowaną na wiosnę 2010.
      
       Patronem medialnym wystawy „Rozmowa. Początek” jest Elbląska Gazeta Internetowa www.portEl.pl.

      
      
Anieze
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama