UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Niewolnicy i wolni (Truso: Śladami wikingów, odc. 24)

 
Elbląg, Niewolnicy i wolni  (Truso: Śladami wikingów, odc. 24)
Fot. Michał Skroboszewski (arch. portEl.pl)

- Żaden ze współczesnych opisów nie przynosi nam jasnego i szczegółowego obrazu społeczeństwa epoki wikingów. Są tylko fragmentaryczne informacje i całość trzeba mozolnie składać z drobnych kawałków, przede wszystkim urywków ze źródeł pisanych, w tym również inskrypcji runicznych, oraz wyników badań archeologicznych i oceny poszczególnych znalezisk – pisze Else Roesdahl w "Historii wikingów". Co wiemy o wikińskiej społeczności?

Trudne życie niewolnika

Według Roesdahl, struktura społeczna wikingów nie wszędzie wyglądała identycznie, co więcej, z czasem ulegała przemianom. Badaczka wyraża jednak przekonanie, że istniały duże różnice ekonomiczne, o czym świadczą... pochówki. Archeolodzy znajdują skandynawskie groby, które są bogato wyposażone, nie brakuje też "byle jak" porzuconych szkieletów.

- Czytamy o królach i wodzach, o wolnych chłopach oraz niewolnikach, a także o różnych kategoriach pośrednich – pisze Roesdahl. To o tych "kategoriach pośrednich" badacze wiedzą najmniej.

W wikińskim społeczeństwie byli ubodzy, którzy nie byli jednak niewolnikami.

- Znamy też różne określenia mężczyzn, którzy, jak się wydaje, zajmowali pozycję wyższą niż wolny włościanin, a niższą niż wojownicy kasty panów: hauldr, thegn, landmand i inne – pisze autorka "Historii wikingów". Nad znaczeniem tych różnych terminów wciąż trwają dyskusje, nie wiadomo, czy dane "stanowisko" odnosi się do lokalnej hierarchii czy szerzej rozumianej przynależności kastowej.

Po niewolnikach zostało niewiele śladów, a przyczyna zdaje się być oczywista: byli ubodzy i nie posiadali w społeczności wpływów. Wikingowie pozyskiwali niewolników na trzy sposoby: kupowali ich, porywali, a niekiedy ktoś trafiał do ich grona w ramach kary za przestępstwo. Dzieci dwojga niewolników również były niewolnikami.

- Niewątpliwie celem wielu wypraw wikingów było zdobywanie niewolników na użytek własny lub na sprzedaż, ewentualnie w nadziei na okup od bogatych krewnych lub Kościoła misyjnego. Kościół był bowiem zasadniczo przeciwny niewoli chrześcijan u pogan i w opisach przebiegu misji nawracania w Norwegii znajdujemy liczne wzmianki o okupach wypłaconych za ujętych chrześcijan – pisze Roesdahl.

Autorka zaznacza, że posiadanie niewolników obwarowane było prawdopodobnie pewnymi regułami. Niewolnicy posyłani byli do prac domowych i polowych, byli też siłą roboczą wykorzystywaną do stawiania budowli. Niewolnice były zmuszane do zaspokajania seksualnych potrzeb wikingów.

Co ciekawe (i przerażające), niewolnicy byli też niekiedy chowani ze swoimi zmarłymi panami.

- Niewolnicy mogli, jak wspomniano, zostać wykupieni; również ich pan mógł darować im wolność, a możliwe, że niekiedy pozwalano im na nią zapracować. - pisze Else Roesdahl.

Niewolnicy i ludzie o niskim statusie nie mieszkali z tymi wyżej sytuowanymi.

- Np. niewolnicy w Hedeby zamieszkiwali w odrębnej części osady w niewielkich półziemiankach – czytamy w "Truso. Między Weonodlandem a Witlandem".

Ciekawostka: w świecie wikińskich wierzeń niewolnicy mieli swojego patrona i opiekuna – był nim bóg Thor, syn Odyna, uznawany za najsilniejszego w skandynawskim panteonie.

 

Nierówności i możliwość awansu

- Wolni stanowili podporę społeczeństwa. Była to liczna i złożona grupa, poza właściwą arystokracją obejmująca wolnych włościan, większych właścicieli ziemskich oraz takie grupy, jak dzierżawców, myśliwych, robotników rolnych i na pewno przedstawicieli niektórych rzemiosł. Do tego dochodzili kupcy i zawodowi żołnierze – czytamy w "Historii wikingów".

