UWAGA!

----

O Ogrodach – muzycznie

 Elbląg, incarNations
incarNations

Cztery dni, cztery koncerty i jeden wspólny mianownik – w radiu raczej tego nie usłyszysz. Propozycja muzyczna ósmej edycji Letnich Ogrodów „Polityki” w Bibliotece Elbląskiej jest, jak co roku, szeroko dyskutowana, ma zwolenników, jak i przeciwników. Z Jackiem Nowińskim, dyrektorem Biblioteki, rozmawiamy o tym, dlaczego powinniśmy dać szansę – tegorocznym wykonawcom, ale przede wszystkim sobie.

Oto, co proponują nam organizatorzy:
       środa, 1 czerwca, godz. 21 – koncert Agi Zaryan z orkiestrą
       czwartek, 2 czerwca, godz. 21 – koncert Macio Morettiego i Marcina Maseckiego „Paristetris”
       piątek, 3 czerwca, godz. 21 – koncert Nocnej Zmiany Bluesa
       sobota, 4 czerwca, godz. 21 – koncert incarNations „Radio retro”.
       Bilety w cenie 15 zł na koncert do kupienia w Bibliotece Elbląskiej przy ul. św. Ducha.
      
       Piotr Derlukiewicz: – Pewnie z każdym rokiem trudniej jest stworzyć program muzyczny Ogrodów, która zadowalałaby elblążan.
      
Jacek Nowiński: – To dlatego, że w trakcie tych siedmiu dotychczasowych edycji Ogrodów wyeksploatowaliśmy czołówkę naszych zespołów muzycznych. No, może poza Kultem, ale Kazik Staszewski był w innym składzie – z tej czołówki było na Ogrodach niemal wszystko i jeśli mamy promować polską muzykę... Owszem, można sięgnąć po „przechodzone” gwiazdy, tylko że ja z smutkiem patrzę na ludzi, którzy byli idolami w latach 70- i 80-tych, a teraz wciąż starają się odcinać od tego kupony. Weźmy na przykład niedawny koncert grupy Nazareth w Olsztynie, na którym byłem. Stoi czterech bardzo starszych panów, grają z półplejbeku... Żal.
      
       – Na Ogrodach zespoły grają na żywo...
      
– U nas jest wszystko na żywo. I nowe. Świadomie ograniczamy pole manewru, jest to propozycja koneserska i bardzo aktualna. Aga Zaryan – premiera płyty, z którą do nas przyjedzie, była w zeszły piątek na Festiwalu Czesława Miłosza, płyta wychodzi we wrześniu, sygnowana przez legendarną wytwórnię jazzową Blue Note Records. „Radio retro” incarNations – najlepsza płyta ubiegłego roku. Niemłoda, ale zawsze świeża Nocna Zmiana Bluesa, do której w Elblągu dołączy jeden z najlepszych skrzypków bluesowych, przynajmniej w Europie. „Paristetris” to tegoroczny Paszport „Polityki”. Więc jeżeli ktoś mówi, że to jakieś starocie, to nie wie, co mówi.
      
       – Więc czytasz wpisy na portElu?
      
– Czytam. Dopóki nie ma opluwania, jest ok.
      
       – Kultura masowa, muzyka popularna mają to do siebie...
      
– ...że piosenki są o niczym, za to w przystępnej formie...
      
       – I dlatego Ogrody ewoluują...
      
– Impreza staje się bardziej kameralna, bardziej dla ludzi, którzy wiedzą, po co przychodzą, bardziej koneserska. I trochę dla średniego pokolenia, może nawet średniego starszego, trochę sprofilowanego jak czytelnik „Polityki”. Oczywiście, młodzi też przychodzą. Jakaś część młodych ludzi czuje się dobrze, nawet bardzo dobrze, wobec tego rodzaju propozycji. Kameralna, a więc ograniczamy się. Nie robimy koncertów dlatego, że chcemy sprzedać tysiąc biletów. Chcielibyśmy te rzetelne trzysta osób, ale takich, które przyjdą i nie będą traktowały muzyki jako przygrywki do piwa, tylko oczekują, że coś ma się tutaj zdarzyć. Są prawdziwe instrumenty, jest prawdziwy wokal, prawdziwa... nie chcę mówić – sztuka, bo to jest zbyt górnolotne. Czy to jest sztuka, to się okaże. Ale gdyby się trzymać tych starszych podziałów, to jest to ta „górna półka”.
      
       – Nawet jeśli ktoś nie zna tych wykonawców, to powinien zdecydować element ciekawości.
      
– O, i to mnie zawsze dziwi. Chcę wierzyć, że ludzie wciąż są ciekawi. Z ciekawości sięgają po nowe książki, ale po nową muzykę – nie. Muzyka, która przelatuje przez ileś tam stacji radiowych, praktycznie nas mija. Książek szukamy, ale muzyki nie szukamy. Niby jesteśmy rozmuzykowani, niby lubimy słuchać, a jednak lubimy słuchać tylko tego, co już słyszeliśmy. Czyli, inżynier Mamoń ma rację.
      
       – Może dlatego, że muzyka za bardzo stała się tłem naszej codzienności, tak jak meble w pokoju. Książce trzeba poświęcić czas i uwagę, muzyka dociera do nas niezależnie od tego, czy jej coś poświęcamy.
      
– Może.
      
       – W Elblągu nieźle przyjmowane są propozycje muzyki klasycznej, Elbląska Orkiestra Kameralna... Czy słuchaczy tych koncertowi może zainteresować propozycja muzyczna tegorocznych Ogrodów?
      
– Na pewno. Dlatego, że chcę wierzyć, że na koncerty muzyki klasycznej chodzą ludzie, którzy znają się na muzyce. A tu będą muzycy świetni i wybitni, wyłącznie. Skład muzyczny Agi Zaryan – 12-osobowa orkiestra z fortepianem na scenie – to już coś znaczy. Jeśli chodzi o Macia Moretiiegio i Marcina Maseckiego... Masecki, jeśli miałby trochę lepszy PR i nie mieszkał tak daleko... On już jest porównywany w świecie koneserów do Leszka Możdżera, jest to wybitny pianista mieszkający na stałe w Argentynie. No a Macio Moretti jest po prostu geniuszem perkusji i wielu różnych instrumentów. incarNations to jest ta część Kapeli ze Wsi Warszawa, która nie poszła zupełnie w elektronikę. To jest wirtuozeria i głosu, i muzyki. Piosenki Bogdana Loebla nigdy mnie nie zwalały z nóg, natomiast ta płyta – „Radio retro” – zwala z nóg. Pokazuje, że z przeboiku grywanego gdzieś tam na dancingach można zrobić dzieło muzyczne. To piosenki, które znamy, ale w zupełnie innej aranżacji, innej oprawie muzycznej, podejściu do wokalu. Nagle z czegoś, co wszyscy znamy, tworzy się dzieło.
      
       – Inżynier Mamoń przyszedłby na ten koncert?
      
– Może nieprzymuszony by nie przyszedł, ale gdyby już przyszedł, to byłby zachwycony, bo okazałoby się, że wszystko to zna, tylko nie tak zna. I przypomniałyby mu się lata całkiem młode, i te wczorajsze. Zresztą , płyta została uznana przez, było nie było, współorganizatora Ogrodów, tygodnik „Polityka”, za najwybitniejszy album ubiegłego roku. Zapraszam. Przyjdźcie, poprzebywajcie, chcemy, żeby przez te cztery dni Ogrodów było to miejsce przebywania. A może przy okazji zdarzy się odrobina refleksji...
      
       – Czyli, krytyka tegorocznych propozycji tak, ale po obejrzeniu, wysłuchaniu. Bo dopuszczamy myśl, że to się może komuś nie spodobać...
      
– Ależ oczywiście. Krytykować można coś, co się zna, przeczytało, obejrzało. To niezbędny atrybut bycia krytycznym. Bo opluć można bez oglądania, czytania, słuchania. Natomiast aby być krytycznym, wykazać braki warsztatowe czy intelektualne, to jednak trzeba najpierw zobaczyć, dotknąć, posłuchać.
      
       – Mimo trochę karkołomnego zadania, którego się podejmujecie razem z „Polityką”, z Mirkiem Pęczakiem, układając co roku program Ogrodów, pewnie nie raz było wam dane poczucie satysfakcji. Przyszło mi do głowy Motion Trio, zaproszone na jedną z poprzednich edycji Ogrodów. Ta propozycja, w momencie pojawienia się, też wzbudzała cierpkie uwagi, bo cóż to takiego – trio akordeonistów.
      
