UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Sorry, Kane

Chcę zasypiać przy tobie i nosić za tobą torby, i całować ci stopy, i dawać ci taśmy, których nie słuchasz - to fragment monologu, który mężczyzna mówi do kobiety podczas spektaklu „Sorry, Kane”. Wystawia go grupa „Deus ex Machina” pracująca na Scenie Na Piętrze w Światowidzie. Premiera przedstawienia 6 kwietnia podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Słowa „…Czy to jest kochanie?”.

Na Scenie Na Piętrze spotykają się trzy grupy teatralne. Najmłodsza - „Skrupcie się” i nieco od nich starsza „Deja vu” były gospodarzami bajecznej soboty dla dzieci w lutym. Wtedy to wciągnęły dziecięcych widzów do zabawy w teatr, wystawiając bajkę „Aksamitka, córka diabła” oraz przedstawiając własną wersję „Śpiącej Królewny”.
     Przyszedł czas na „Deus ex Machina”. Tworzą ją amatorzy: studenci i ludzie, którzy już zarabiają na swoje utrzymanie, czyli pracują. Swój najnowszy spektakl zaprezentują podczas Festiwalu „…Czy to jest kochanie?”
     - Jest on inspirowany tekstami Sarah Kane - tłumaczy instruktorka Edyta Machul. - Na pierwszych próbach po prostu ją czytaliśmy, a później długo rozmawialiśmy. Słowa Kane stały się pretekstem do tego, żeby powiedzieć coś o nas samych, o tym, co nas dotyka, boli, za czym tęsknimy, o tym, co w nas ukryte. Tekst Sary Kane posłużył jedynie do wydobycia samych siebie - to nie jest Sarah Kane, dlatego postanowili, że spektakl będzie miał tytuł „Sorry, Kane”.
     Praca nad spektaklem była pewnego rodzaju eksperymentem. Każdy z aktorów wybrał teksty, które są mu najbliższe, i na ich podstawie tworzył postać i jej działania. Szukał relacji z innymi postaciami.
     - Praca była trudna, spektakl nie jest komedią, nie jest zabawny, ale dotyka spraw istotnych, które siedzą w nas i nie dają spokoju - tłumaczy Aleksandra Powaserys z grupy „Deus ex Machina”. - A może nie tylko w nas? Mamy nadzieję, że ci, którzy obejrzą „Sorry, Kane”, poczują, że mówimy też trochę o nich samych. Jeśli się to uda, to osiągnęliśmy nasz cel.
oprac. PD
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • He he he. .. fetyszysta pełną gębą! i na dodatek perwers! ciągle tylko chce i chce torby nosić, taśmy dawać, stópki całować. .. a może jeszcze paznokietki u nóg poobgryzać. .. mniam!
Reklama