Ludzie wolni mieli prawo do noszenia broni i do uczestnictwa w życiu publicznym, mogli zabierać głos na zgromadzeniach ludowych – thingach. Wolni byli jednak wolnym nierówni, prawo w stosunku do tej części społeczeństwa było zróżnicowane, a zależało to od posiadanego majątku, ziem i pochodzenia. Pokazuje to choćby gradacja kar, jaką ponoszono za spowodowanie śmierci lub szkody na zdrowiu członka danej grupy społecznej. Im wyżej w hierarchii społecznej stał poszkodowany, tym dotkliwszą karę ponosił sprawca.

W wikińskiej hierarchii można było też awansować.

- W szerokim świecie istniały rozliczne możliwości zdobycia bogactwa i powodzenia, na przykład piractwo, udział w wyprawach wikingów do dalekich krajów, służba u wielmoży lub króla, handel lub wyjazd i uprawa ziemi w jednej z kolonii – wymienia Roesdahl. Sława i bogactwo zdobyte na wyprawach umożliwiały awans społeczny i zdobycie ziemi.

Wśród wikingów "istniały wspólnoty obronne i religijne, wspólnota wobec prawa i wobec thingu, na którym każda nadrzędna decyzja musiała być uprawomocniona przez formalną uchwałę wspólnoty wszystkich wolnych mężczyzn".

Jeśli chodzi o życie rodzinne, to wiele wskazuje na to, że silna była pozycja kobiet. Według Roesdahl, mężczyźni, choć dominowali jeśli chodzi o władzę, nie mieli na nią monopolu. Znany jest także przypadek kobiety-skalda, a także rzeźbiarki run, Gun-borgi z Halsinglandu w północnej Szwecji. - Małżeństwo było związkiem osób równego stanu i ich rodzin – podkreśla Roesdahl.

- Społeczeństwo łączyły w jedno wspólne tradycje i niewzruszony kodeks moralny, z którym najłatwiej się zapoznać na podstawie poezji i inskrypcji runicznych. Złamanie norm oznaczało w opinii otoczenia utratę honoru i stoczenie się poza obręb społeczeństwa – pisze badaczka w "Historii wikingów".

 

Okiem archeologa 

Jak prezentowały się kwestie struktury społecznej u Estów i obecności niewolników w Truso wyjaśnia dr Marek F. Jagodziński, odkrywca wczesnośredniowiecznej osady:

Jak pisał Wulfstan, "kraj Estów jest bardzo duży i jest tam dużo ufortyfikowanych ziem i każda z nich posiada własnego króla. A król i najmożniejsi piją kobyle mleko, ubodzy zaś i niewolni piją miód". Anglosaski wysłannik opisał zróżnicowaną strukturę społeczną Estów z władcą, klasą możnych, ubogich wolnych i niewolników. Struktura ta nie odbiegała od lepiej znanego na podstawie sag i run porządku społecznego u Skandynawów epoki wikingów, chociaż posiadała własną, niespotykaną gdzie indziej specyfikę.

Z relacji Wulfstana dowiadujemy się, że "każdy człowiek, obojętnie jakiej narodowości zostaje (po śmierci) spalony". Barwnie opisane uczty oraz wyścigi konne po rozłożone na przestrzeni mili dobra zmarłego, pozwalają wyjaśnić wyjątkowe ubóstwo wyposażeń grobowych, jakie odkrywali archeolodzy na cmentarzyskach estyjskich/pruskich datowanych na IX-XIII wiek. Po "ucztach, zabawach i pijatykach", a zwłaszcza po gonitwach do reszty ruchomości, praktycznie wszystkie dobra zmarłego (choćby najbogatszego) zostały roztrwonione lub rozdane w zawodach. Zwyczaj rozdawania dóbr zmarłego wyjaśnia nam także przyczynę pewnego zastoju w rozwoju politycznym i społecznym ziem pruskich. Nie funkcjonowała tu prosta zasada dziedziczenia, która w innych częściach Europy doprowadziła do powstania bogatej i prężnej klasy feudałów.