– Znakomity przykład...
      
       – Motion Trio było wówczas jednym z wykonawców koncertu przeniesionego z powodu deszczu do Galerii EL. Spodziewano się, że będzie to najsłabszy element tego koncertu, natomiast po koncercie opinie były niemal euforyczne. Później Motion Trio zagrało wspólnie z Elbląską Orkiestrą Kameralną i teraz, jeśli przyjedzie do Elbląga, na pewno znajdą się chętni, by posłuchać ich po raz kolejny.
      
– Ale jednak jest w tym troszeczkę „mamoniowania”. Bardziej bym się cieszył, gdyby ludzie byli ciekawi i trochę nam zaufali, bo przez te siedem lat Ogrodów nie daliśmy powodów, by myśleć, że nasze muzyczne propozycje są przypadkowe czy dla jakiegoś grosza. Może poza jednym-dwoma słabszymi koncertami, bo na pewno nie wszystko zawsze było tak, jakby się chciało. Dla mnie takim rozczarowaniem był trzy lata temu koncert Grabarza z zespołem Strachy na Lachy. Zagrał koncert, jakby grał gdzieś na pustyni, bez duszy... Ale pamiętam też koncert Voo Voo... Piosenka, która na płycie ma trzy i pół minuty, u nas trwała 26 minut i tak bujnęła publicznością... To są te rzeczy, na które się czeka. Kiedy nie ma masówki, artysta nie schodzi ze sceny po godzinie czy 45 minutach, bo za tyle tylko miał zapłacone, czasami usłyszy się rzeczy, których nie ma ani na płytach, ani w radio. To jest coś – nie lubię słów ekstatycznych – ale coś, co daje nam łączność... z Bogiem chyba.
      
       – Więc...
      
– Myślę, że propozycje muzyczne tegorocznych Ogrodów są na tyle ciekawe, by dać sobie szansę, przyjść i posłuchać, nim się powie, że to jest be. Nie ma przebojów, bo radio takiej muzyki nie puszcza. Ale jeśli nie chcemy być jedynie przeżutym produktem masowych mediów, to musimy sami wyrobnic sobie to krytyczne widzenie świata. Jeśli tego nie znamy, uwierzmy organizatorom, że zaproponowali coś, co może jest artystycznie wysublimowane, ale bardo żywe, tak jak Motion Trio. Któryś z tegorocznych wykonawców może się stać naszym odkryciem, stąd mój apel: dajcie sobie szansę.
      

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Pan Nowiński oczywiście "zna" się na wszystkim. Chyba Biblioteka nie bardzo mu "po drodze". Z takim zapałem opowiada o muzyce i muzycznych wydarzeniach. Kolesie z Polityki powinni mu zaproponować etat krytyka muzycznego. To mu się w końcu należy po tylu latach "współpracy" z Warszawką ( czytaj:"dojenia" tej biednej instytucji)
  • I wreszcie doszliśmy do tego, że w Polsce dobrej muzyki nie ma znowu aż tak dużo. To prawda, acz moim zdaniem jeszcze znalazłoby się paru artystów, którzy na Ogrodach nie grali, a są klasowymi wykonawcami (Tomasz Stańko?). Niemniej, żeby się nie powtarzać po raz kolejny z którymś z Waglewskich, może czas zacząć zapraszać zagranicznych artystów? Niekoniecznie tych najdroższych i najsławniejszych, ale na pewno dałoby się wyszperać międzynarodowe perełki, które by nie zdarły z organizatorów kasy. Może np. Parov Stelar? Jego muzyka jest znakomita, ostatnio grał na juwenaliach w Krakowie. Albo np. jakiś dubstep z Londynu w stylu Skream albo Digital Mystikz. Wątpię, żeby brali jakoś dużo kasy za występ.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Svenigmatik(2011-05-20)
  • Dla tych, co nie słyszeli. Parov Stelar: youtu.be
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Svenigmatik(2011-05-20)
  • skream jest w czolowce wyciagajacych najwiekszy hajs w tym biznesie akurat. Ale za to dubstep w Elblągu mamy www.facebook.com
Reklama