UWAGA!

----

Nowe nabytki elbląskiego muzeum

 Elbląg, Nowe nabytki elbląskiego muzeum
Fot. nadesłane.

W niedzielę, 27 czerwca, Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu otrzymało w depozyt bardzo cenne zabytki, pochodzące z poszukiwań prowadzonych przez Stowarzyszenie Historyczno-Poszukiwawcze Denar z Elbląga. Przedmioty te zostały przekazane zgodnie z decyzją Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie Delegatura w Elblągu, na ręce Pani Dyrektor Muzeum, dr Marii Kasprzyckiej.

Dzięki temu do zbiorów Muzeum trafiły następujące przedmioty: tasak piechoty z XVI w., topór wczesnośredniowieczny, paciorek szklany z okresu wpływów rzymskich oraz okucie końca pasa z okresu wędrówek ludów. Z jednej strony zabytki wzbogacą muzealna kolekcję i po odpowiednich zabiegach konserwatorskich zostaną udostępnione zwiedzającym, z drugiej dzięki nim na mapie pojawią się kolejne punkty, które nie były do tej pory znane badaczom. Warte podkreślenia jest to, że Stowarzyszenie Denar prowadzi swe poszukiwania zgodnie z obowiązującym prawem i posiada stosowne pozwolenia.

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Dziwne, że muzeum popiera te działania. Ciekawy artykuł wyborcza.pl i mały z niego cytat "nie ma nic takiego jak "niczyje skarby", bo wszystkie zabytki ukryte w ziemi są własnością skarbu państwa, czyli nas wszystkich. W świetle obowiązującego dzisiaj prawa każdy, kto je sobie przywłaszcza, jest więc złodziejem, a ten, kto je kupuje, jest paserem!" Pisze pan Grzegorz Stasiełowicz, że znaleziono "paciorek szklany z okresu wpływów rzymskich oraz okucie końca pasa z okresu wędrówek ludów." Rozumiem, że jego jako muzealnika interesuje tylko to co może pokazać w gablocie, a miejsce gdzie to zostało znalezione, cały kontekst archeologiczny znaleziska jest nieważny. Tylko, czy tak postępują naukowcy? I dlaczego muzeum bierze w depozyt od osób prywatnych to, co z mocy prawa należy do państwa?
  • A już miałem jechać w teren, ale chwilę musze się zatrzymąc nad postem powyżej. Istotnie ciekawy artykuł prof. P. Urbańczyka. Wpisuje się on w dyskusję, która w tzw. środowisku trwa przynajmniej od lat kilku, poświęca się jej już konferencje. Ja także jestem zdania, że polskie prawo jest nieprecyzyjne w kwestii tzw. poszukiwaczy. Pojawia się jednak problem, co z tymi, którzy zgodnie z prawem, posiadają odpowiednie pozwolenia od lokalnego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków tak, jak DENAR. Dlaczego nie mamy przejąć od nich znalezisk ważnych dla naszej kultury, dziedzictwa. Zwłaszcza, że to nie DENAR przekazał nam w depozyt owe przedmioty ale WUOZ Delegatura w Elblągu (sprawdziłem ta informacja jest w tym artykule, skąd więc zarzut, że przejmujemy coś od osób prywatnych). Natomiast co do "mitycznego" już wręcz kontekstu archeologicznego czyli inaczej mówiąc okoliczności znalezienia. CDN. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Grzegorz Stasiełowicz(2010-06-30)
  • .. .. CD W mojej dość już długiej karierze w czasie tzw. badań powierzchniowych raz jeden znalazłem coś w tzw. kontekście czyli obiekty (wyglądało jak ślady po wcześnośredniowiecznej ziemiance - nie wiem czy były później badane) wraz z materiałem zabytkowym. W pozostałych zazwyczaj kontekstem jest miejsce znalezienia i bez badań archeologicznych nie da się owego kontekstu lepiej określić. Potwierdzają to ostatnie badania na wielkich inwestycjach, kiedy "znikąd" pojawiają się stanowiska archeologiczne dotąd nieznane. Za każdym razem, kiedy spotykamy się członkami DENARA podkreślam, że bez dokładnego opisu miejsca znalezienia, bez tegoż kontekstu, zabytki tracą na jakości, choć nadal są interesującym świadectwem przeszłości.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Grzegorz Stasiełowicz(2010-06-30)
  • "paciorek szklany z okresu wpływów rzymskich" bez opisu, gdzie został znaleziony, w jakiej warstwie, przy jakich znaleziskach leżał, itd jest tylko kawałkiem kilkusetletniego szkła. Niewiele nam mówi o ludziach, którzy go wytworzyli czy używali (bo domniemam, że poszukiwacze odrzucili jako niepotrzebne kości, czy pozostałości szkieletów, o ile tam były - no właśnie: były czy nie były?). Nadaje się do wrzucenia do gabloty i leżenia obok kilkuset innych podobnych kawałków. Zgadzam się z Panem, że prawo jest nieprecyzyjne. Można przyjąć, że poszukiwacze odkrywają to, co i tak by zostało z braku środków nieodkryte. Ale nie mając warsztatu naukowego pozostawiają na swoich "wykopaliskach" normalny "bur. .. el" Jaki teren do badań chce Pan zostawić swoim kolegom, którzy będą badali czasy II wojny za 500 czy 1000 lat? Nie jestem historykiem ani archeologiem i być może mizerne mam pojęcie o tzw naukowym podejściu do tej sprawy, ale jako laikowi jakoś mi się to nie podoba.
  • Współpraca ze stowrzyszeniem "DENAR" w ogóle nie oznacza przyzwolenia ze strony muzeum na bezkarne penetrowanie archeologicznie bogatych terenów i uszczuplanie naszego dziedzictwa. Wręcz przeciwnie. Kontekst archeologiczny jest niezmiernie istotny w przypadku osad, cmentarzysk, miejsc szczególnych - bitewnych, kultowych, handlowych. Ale w każdej epoce i w każdym czasie ludzie wędrowali - między osadami, na polowania, na spacery i po prostu gubili różne przedmioty. To są znaleziska luźne, nie do pozyskania metodą normalnych badań archeologicznych, dla których kontekst archeologiczny po prostu nie istnieje. DENAR prowadzi rozpoznanie powierzchniowe na podstawie pozwoleń konserwatorskich tylko w miejscach nie zinwentaryzowanych w ramach AZP jako stanowiska archeologiczne. Może się jednak tak zdarzyć, że w ramach poszukiwań natrafią na takie niezinwentaryzowane stanowisko, jednakże wtedy, dzięki stałym konsultacjom z naszej strony, będziemy mieli od razu informację o jego istnieniu i położeniu, konserwator zabytków wpisze je do rejestru i zostanie objęte ochroną by kiedyś, w ramach możliwości przeprowadzić tam badania archeologiczne. Prof. Urbańczyk ma stuprocentową rację co do nielegalnych poszukiwaczy i roli niektórych pracowników uczelni akademickich w nielegalnym procederze. W naszym przypadku jest to racjonalna, legalna i korzystna współpraca.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Maria Kasprzycka(2010-06-30)
Reklama