UWAGA!

Od nadmiaru do umiaru

  Elbląg, O "mówieniu" mówił wczoraj prof. Jerzy Bralczyk
O "mówieniu" mówił wczoraj prof. Jerzy Bralczyk (fot. AD)

- Jestem zwolennikiem rozgadania, mówienia także po to, żeby mówić. Ważne jest, żebyśmy nasze niedostatki i nasze nadmiary w mówieniu wiązali z wyborami, żebyśmy mówili lakonicznie, wtedy gdy chcemy być lakoniczni, żebyśmy mówili dużo wtedy, gdy uznamy, że trzeba mówić dużo. Rozmowa jest najpiękniejszą aktywnością człowieka – powiedział prof. Jerzy Bralczyk podczas wykładu inaugurującego tegoroczne Elbląskie Forum Kulturoznawcze w Bibliotece Elbląskiej.

Tegoroczne forum poświęcone zostało kulturze nadmiaru, ponieważ od przybytku głowa czasami boli. O nadmiarze słów w rozmowie: „gadulstwie, rozwlekłości, ględzeniu, wodolejstwie, pustosłowiu czy słowotoku” mówił prof. Bralczyk podczas swojego wczorajszego (26 września) wystąpienia:
       - Skoro od przybytku głowa boli, może powinienem mówić krócej? A może jednak powinienem mówić długo, by pokazać, jak nadmiar słów może być dotkliwy? – zaczął swój wykład prof. Bralczyk. - Według pewnego znanego językoznawcy powinniśmy po pierwsze mówić tyle, ile trzeba. Po drugie mówić prawdę, po trzecie mówić na temat i po czwarte w jasny sposób.
       W obecnych czasach nie lubimy nadmiaru słów nie tylko w mowie, lecz także i w piśmie.
       - Generalnie nie lubimy nadmiaru słów lub deklarujemy naszą niechęć do ich nadmiaru w mowie – dodał profesor. - Nie lubimy nadmiaru tekstów, nadmiaru słów w tekście. Nie lubimy nawet nadmiaru słów w zdaniu uważając, że krótkie zdania są lepsze. Nie lubimy fonemów, morfemów. Wolimy krótsze wyrazy. Nie lubimy też, jak jest za dużo słów w małym odcinku czasowym. Obecnie pojawia się tendencja do redukcji słów w rozmowie. Przyczyną jest po części postęp technologiczny: smsy, maile. Tempo porozumiewania się sprawia, że nie musimy być za bardzo rozgadani. Maile i smsy mają wpływ na nasze porozumiewanie się w języku mówionym.
       Unikamy nadmiaru słów w rozmowie, coraz bardziej ceniona jest powściągliwość i lapidarność. Inaczej jest, jeśli chodzi o nadmiar słów w języku. Tu bogactwo słów i jego nadmiar są zjawiskiem pozytywnym.
       - Ludzie skarżą się na nadmiar słów w mówieniu, nie użalają się jednak na nadmiar słów w naszym języku. Można skarżyć się raczej na ubóstwo językowe, które nie pozwala nam o niektórych rzeczach dobrze i trafnie mówić – mówił profesor. - Cenimy takie języki, które mają najwięcej słów, są bogatsze. Język nigdy nie ubożeje, język się tylko bogaci, cokolwiek się w języku pojawi, już w nim zostaje.
       W XVIII wieku powszechne było zjawisko mówienia dla samego mówienia:
       -Obecnie mówienie dla samego mówienia, jeśli się pojawia, jest krytykowane. Dawniej rozmowa dla samej rozmowy była niezwykle ceniona - mówił prof. Bralczyk. - Było tak w XVIII wieku. Nie chodziło wtedy, żeby rozmowa była skuteczna, efektywna, żeby coś z niej wynikało, tylko, żeby się ją prowadziło. Dziś nie mamy tego smaku w rozmowie, bo my ją przeprowadzamy, a nie ją prowadzimy – dodaje. - Wielosłowie byłoby usprawiedliwione, gdyby wynikało z pewnej przyjemności. Retoryka w dużej części jest sztuką nadmiaru tj. nie mówienia tylko tego, co trzeba. Gdybyśmy mówili tylko to, co trzeba, nasze życie byłoby strasznie ubogie. Powszechnie jednak ceni się lapidarność i lakoniczność.
       Niektórzy cenią natomiast krótkie i niejasne sformułowania:
       - Krótkie i niejasne pisanie bywa inspirujące – kontynuował prof. Bralczyk. - Bardzo lubimy krótkie sformułowania, których nie do końca rozumiemy. Wydaje nam się, że w takim krótkim lapidarnym sloganie zawiera się jakaś myśl.
       Gadulstwo wiąże się często ze stereotypami i przypisuje się je głównie kobietom lub ludziom starszym:
       -Mówi się, że kobiety dużo mówią, a kobiety na to, że to nieprawda, że to mężczyźni dużo mówią. I tak oskarżają się wzajemnie, jakby to dużomówienie było czymś niedobrym – śmiał się profesor. - Dzisiaj podobno starzy dużo mówią, są gadatliwi. Młodzi nudzą się wtedy. Ci ostatni skracają nawet słowa. Nie chce im się często opisywać rzeczywistości, wystarczy często jedno lapidarne słowo: „masakra”. Po co opowiadać, skoro można użyć jednego słowa dobrze opisującego całą sytuację – stwierdza profesor.
       Jest wiele rzeczy, które w naszym mówieniu rażą. Należą do nich powtórzenia, różne powiedzonka, waty językowe: „właśnie”, „prawda”, „tak”, „nie”. Za niepotrzebne uważać można słowa, które często wzmacniają naszą wypowiedź: „wiesz”, „słuchaj”, „widzisz”. Niektórzy w swojej przemowie nadużywają słów: „proszę Państwa” chcąc tym samym nawiązać kontakt z mówcą.
       - Widzimy w takim mówieniu nieudolność. Jest to też czasem wygodnictwo, ponieważ ludzie nie umieją milczeć, nie potrafią robić pauz – mówił prof. Bralczyk. – Byłoby lepiej, gdyby mówili tylko to, co trzeba i robili pauzy. Pauzy są świetne. Powściągnijmy czasem potrzebę słów. My często potrzebujemy tego typu słów, ponieważ chcemy się zabezpieczyć. Gdy mówimy słowo „jakby” to nie bierzemy odpowiedzialności za to, co za chwilę wypowiemy – śmieje się profesor.
      

