Polsko-rosyjski prawie musical

W sobotę 23 czerwca, na zakończenie roku kulturalnego w Światowidzie, zaprezentowano nam premierowe przedstawienie polsko-rosyjskiego musicalu zatytułowanego „Gdy bogowie śnią...”.
Spektakl powstał w ramach realizowanego przez Światowid projektu „Ziarno współpracy”, który dofinansowała Unia Europejska. Na scenie zobaczyliśmy i usłyszeliśmy ponad 60 młodych artystów (dzieci i młodzież): orkiestrę, wokalistów, chór, zespoły folklorystyczne i tancerzy.
Muzycznie było to przedstawienie rzeczywiście imponujące. Z pewnością jest to zasługa autora muzyki Tomasza Stroynowskiego i Marty Osowskiej, która razem z nim przygotowywała muzycznie wykonawców, także sporych już umiejętności i talentu młodych muzyków z obwodu kaliningradzkiego i Elbląga.
Scenografia i choreografia były niezłe, zważywszy na ograniczenie, jakim jest bardzo mała scena kina Światowid. Tam wszyscy wszystkim przeszkadzają i wszyscy wszystkich zasłaniają - nie sposób jest pomieścić na niej kilkadziesiąt osób, z których część tańczy, a cześć musi się przynajmniej przemieszczać.
Drugim istotnym ograniczeniem przedstawienia był scenariusz - dość słaby. Może nawet nie scenariusz, a próba powiązania ze sobą piosenek reprezentujących różne style, różnych autorów, nawet różne epoki. Dlatego był to prawie musical.
Mam nadzieję, że następne przedstawienie muzycznie uzdolnionej młodzieży z Elbląga i obwodu, zebranej pod skrzydłami Światowida, będzie już prawdziwym musicalem. Wprawdzie teksty musicali raczej nie są zaliczane do literackich arcydzieł, ale jednak warto się odważyć opowiedzieć jakąś frapującą historię. No i napisać przynajmniej jedną-dwie piosenki do przedstawienia. Przecież musicale przechodzą do historii dzięki takim piosenkom, które stają się przebojami.
A wtedy koniecznie wynająć scenę Teatru Dramatycznego na taką premierę. Bo potencjał młodych wykonawców, których zobaczyliśmy w sobotę, jest naprawdę duży.
Muzycznie było to przedstawienie rzeczywiście imponujące. Z pewnością jest to zasługa autora muzyki Tomasza Stroynowskiego i Marty Osowskiej, która razem z nim przygotowywała muzycznie wykonawców, także sporych już umiejętności i talentu młodych muzyków z obwodu kaliningradzkiego i Elbląga.
Scenografia i choreografia były niezłe, zważywszy na ograniczenie, jakim jest bardzo mała scena kina Światowid. Tam wszyscy wszystkim przeszkadzają i wszyscy wszystkich zasłaniają - nie sposób jest pomieścić na niej kilkadziesiąt osób, z których część tańczy, a cześć musi się przynajmniej przemieszczać.
Drugim istotnym ograniczeniem przedstawienia był scenariusz - dość słaby. Może nawet nie scenariusz, a próba powiązania ze sobą piosenek reprezentujących różne style, różnych autorów, nawet różne epoki. Dlatego był to prawie musical.
Mam nadzieję, że następne przedstawienie muzycznie uzdolnionej młodzieży z Elbląga i obwodu, zebranej pod skrzydłami Światowida, będzie już prawdziwym musicalem. Wprawdzie teksty musicali raczej nie są zaliczane do literackich arcydzieł, ale jednak warto się odważyć opowiedzieć jakąś frapującą historię. No i napisać przynajmniej jedną-dwie piosenki do przedstawienia. Przecież musicale przechodzą do historii dzięki takim piosenkom, które stają się przebojami.
A wtedy koniecznie wynająć scenę Teatru Dramatycznego na taką premierę. Bo potencjał młodych wykonawców, których zobaczyliśmy w sobotę, jest naprawdę duży.
PD