UWAGA!

Pamiętniki Adama i Ewy. Recenzja

2007-03-08
Aktualizowany 2007-03-10 12:08

„Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc.” Takie słowa, jak głosi „Księga Rodzaju”, wyrzekł Bóg, gdy postanowił stworzyć istotę, która będzie towarzyszem mężczyzny.

Dzieje Adama i Ewy od momentu pojawienia się owej biblijnej pramatki aż po zadomowienie się tych dwojga na Ziemi po wygnaniu z Edenu były dla Marka Twaina inspiracją do literackiej refleksji na temat interakcji pomiędzy kobietą a mężczyzną. Dla Giovannyego Castellanosa - reżysera spektaklu „Pamiętniki Adama i Ewy” - tekst Twaina stał się bardzo plastycznym materiałem do stworzenia tego interesującego widowiska.
     To dobry spektakl do obejrzenia we dwoje. On - Adam (Tomasz Muszyński) według niej - Ewy (Teresa Suchodolska-Wojciechowska) jest leniwy, konserwatywny, zbyt racjonalny, małomówny. Ona w jego oczach wydaje się być zbyt żywiołowa, nienasycona, a przez to przekraczająca ustanowione granice; i przy tym tak gadatliwa. Na domiar złego wciąż chce go dotykać. Jego życie było tak szczęśliwe, dopóki nie pojawiła się ona. To Ewa reprezentuje ten potężny żywioł - miłość, którą roztacza na Adama i jego uładzony świat. Bo w ostateczności, w tej adaptacji, jest to opowieść o miłości, która dojrzewa i osiąga swoją pełnię w sytuacjach zmagania się bohaterów z losem. Bardzo zabawny w tej historii jest wątek odkrywania, nazywania i poznawania rzeczy oraz zjawisk, w których to procesach pierwsi ludzie są podobni dzieciom.
     Reżyser historię Adama i Ewy ukazał w dwu perspektywach. Pierwsza z nich to ta, którą dyktuje Biblia - to dzieje ich upadku - a więc regresu w stosunku do pierwotnego Boskiego planu. Druga perspektywa to dzieje fizycznego i emocjonalnego dojrzewania bohaterów, a więc postępu. Dzięki współistnieniu tych obu porządków Giovanny Castellanos osiągnął efekt optymistycznej i pełnej nadziei wymowy historii stworzenia i potępienia pierwszych ludzi.
     Adam i Ewa w pierwszej scenie jawią się nam jako dzieci, w ubrankach właściwych temu wiekowi. Ona z lalką, on z misiem. Znając biblijną historię, przeczuwamy, że będziemy świadkami ich dorastania a następnie dziejów ich grzechu.
     Moim zdaniem, już za sprawą wprowadzeniu takiego kostiumu i rekwizytu zawarta został umowa z widzami, że Adam i Ewa u początku ich egzystencji są ukazani jako dzieci, a w związku z tym tylko delikatnie należałoby zaakcentować właściwy dzieciom sposób zachowania. Tu natomiast, moim zdaniem, ze szkodą dla pierwszej części spektaklu, zbyt dosłownie i wyraziście odtworzono dziecięcy infantylizm. Zwłaszcza w postaci Ewy (już z natury swojej wystarczająco spontanicznej). W efekcie spowodowało to, że wykreowana bohaterka jest w tej roli nieco przerysowana. Na szczęście to niekorzystne wrażenie zostaje zatarte, gdy Ewa dojrzewa, gdy przeistacza się w zmysłową, pełną miłości kobietę.
     Szczególną rolę odgrywa w tym spektaklu scenografia autorstwa Anety Suskiewicz (jeśli się nie mylę, pierwszy raz goszczącej w zespole elbląskiego teatru). Urzekają prostotą zarówno w oddaniu atmosfery rajskiego ogrodu jak też - w opozycji do niego - niezbyt komfortowego miejsca do życia, jakim jest Ziemia. Każde z tych miejsc (Eden i Ziemię) symbolizują dwie regularne płaszczyzny materii rozpostartej na podłodze i frontowej ścianie sceny. Raj to zielone, długowłose, puszyste futerko, w którym miękko toną stopy aktorów, na powierzchni którego nawet w pozycji pionowej można się tarzać, wyprężać i przeciągać. Dla wypędzonych raj zamyka się jak zatrzaśnięta księga, by otworzyć nowy plan - szary, zimny, skalisty - surową przestrzeń Ziemi. Te dwie scenografie, w których rozgrywa się dramat pierwszych ludzi, są wprost doskonałe.
     Z przyjemnością polecam Państwu ten ciepły, zabawny, wiosenny spektakl.
     
     Mark Twain „Pamiętniki Adama i Ewy”, reżyseria Giovanny Castellanos, scenografia Aneta Suskiewicz, obsada: Tomasz Muszyński (Adam), Teresa Suchodolska-Wojciechowska (Ewa). Mała Scena. Premiera 2 marca 2007 r.
     
Małgorzata Kardas
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • ciekawa recenzja
  • „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc.” - bóg był szowinistą :P
  • tez tak kiedys myslalam hehe, ale pomoc odpowiednia to fraza uzyta w znaczeniu ze ktos udziela pomocy kto moze uzupelnic moje braki. Gdy dziecku dana jest w szkole pomoc ze strony nauczyciela to nikt nie uwaza ze udzielajacy pomocy jest glupszy,gorszy itp oraz vice versa. Poprostu udzielana jest pomoc - stad uwazam ze ani mezczyzna ani kobieta nie sa gorsi/lepsi od siebie. To sformulowanie jak widzisz znaczy cos przeciwnego :) pozdrawiam
Reklama