 


       Czy dążność współczesności do ograniczenia liczby słów w rozmowie, dążność do minimalizmu w porozumiewaniu się jest zjawiskiem pozytywnym?
       -Czy to pozytywne zjawisko? Trudno powiedzieć. Nie jestem pewien. Ja jestem zwolennikiem rozgadania, mówienia także po to, żeby mówić. Po to, żeby można było z ludźmi rozmawiając, odczuwać pewien rodzaj satysfakcji – mówił prof. Bralczyk. - Ważne jest, żebyśmy nasze niedostatki i nasze nadmiary w mówieniu wiązali z wyborami, żebyśmy mówili lakonicznie, wtedy gdy chcemy być lakoniczni, żebyśmy mówili dużo wtedy, gdy uznamy, ze trzeba mówić dużo. Rozmowa jest najpiękniejszą aktywnością człowieka – dodaje.
       Nic dodać, nic ująć.
      

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Dodam do słów Szacownego Profesora pewną znaną i akceptowaną przez niektóre osoby maksymę: "Twój świat jest tak bogaty jak bogaty jest twój język, granice twojego świata określają granice twojego języka".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Martin P.(2012-09-27)
  • Jest także bardzo znana, mądra formuła "usta mówią z obfitości serca" i przeciwwaga owej wielkiej sentencji w postaci "mowa jest srebrem a milczenie złotem". Gdyby tak perfekcyjnie wypośrodkować obie maksymy moglibyśmy uzyskać super taktownego retora czy fachowca od komunikacji między personalnej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Martin P.(2012-09-27)
  • Uczta dla ucha i dla ducha. .. Dziękuję!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    flch .(2012-09-27)
  • jego usta profesorka są tak obfite, taka wylewaja z siebie madrosci ze promienieje sluchajac go hahaha buhahah a weżcie go na szafot! nie bedzie straty. - tak pewnie jestem nikim, frustrat, zero itp cooo?:)
  • i znowu w I rzedzie elblaska pani Janina. .. czyli Nina. .. porazka, jak zwykle glosno, popisy wsrod gosci jakby sala nalezala do tej kobiety. .. Dosc juz pani Janino W! Prosze przestac sie popisywac!!!!!
Reklama