Opisane przez Wulfstana zwyczaje pogrzebowe oraz ich skutki, uniemożliwiają wręcz wyrokować, czy pochowany był bogaty czy biedny, a także jakiego był stanu.

Skandynawowie mieszkający w Truso, to zupełnie inna kategoria społeczna, funkcjonująca tylko w emporiach, takich jak Hedeby czy Birka. Wszędzie tam dominowali handlarze i wykwalifikowani rzemieślnicy. W Truso, podobnie jak w Hedeby, strefę peryferyjną zamieszkiwała ludność usługowa w stosunku do handlarzy i rzemieślników. Nie wiadomo czy byli to niewolnicy. W przypadku Truso można mówić o ludności słowiańskiej – na podstawie ceramiki naczyniowej, a także charakterystycznych domów, można sądzić, że byli to Słowianie wschodni, pochodzący z terenów dzisiejszej Ukrainy.

W strefie portowej Truso znaleziono żelazne kajdany do skuwania rąk. Jest to ważne znalezisko, świadczące o prowadzonym tu handlu niewolnikami. Większość badaczy sądzi, że głównym „towarem” handlowym skandynawskich emporiów był niewolnik. Handel niewolnymi przynosił największe profity i był prowadzony na niewyobrażalną dzisiaj skalę. Inne towary, takie jak bursztyn, sól, żelazo, futra zwierzęce czy broń (w tym przypadku miecze), nie równoważyły zysków płynących z handlem niewolnikami.

 

Cykl Truso: Śladami wikingów Elbląskiej Gazety Internetowej portEl.pl powstaje we współpracy z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu, w oparciu o wydane przez nie publikacje naukowe (zob. także E. Roesdahl, "Historia wikingów", wyd. Marabut 2001).

oprac. TB
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • Większej nudy rano nie czytałem
  • Skoro już się poprzebierali w stroje z epoki, to te okulary mogliby jednak pozdejmować. ..
  • Idź na siłownie tam się rozwiniesz intelektualnie; )
  • Mnie interesuje społeczno-kulturowa przeszłość człowieka, dlatego lubię tego typu artykuły. W Elblągu żyje sporo Cyganów, kozaków, Litwinów, Ukraińców na co wskazują chociażby rysy twarzy i charakter. Miło byłoby poznać ich wędrówkę na te ziemie np. dzięki serii artykułów niedzielnych. Przeczytałam ostatnio o tym jakoby kultura Romów - cyganów nie pozwala im na podejmowanie pewnych zwodów w tym sprzątacz, sami dbają o higienę własną ale już zużytą chusteczkę wyrzucają gdzie stoją, za to żebractwo jest w tej kulturze czymś naturalnym.
  • "Pokazuje to choćby gradacja kar, jaką ponoszono za spowodowanie śmierci lub szkody na zdrowiu członka danej grupy społecznej. Im wyżej w hierarchii społecznej stał poszkodowany, tym dotkliwszą karę ponosił sprawca. "czy "Nie funkcjonowała tu prosta zasada dziedziczenia, która w innych częściach Europy doprowadziła do powstania bogatej i prężnej klasy feudałów. "- warto przypominać i w dzisiejszych czasach, gdzie występują podobne nierówności społeczne i klasowe, zaś bogaci i feudałowie zwolnieni są wciąż z jakiegokolwiek opodatkowania od dziedziczenia zrabowanych. .. ekhem, zakumulowanych, rzecz jasna, majątków; O zwolnieniach z odpowiedzialności ze względu na posiadane fortuny (i koneksje), to można by do rana; #WalkaKlasCałyCzas! 🚩 Hashtagi: #TaxTheRich, #PodatekProgresywny, #RasaPanow, #wyzysk
  • farmazony z 4liter nie ma to żadnego uzasadnienia chodzi o zwrot "epoka wikingów"to nie dotyczy tych ziem !!!!! połowa tych wikingów w okularach :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2
    4
    HAHAHI(2021-03-21)
  • @lubie.kefir - śmierć jest za darmo (i co teras ? )
  • @lubie.kefir - Kolinski nicka zmienił. To nadal ty. .. .Każdy to widzi.
  • @tralalal - Postfaszysta zakochał się w Robercie hahaha
Reklama