UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Planszowa gra o tron (Truso: Śladami wikingów, odc. 5)

 
Elbląg, Janów/Truso, pionki do gry wykonane z zębów konia i kości walenia (pośrodku), "Truso: legenda Bałtyku"
Janów/Truso, pionki do gry wykonane z zębów konia i kości walenia (pośrodku), "Truso: legenda Bałtyku"

Na naszej drodze Śladami wikingów zdążyliśmy już opowiedzieć o tym, jakimi byli oni budowniczymi albo jak podróżowali po morzu. Wspomnieliśmy też, że wśród znalezisk z bursztynu w Truso znalazły się także… pionki do gry. Granie w planszówki to chyba jedna z ostatnich rzeczy, o jakie podejrzewalibyśmy wikingów.

Wojownicy, marynarze… miłośnicy gier?

Widok skandynawskiego wojownika siedzącego nad planszą do gry może wydawać nam się abstrakcyjny, potrafimy jednak bez trudu wyobrazić sobie, że pionki do gry mogły być po prostu dziecięcymi zabawkami. Okazuje się jednak, że obraz wikińskiego woja, planującego kolejne ruchy pionków na planszy, nie był we wczesnym średniowieczu niczym nadzwyczajnym.

- Jarl Rongvaldr Kali z Orkadów wśród dziewięciu podstawowych kunsztów wikinga (m. in. wiosłowanie, strzelanie z łuku, jazda na nartach i znajomość runów) wymienia grę w tafl – pisze dr Marek F. Jagodziński, odkrywca osady Truso, w artykule „Tajemnice Truso”. Badacz wyjaśnia, że w staronordyckim „tafl” oznacza stół, a jarl mówi o grze, która przez wielu uważana jest za protoplastę szachów, czyli hnefatafl („królewski stół”). Gra miała być znana już w V w. p. n. e., jednak rozprzestrzeniła się w północnej Europie dopiero wraz z najazdami wikingów.

Hnefatafl rozgrywano na kwadratowej planszy z szachownicą podzieloną od 49 do 361 pól. W zabawie uczestniczyły dwie osoby, jedna atakowała, a druga broniła króla, przy czym obrońca miał zwykle dwa razy mnie figur.

- Istniały różne warianty ich początkowego ustawienia i drobne różnice w zasadach, jednak kilka z nich było wspólnych: figury poruszały się o dowolną liczbę pól wzdłuż lub w poprzek planszy (jak wieża w szachach), a za zbitą uznaje się figurę, która znajdzie się pomiędzy figurą przeciwnika kończącą ruch a inną przeciwną lub między nią a krawędzią planszy – tłumaczy Marek Jagodziński.

Gracz, który atakował, odnosił zwycięstwo, gdy udało mu się otoczyć króla poprzez zepchnięcie do krawędzi. Obrońca wygrywał, gdy królowi udało się uciec do jednego z rogów planszy. Tylko król mógł zajmować specjalne pole nazywane „konakis” (tron) i rogi planszy.

 

Pionek pionkowi nierówny

Gry planszowe były mocno rozpowszechnione we wczesnośredniowiecznej Skandynawii, w wielu z nich korzystano z identycznych pionków wykonanych z poroża, a rzadziej z bursztynu, na co wskazuje Eugeniusz Cnotliwy w drugim tomie „Studiów nad Truso”. Autor wskazuje, że pionki do gry wytwarzano na dużą skalę w Hedeby i w Starej Ładodze.

- Najpewniej wraz z żeglarzami, kupcami i rzemieślnikami, owe skandynawskie gry rozpowszechniły się w osadach handlowych na południowym wybrzeżu Bałtyku, także w Wolinie i Świelubiu – podkreśla Eugeniusz Cnotliwy. Dodaje, że pionki znalezione w Truso pochodzą prawdopodobnie właśnie z Hedeby. Jedno z takich znalezisk powstało jednak w samym Truso, w miejscowej pracowni rzemieślniczej.

Daniel Makowiecki, w tym samym zbiorze opracowań, podkreśla, że dwa znalezione na terenie Truso pionki, wykonane z zębów trzonowych konia, są szczególne: swoim wyglądem przypominają koronę, można więc domniemywać, że reprezentowały one figurę-króla. Tego rodzaju pionki badacze znajdują bardzo rzadko, a powód wydaje się oczywisty: w komplecie do gry był tylko jeden król. Stąd archeolodzy, również w Truso, częściej znajdują zwykłe pionki o stożkowatej budowie.

Wygląda też na to, że nie tylko wikingowie oddawali się grom planszowym.

- Obok pionków o pochodzeniu skandynawskim, te wykonane z poroża oraz z głowy kości udowej bydła należy zaliczyć do wytworów miejscowych – pisze Daniel Makowiecki. Gra mogła być więc popularna wśród ludności Truso w ogóle, a zatem także pruskiej, nie tylko skandynawskiej.

 

Magia i religia

Marek Jagodziński w książce „Truso: legenda Bałtyku” podkreśla, że gry planszowe okresu wikińskiego prawdopodobnie były czymś więcej niż hazardem czy rozrywką. Mogły mieć znaczenie magiczno-religijne i służyć przepowiadaniu przeszłości, za czym może przemawiać tekst „Eddy poetyckiej”, a także najstarsze znaleziska dotyczące gier planszowych, jak te z cmentarzyska El-Mahasana w Górnym Egipcie (połowa czwartego tysiąclecia p. n. e.). Podobne magiczno-religijne znaczenie miała też egipska gra Senet („Przejście”), znana co najmniej od połowy trzeciego tysiąclecia p. n. e.

- Wracając do Wikingów, można zadać pytania: czy gry nie miały jeszcze innego znaczenia? Czy nie służyły np. do sprawdzania szans realizacji konkretnych przedsięwzięć? – zastanawia się Marek Jagodziński. – Moim zdaniem, wybitnie ekspansywny charakter wikińskiej/nordyckiej aktywności w basenie Morza Bałtyckiego na Rusi i Wyspach Brytyjskich, ale również Grenlandii, Islandii, a zwłaszcza próba kolonizacji Ameryki Północnej, interpretację taką zdają się potwierdzać – pisze badacz w książce „Truso: legenda Bałtyku”.

Jeśli grom planszowym, prócz znaczenia rozrywkowego, wikingowie przypisywali wartość magiczną lub religijną, a do tego wykorzystywano je do budowania strategii dotyczącej wikińskiej ekspansji na kolejne terytoria, trudno się dziwić, że tak wysoko cenił je wspomniany wcześniej Jarl Rongvaldr Kali z Orkadów.

- Gry i zabawy a nawet hazard, były nieodłącznymi i jednymi z najbardziej intrygujących elementów życia codziennego ludów północy okresu wikińskiego. Odsłaniają nam one także pozamaterialne aspekty życia użytkowników gier – pisze Marek Jagodziński. Do tych aspektów zalicza umiejętność abstrakcyjnego, logicznego i strategicznego myślenia i złożoną kulturę duchową wikingów.

 

Cykl Truso: Śladami wikingów Elbląskiej Gazety Internetowej portEl.pl powstaje we współpracy z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu, w oparciu o wydane przez nie publikacje naukowe (zob. także Jagodziński Marek, Tajemnice Truso, w: Mówią wieki 6/2008).

oprac. TB
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama