Niezwykła noc w Muzeum

Dopiero w późnych godzinach nocnych zakończyła się impreza organizowana przez elbląskie Muzeum Archeologiczno-Historyczne w sobotę 19 maja. Ilu gości odwiedziło Muzeum tej nocy, tego dokładnie nie wiadomo. Organizatorzy szacują, że było ich na pewno ponad 1000. Zobacz fotoreportaż .
Nocne spotkania z Muzeum organizowane są w ramach europejskiego cyklu Noc Muzeów, zapoczątkowanego w Berlinie w 1997 r. i kontynuowanego z powodzeniem w całej Europie. W Polsce imprezy tego typu organizowane są od 5 lat, w Elblągu natomiast od dwóch.
Muzealna noc rozpoczęła się o godzinie 19 od niezwykle klimatycznego koncertu w wykonaniu Grzegorza Tomaszewskiego grającego na cytrze, któremu akompaniował saksofonista Andrzej Kulenty. Na ten wyjątkowy koncert składały się utwory ludowe pisane specjalnie dla tego zapomnianego już, niestety, instrumentu.
Około godziny 20 przed drzwiami budynku elbląskiego Muzeum zgromadziła się tak długa kolejka zwiedzających, jakiej nie pamiętają nawet najstarsi pracownicy placówki. Dokładnie o godz. 20 zwiedzający zostali zaproszeni do muzealnych wnętrz, w których czekały nie tylko muzealne kolekcje, ale również niespodzianki i atrakcje przygotowane tylko na ten jeden wieczór.
Program przygotowany na Noc Muzeów skonstruowano tak, aby i najmłodsi i ci nieco starsi goście Muzeum nie nudzili się. Na dzieci czekał konkurs wiedzy o zabytkach zgromadzonych na ekspozycji poświęconej elbląskiemu rzemiosłu artystycznemu. Kustosz Barbara Niemcewicz-Ledwoń wysłuchała setki prawidłowych odpowiedzi, które nagradzała prezentem w postaci pieczęci z laku odciśniętej kopią historycznej pieczęci miejskiej. Mali artyści mogli spędzać czas na rysowaniu najpiękniejszych eksponatów, a miłośnicy nietuzinkowego makijażu mogli poddać się zabiegowi malowania twarzy w ornamenty składające się z pająków, pajęczyn lub gwiazd.
Nieco starsi goście Muzeum spędzali czas na spotkaniu autorskim z Krystyną Laskowską i Wiesławą Rynkiewicz-Domino - autorkami wydanego właśnie albumu „Elbląg i elblążanie w fotografii własnej, lata czterdzieste i pięćdziesiąte”. Ogromnym powodzeniem cieszyło się spotkanie z mennicą elbląską, które prowadziła Kustosz Małgorzata Gizińska, i możliwość własnoręcznego wybicia średniowiecznych, elbląskich monet. Wielu spośród gości Muzeum pokusiło się o pamiątkową fotografię zakuci w dyby.
W muzealnych piwnicach, gdzie króluje archeologia, na zwiedzających czekał Piotr Adamczyk, który na tę noc przeistoczył się w średniowiecznego bursztynnika, oraz Anna Barańska, która pokazywała zwiedzającym, jak wykonywano niegdyś krajki. Atrakcją ekspozycji „Historia gocka” był konkurs prowadzony przez Grzegorza Stasiełowicza, polegający na próbie otwarcia skrzyni sprzed prawie 2000 lat. Okazało się, że nie stanowiła ona tajemnicy dla prawie 40 elblążan nagrodzonych w tym konkursie.
Kiedy nadeszła godzina 23, muzealni goście przenieśli się na dziedziniec, gdzie czekały już na nich wiedźmy i czarownice z elbląskiej, młodzieżowej grupy Ignis Fatuus, strasząc i poganiając zwiedzających. Na koniec Nocy Muzeów organizatorzy przygotowali gorące atrakcje - najpierw magiczny występ elbląskiej grupy tancerzy ognia - TFT, mrożący momentami krew w żyłach, mimo iż z użyciem ognia. I wreszcie wielki finał - pokaz sztucznych ogni, które na kilka minut rozświetliły budynki elbląskiego Muzeum.
