UWAGA!

----

Spotkanie z Markiem Barańskim

 Elbląg, Marek Barański w karykaturze Witolda Mysyrowicza.
Marek Barański w karykaturze Witolda Mysyrowicza.

We wtorek, 25 maja, o godz. 17.00 w sali audiowizualnej Biblioteki Elbląskiej im. C. Norwida odbędzie się promocja książki Nogi Pana Boga Marka Barańskiego – w latach 80. ubiegłego wieku dziennikarza Dziennika Telewizyjnego, zastępcy redaktora naczelnego tygodnika Nie i szefa redakcji Trybuny. Wstęp wolny.

Marek Barański ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, jednak kariera pedagogiczna go nie pociągała. Pociągało go dziennikarstwo. Dziesięć lat (1972−1982) pracował w Polskim Radiu. Był reporterem w Redakcji Społecznej, autorem wielu reportaży i audycji radiowych. Kiedy w Polsce wybuchła masowa motoryzacja, współtworzył istniejące do dziś Radio Kierowców, a potem przez wiele lat szefował mu i je prowadził. Kolejne osiem lat (1982−1990) spędził w Dzienniku Telewizyjnym. Był reporterem, komentatorem, wydawcą. Po wyborach w roku 1989 opuścił telewizję, uznał, że jego telewizyjna kariera dobiegła końca. Rozliczył się z tego okresu publicznie, wydając książkę Tajemnice DTV. Z Jerzym Urbanem współtworzył i redagował tygodnik Nie, pismo w latach 90. zjawiskowe, wzbudzające wielkie emocje i rozchodzące się w rekordowym nakładzie. Marek Barański był autorem wielu sensacji tego tygodnika, specjalizował się w dziennikarstwie, które dziś nazywa się dziennikarstwem śledczym. Ten dorobek zebrał i zamknął w książce Bunt janczarów. W latach 2000−2007 był redaktorem naczelnym dziennika Trybuna.
      
       Można Marka Barańskiego nie lubić. Można, choć to może jałowe po ćwierć wieku, postrzegać go zawsze jako demona stanu wojennego. Jak jednak widać, nie można mu zatkać ust. Książka Barańskiego jest gorzka. Autor nie oszczędza w niej nikogo, a najmniej już samego siebie. To właśnie daje mu prawo odwołania się do rzymskiej zasady „audiatur et altera pars”. Poplątane i bolesne są polskie losy, nie da się ich odlać z matryc ustanawianych przez kolejne reżymy, okresy przypływów i odpływów pamięci. „Nie chciało mu się jeść, pić − pisze autor o swoim bohaterze, czyli o sobie − nie chciało mu się iść ani stać, myśleć ani nie myśleć. Nie chciało mu się mówić i nie chciało milczeć. Nic mu się nie chciało. Nie chciało mu się nawet zdawać sobie sprawy z tego stanu ogólnego niechcenia…” Zechciało mu się już tylko dać swoje świadectwo o niechcenia tego przyczynach. Nawet nie dla własnego spokoju. W przekonaniu raczej, że owa wielka, niebywała prawda, o której marzymy i którą tak chcielibyśmy poznać, jest sumą świadectw różnych. Tego też. Już choćby tylko dlatego trzeba tę książkę przeczytać − pisze Ludwik Stomma.
      
       Fragmenty książki Marka Barańskiego:
      
       „Olek to była ich miłość, ich duma, ich Mojżesz. Transmisję telewizyjną z ogłoszenia wyników wyborów prezydenckich w roku 1995 Urbanowie oglądali w domu Marcina. Byli wszyscy przyjaciele Marcina, koledzy z redakcji, Rakowski. Kiedy ogłoszono zwycięstwo Kwaśniewskiego, zawyli w triumfalnym okrzyku: „Wygraliśmy!”. W normalnych, wolnych wyborach, nie w kontraktowych. To był ich naprawdę wielki dzień. Od tego dnia wszystkie przewagi moralne „Solidarności” były już tylko propagandą. Urban się popłakał. Marcin też.
      
