UWAGA!

----

O Sprawie Elbląskiej przy stoliku

 Elbląg, Ofiarom Sprawy Elbląskiej poświęcony został skwer i pamiątkowa tablica
Ofiarom Sprawy Elbląskiej poświęcony został skwer i pamiątkowa tablica

Po raz pierwszy w ramach cyklu Scena przy stoliku, realizowanego przez Teatr im. Aleksandra Sewruka, zaprezentowany zostanie tekst tak bardzo związany z naszym miastem. Będzie to „Matnia” autorstwa Mirosława Dymczaka, która przypomina tzw. Sprawę Elbląską z 1949 roku. Spotkanie z teatrem faktu odbędzie się 17 stycznia (czwartek) o godz. 17 na Małej Scenie.

Sprawa Elbląska to określenie odnoszące się do wydarzeń związanych z pożarem hali produkcyjnej nr 20 Zakładów Mechanicznych Zamech w Elblągu i konsekwencji tego pożaru.
     W nocy z 16 na 17 lipca 1949 spłonęła hala produkcyjna nr 20. Po pożarze, pod zarzutem sabotażu, Urząd Bezpieczeństwa aresztował ponad 100 osób. Część z nich nie miała żadnych związków z Zamechem, ich areszt miał charakter polityczny, między innymi reemigranci z Francji zostali oskarżeni o tworzenie siatki szpiegowskiej. Troje z aresztowanych skazano na śmierć, sześcioro na długoletnie więzienie. Wiele osób zmarło podczas śledztwa lub krótko po nim. Był to najbardziej odczuwalny w Elblągu akt stalinowskiego terroru.
     Wydarzenie to wpisało się w trwającą wówczas nagonkę na Polaków przebywających podczas II wojny światowej we Francji oraz obywateli i dyplomatów francuskich przebywających wówczas w Polsce.
     W Elblągu zostało upamiętnione skwerem im. Ofiar Sprawy Elbląskiej oraz tablicą pamiątkową.
     Do Sprawy Elbląskiej wrócił po latach Mirosław Dymczak, nestor elbląskiego życia kulturalnego i artystycznego. I, choć, jak sam przyznaje, nie czuje się literatem, dramat na ten temat napisał. Zatytułował go „Matnia”. Rękopis leżał przez wiele lat, by teraz ujrzeć światło dzienne.
     Głównym bohaterem „Matni” jest Janek Masłowski, czyli tak naprawdę Józef Olejniczak.
     - Józef Olejniczak miał wyrok 11 lat więzienia, z czego odsiedział ponad 6 lat – mówi Mirosław Dymczak. - To od niego usłyszałem, co się wówczas wydarzyło. Jest on także ostatnim żyjącym skazanym w Sprawie Elbląskiej.
     Ci, którzy są ciekawi, jak z tekstem o tej bolesnej sprawie sprzed lat poradzą sobie elbląscy aktorzy, powinni wybrać się do teatru w najbliższy czwartek 17 stycznia o godz. 17. Wstęp wolny.
     Prezentacja będzie połączona z Dyskusyjnym Klubem Teatralnym oraz rozmową z autorem.
     ***
     Mirosław Dymczak jest nestorem elbląskiego życia kulturalnego i artystycznego. Urodził się w 1935 roku na Nowogródczyźnie. Po repatriacji, w 1946 roku, zamieszkał w Elblągu.
     Po studiach pracował w elbląskim Zamechu, współpracował z gdańską rozgłośnią Polskiego Radia i redakcją Dziennika Bałtyckiego.
     Był szefem elbląskiego oddziału Głosu Wybrzeża i Polskiej Agencji Prasowej, a także rzecznikiem prasowym prezydenta Elbląga.
     W 1958 roku zainicjował słynny Dyskusyjny Klub Filmowy Czerwona Oberża. W 1965 roku przewodniczył komitetowi organizacyjnemu I Biennale Forum Przestrzennych i następnych Biennale.

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Uprasza się o podanie źródeł fotografii i części tekstu.
  • No widzisz Adaś, nie znają się tutaj na prawach autorskich i na zasadach cytowania. Na konkurencyjnym portalu też powielili fragment Twojego tekstu i fotografie z Wikipedii bez podania źródeł. .. I pomyśleć, że mnie recenzent ściga za to, że cytatu nie oznaczyłem w pracy. ..
  • A któż jak nie autor opiewał przez parę dziesiątków lat we wszelakich przejawach swej "twórczości” ustrój jedynie słuszny? Relatywizm postaw i poglądów to dziwne zjawisko, ale jak powszechne w naszym grajdołku.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    AborygenMiejscowy(2008-01-15)
  • W życiorysie autora pada słowo "repatriacja" - mnie osobiście ono irytuje, jest to kłamstowo pozbawione sensu, czy Niemiec który zwykle z własnej woli dał nogę przed Czerwonymi z Prus Wsch. powie o sobie że wrócił do ojczyzny (repatriant) - nigdy. A Polak owszem siłą wyrzucony z terenów zaburzańskich gdzie jego przodkowie pomieszkiwali dziesiątki jeśli nie setki lat, okazuje się że powrócił do ojczyzny we Wrocławiu, albo Elblągu - to jest semiotyczne nadużycie to całe repatrianctwo.
  • fakt, Słownik Języka Polskiego twardo pozostaje przy definicji repatriant: osoba powracająca do kraju po długim pobycie na obczyźnie, ale kilkudziesięcioletnie skutki rozszerzenia przez władzięLudową znaczenia tego słowa na przesiedlenych Polaków z ZSRR sprawia, że ostatnio przeczytałem o repatriancie z Kazachstanu (o nazwisku zupełnie nie podobnym do polskiego, ale to tu nie istotne) w Koninie^_^ drugiFakt, to jeśli o samym tow. Mirosławie kiedyśTam zaczną mówić inaczej, niż słusznie podkreślił to AM, to będzie to o wiele większe nadużycie, niż w przypadku określenia 'repatriant'
  • To w repertuarze Naszego Teatru należy sie teraz spodziewać dużej dawki socrealizmu - pogratulować wyboru sztuk i autorów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    1
    AborygenMiejscowy(2008-01-15)
  • Dobry termin. Dwa wernisaże i spektakl w tym samym czasie. Drogie działacze kultury : Przestańcie do cho. .. y rywalizować tylko zacznijcie myśleć.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    zyczliwy(2008-01-16)
Reklama