Ilu gości odwiedziło Muzeum tej nocy, tego dokładnie nie wiadomo, organizatorzy szacują, iż było ich na pewno ponad 1000. Szkoda tylko, że nie pojawił się muzealny duch. Być może onieśmieliły go tłumy gości elbląskiej placówki, którym za udział w tej wyjątkowej nocy organizatorzy bardzo dziękują.
Muzealna noc rozpoczęła się o godzinie 19 od niezwykle klimatycznego koncertu w wykonaniu Grzegorza Tomaszewskiego grającego na cytrze, któremu akompaniował saksofonista Andrzej Kulenty. Na ten wyjątkowy koncert składały się utwory ludowe pisane specjalnie dla tego zapomnianego już, niestety, instrumentu.
Około godziny 20 przed drzwiami budynku elbląskiego Muzeum zgromadziła się tak długa kolejka zwiedzających, jakiej nie pamiętają nawet najstarsi pracownicy placówki. Dokładnie o godz. 20 zwiedzający zostali zaproszeni do muzealnych wnętrz, w których czekały nie tylko muzealne kolekcje, ale również niespodzianki i atrakcje przygotowane tylko na ten jeden wieczór.
Program przygotowany na Noc Muzeów skonstruowano tak, aby i najmłodsi i ci nieco starsi goście Muzeum nie nudzili się. Na dzieci czekał konkurs wiedzy o zabytkach zgromadzonych na ekspozycji poświęconej elbląskiemu rzemiosłu artystycznemu. Kustosz Barbara Niemcewicz-Ledwoń wysłuchała setki prawidłowych odpowiedzi, które nagradzała prezentem w postaci pieczęci z laku odciśniętej kopią historycznej pieczęci miejskiej. Mali artyści mogli spędzać czas na rysowaniu najpiękniejszych eksponatów, a miłośnicy nietuzinkowego makijażu mogli poddać się zabiegowi malowania twarzy w ornamenty składające się z pająków, pajęczyn lub gwiazd.
Nieco starsi goście Muzeum spędzali czas na spotkaniu autorskim z Krystyną Laskowską i Wiesławą Rynkiewicz-Domino - autorkami wydanego właśnie albumu „Elbląg i elblążanie w fotografii własnej, lata czterdzieste i pięćdziesiąte”. Ogromnym powodzeniem cieszyło się spotkanie z mennicą elbląską, które prowadziła Kustosz Małgorzata Gizińska, i możliwość własnoręcznego wybicia średniowiecznych, elbląskich monet. Wielu spośród gości Muzeum pokusiło się o pamiątkową fotografię zakuci w dyby.
W muzealnych piwnicach, gdzie króluje archeologia, na zwiedzających czekał Piotr Adamczyk, który na tę noc przeistoczył się w średniowiecznego bursztynnika, oraz Anna Barańska, która pokazywała zwiedzającym, jak wykonywano niegdyś krajki. Atrakcją ekspozycji „Historia gocka” był konkurs prowadzony przez Grzegorza Stasiełowicza, polegający na próbie otwarcia skrzyni sprzed prawie 2000 lat. Okazało się, że nie stanowiła ona tajemnicy dla prawie 40 elblążan nagrodzonych w tym konkursie.
Kiedy nadeszła godzina 23, muzealni goście przenieśli się na dziedziniec, gdzie czekały już na nich wiedźmy i czarownice z elbląskiej, młodzieżowej grupy Ignis Fatuus, strasząc i poganiając zwiedzających. Na koniec Nocy Muzeów organizatorzy przygotowali gorące atrakcje - najpierw magiczny występ elbląskiej grupy tancerzy ognia - TFT, mrożący momentami krew w żyłach, mimo iż z użyciem ognia. I wreszcie wielki finał - pokaz sztucznych ogni, które na kilka minut rozświetliły budynki elbląskiego Muzeum.
Ilu gości odwiedziło Muzeum tej nocy, tego dokładnie nie wiadomo, organizatorzy szacują, iż było ich na pewno ponad 1000. Szkoda tylko, że nie pojawił się muzealny duch. Być może onieśmieliły go tłumy gości elbląskiej placówki, którym za udział w tej wyjątkowej nocy organizatorzy bardzo dziękują.
ET