       Tak oto afera Rywina zniszczyła Leszka Millera, Kwaśniewskiemu szyki popsuła słaba głowa do wódki, a taśmy Gudzowatego spowodowały, że i Oleksy dopłynął do brzegu prędzej, niżby chciał. Żadna partia nie toleruje trzech liderów naraz, żadna nie jest w stanie wytrzymać trzech wielkich politycznych ambicji jednocześnie. (…) Bez nich zaś Sojusz Lewicy Demokratycznej zmatowiał, stracił poczucie humoru, zszarzał, przez co upodobnił się do całej reszty."
      

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Promowanie kogoś takiego w instytucji publiczej to skandal !
  • Pamiętam go z okresu stanu wojennego wyjatkowo ciemna postać. Kto wpadł na pomysł wpuszczenia do poblicznej placówki kultury osobnika, który tak źle przysłużył się ojczyźnie i rodakom. Ja złotówki niewydam za wypociny tego gościa, mógł żyć uczciwie jak większośc Polaków to miałby na uczciwy chleb.
  • Odrażający typ! Jego mecenasi to gen. Cz. Kiszcza i gen. W. Jaruzelski. Gen. Kiszczaka jak szef MSW w l. 1970-1990 nie wiedział kto strzelał (na czyj rozkaz) w KWK "Wujek", nie widział na czyj rozkaz porwano i zamordowano księdza J. Popiełuszkę, nie widział na czyj rozkaz zaczęto niszczyć akta esbe, gdy wiceminsityerm został K. Kozłowski. Gen. Wojciech Jaruzelski - miotany atawistycznym strachem przed Sowietami - w 1990 r. podczas pierwszej wizyty w Wilnie - do przybyłych licznie POLAKÓW - odezwał się. .. .. PO ROSYJSKU!!!! Dopiero na głosy oburzenia: "my jesteśmy Polakami, prosze mówić po polsku!!!" Gen. Jaruzelski zaczął cicho mówić po polsku. .. .Miał olbrzmiego cykora - nie bez podstaw, gdyż mocodawcy gen. Jaruzelskiego w Wilnie rozjechali czołgami w rok później 14 niewinnych cywli, a ponad 650 ciężko zranili - przy walkach o wileńską wieżę TV. M. Barański - powie o tym ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    zapytajcie o to tego typa!(2010-05-23)
  • wstrętny osobnik, może jeszcze Grzegorza Piotrowskiego, kapitana w stanie spoczynku - zaprosić?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    no nie!!!!!(2010-05-23)
  • Wydawca mnie zawódł. Portel, który był (bo właśnie przestał być) moją ulubioną lekturą reklamuje wyjątkowo paskudnego osobnika. Nie po drodze mi ani z tym panem ani z jego promotorami. Miło było. Żegnam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    jaśfasola(2010-05-23)
  • red. Barański jest podajże najbardziej zapamiętanym propagandystą PRL z do czasów stanu wojennego. .to może warto zaprosić mentora red. B, tow. Millera? kipSmajling dyr. Nowiński, Keep Smiling!
  • .. z czasów stanu wojennego, a konkretnie: pełna profeska programów autorstwa red. B w eSBeckich metodach walki z komunistyczną opozycją
  • a jacek k. widać wam nie straszny?
  • Urban, Marchewka, Pietruszka, Piotrowski, Chmielewski, Pękalla, Kiszczak, Pożoga, . .. .dużą gamę zaproszeń ma jeszcze Pan Dyrektor.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    kto jeszcze ?(2010-05-23)
  • To ma być reklama ? Wstyd. Portel, he, he. ..
  • nie rozumię zdziwienia i oburzenia, to kto od kilkunastu lat wybiera takiego prezydenta w Elblagu, kto szedł w 1995 roku do kosciola, a potem glosował na Kwasniewskiego ? To Polacy, nie eskimosi, czy amerykanie. Po prostu takich jest nas ciagle wielu, ktorzy pozwalaja i chca nadal by rządzili nami ludzie " tamtej epoki "
  • ktoś był?
Reklama