UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Pani dyrektor gra pierwsze skrzypce

 
Elbląg, Skrzypaczka Karolina Nowotczyńska - dyrektor Elbląskiej Orkiestry Kameralnej
Skrzypaczka Karolina Nowotczyńska - dyrektor Elbląskiej Orkiestry Kameralnej (fot. Michał Skroboszewski)

Kilka lat temu w wywiadzie dla portel.pl wyznała, że chciała zagrać melodię z filmu "Titanic" i dlatego rodzice postanowili wysłać ją do szkoły muzycznej. Dziś jest utytułowaną skrzypaczką, laureatką prestiżowych konkursów w kraju i zagranicą, ma na swoim koncie płytę. Z Elbląską Orkiestrą Kameralną związana od 2013 r., od sierpnia tego roku jest jej dyrektorem. Z Karoliną Nowotczyńską rozmawiamy o graniu i pracy za biurkiem.

Agata Janik: - Jak to możliwe, że muzyk, artysta zdecydował się na pracę hmmm … administracyjną?

Karolina Nowotczyńska: - Pomyślałam, że jest to świetna okazja, aby nadal rozwijać naszą orkiestrę.

 

- Przejęła Pani stanowisko po Bożenie Sielewicz, która przez dwie kadencje „dyrygowała” Elbląską Orkiestrą Kameralną. To osoba charyzmatyczna, znana w środowisku, znakomity menadżer. Chyba ciężko sprostać takiemu wyzwaniu?

- Bardzo ciężko. Zastanawiałam się przez wiele dni i nocy, bo nigdy nie zajmowałam się takimi sprawami, a pani Bożena postawiła poprzeczkę bardzo wysoko. Niełatwo jej będzie dorównać, ale jednocześnie mam nadzieję, że będzie nas wspierać.

 

- Z Elbląską Orkiestrą Kameralną gra Pani od 2013 r. Zna więc Pani jej potrzeby od środka i dlatego będzie łatwiej nią kierować?

- Myślę, że tak. Będzie łatwiej zwłaszcza przy doborze repertuaru i wyborze dyrygentów oraz solistów.

 

- A jak koledzy i koleżanki z orkiestry przyjęli wiadomość, że będzie Pani ich szefową?

- Niektórzy ucieszyli się bardziej, inni mniej, ale wszyscy byli zaskoczeni. Ja jednak podchodzę do sprawy z przymrużeniem oka i liczę na pomoc ze strony kolegów.

 

- Nie muszą mówić „Pani dyrektor”?

- Nie (śmiech).

 

- Czy zamierza Pani wprowadzić coś nowego do orkiestry? Czy jest potrzeba zmian?

- Trzeba kontynuować to, co robiła pani Bożena, bo była to bardzo dobra praca. Przede wszystkim trzeba zadbać o nasz poziom, nasz rozwój, a nie dokonana się tego bez organizowania koncertów klasycznych, ze znakomitymi solistami, dyrygentami, od których możemy się wiele nauczyć. Podobnie jak pani Bożena, będziemy starać się dotrzeć także do innej grupy melomanów, czyli będą koncerty rozrywkowe i edukacyjne.

 

- Elbląska Orkiestra Kameralna od lat boryka się z problemem braku własnej sali koncertowej. Czy będzie Pani czyniła starania, by ta mało komfortowa dla muzyków sytuacja się zmieniła?

- W rok na pewno się to nie uda [Karolina Nowotczyńska podpisała kontrakt na rok właśnie – red.], ale będę starała się przekonać władze, by w przyszłości wybudowano salę dla orkiestry. Teraz gramy w szkole muzycznej, której bardzo dziękujemy za pomoc. Marzy się nam jednak większa sala na większe koncerty.

 

- Czego w najbliższym możemy spodziewać się po EOK?

- Inauguracja sezonu artystycznego nastąpi 22 września. Zagramy koncert, na którym wystąpi znakomity wiolonczelista Maciej Kułakowski. Zagramy również symfonię Beethovena w składzie rozszerzonym, co dla melomanów będzie bardzo ciekawym przeżyciem. W październiku natomiast odbędzie się koncert z sopranistką i dyrygentem Maciejem Żółtowskim. O kolejnych koncertach będziemy informować na bieżąco.

 

- Przede wszystkim jest Pani muzykiem. Czy w tak napiętym grafiku znajdzie się czas na granie?

- Oczywiście nie zamierzam zaniedbywać grania na skrzypcach. Myślę, że w pewnym sensie będę miała więcej czasu na ćwiczenie swojego warsztatu. Siedząc w biurze nie będę fizycznie zmęczona i po godzinach będą mogła ze świeżością wracać do gry na instrumencie. Po wielu godzinach prób człowiek jest tak zmęczony, że nie ma ochoty już więcej muzykować. Teraz będę do tego tęsknić. Ponadto podjęłam zobowiązanie na uczelni- jestem w trakcie robienia doktoratu. Muszę napisać pracę, ale na szczęście płyta, która również jest wymogiem, jest już nagrana. Premiera nastąpi w listopadzie.

 

- Czy w skali kraju jest to częsta sytuacja, że muzyk zostaje dyrektorem orkiestry?

- Zwykle to dyrygent jest dyrektorem artystycznym. Słyszałam o skrzypaczce, która została dyrektorem naczelnym, więc nie jestem jedyna. Sądzę jednak, że jest to dość wyjątkowa sytuacja.

rozmawiała Agata Janik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama