Starsi panowie dwaj...

25 lat temu na scenie debiutowali Mirosław Siedler, aktor i dyrektor elbląskiego teatru oraz aktor Lesław Ostaszkiewicz. Obaj pochodzą z Olsztyna, uczyli się w tym samym szkolnym budynku, pierwsze kroki na scenie stawiali w szekspirowskich sztukach, wreszcie obaj pracują w jednym teatrze. Mirosław Siedler i Lesław Ostaszkiewicz będą świętować swój jubileusz w piątek 23 listopada „Kolacją dla głupca”.
Elbląski teatr wraca do benefisowej tradycji. Choć, jak podkreśla jubilat Mirosław Siedler, jest to raczej świętowanie jubileuszu.
- Dochód z benefisowych spektakli przekazywany był jubilatom, my gramy za swoje gaże, nie dostajemy dodatkowych pieniędzy - wyjaśnia. - Niemniej jednak jest to miła tradycja, o której warto pamiętać.
Siedler z Ostaszkiewiczem wspólnie obchodzą 50-lecie pracy artystycznej. To zabawa matematyczna, a takie rocznice zdarzają się w teatrze, zwłaszcza elbląskim, niezwykle rzadko.
- Ostatnio świętowaliśmy złote gody na scenie Bożeny Bożymskiej - przypomina Tomasz Walczak, rzecznik prasowy elbląskiej sceny.- Było to 7 lat temu przy okazji premiery „Pamiętnika z Powstania Warszawskiego” w reżyserii Wiesława Górskiego. Niestety, pani Bożena odeszła grać już na innej scenie.
Nasi jubilaci nie są tak leciwi, mają się świetnie i zamierzają jeszcze długie lata dawać radość widzom lub doprowadzać ich do łez. Obaj wspominają z sentymentem swój debiut.
- W 1982 r. przyjechaliśmy całą grupą [studenci łódzkiej filmówki - red.] do Elbląga, by tu zagrać swój spektakl dyplomowy - mówi Mirosław Siedler. - To była nowość, bo dotychczas spektakle takie grało się w szkole przy udziale publiczności zaprzyjaźnionej, rodzinnej i przez to nielicznej. My chcieliśmy się sprawdzić na prawdziwej scenie, z prawdziwymi widzami. Jan Machulski dogadał się więc z ówczesnym dyrektorem teatru w Elblągu Andrzejem Mayem i przyjechaliśmy zagrać „Romea i Julię”. Ja grałem Romea.
Lesław Ostaszkiewicz debiutował, można powiedzieć, dwa razy.
- Obie role były niewielkie - wspomina aktor. - Pierwsza to chłopiec w „Na dnie” Maksyma Gorskiego, druga to strażnik w „Hamlecie” Williama Szekspira. Mówiłem albo jedno zdanie, albo gościłem na scenie kilkadziesiąt sekund. Moje debiuty miały miejsce na deskach Teatru im. S. Jaracza w Olsztynie.
Po wielu latach drogi zawodowe jubilatów spotkały się w Elblągu. Lesław Ostaszkiewicz jest aktorem znanym i docenianym zarówno przez władze samorządowe, konkursowe kapituły, jak i przez publiczność. Ma na swoim koncie wiele ról. Sam przyznaje, że zagrał już blisko 150 premier. Zrealizował już niemal wszystkie formy sceniczne oprócz monodramu.
Natomiast Mirosław Siedler poszedł w „dyrektory”. Od 2002 r. zagościł na kierowniczych stanowiskach w elbląskim teatrze, by wreszcie w 2004 r. objąć stanowisko dyrektora naczelnego i artystycznego.
- Znalazłem ostatnio, zupełnie przypadkiem, zeszyt, który kupiłem sobie po przyjeździe do Elbląga - mówi. - Zapisywałem w nim moje plany związane z tym teatrem. Okazało się, że 80 procent z nich już zrealizowałem. Mam tu na myśli m.in. inwestycje, zmiany repertuarowe, ale i zmianę nazwy teatru oraz adresu [Teatr im. Aleksandra Sewruka, a ulica - Teatralna - red.], poszerzenie oferty. Mam jeszcze pewne niedosyty, jak choćby niezakończona modernizacja obiektu - dodaje dyrektor Siedler. - Teatr w Elblągu ma być nowoczesny i reprezentacyjny. Stylowej „bombonierki” z tego obiektu nie zrobimy, ale musi być lepiej.
Dyrektor Siedler jest także aktorem i przyznaje, że ciągnie go na scenę, ale nie ma czasu.
- Zajęcia dyrektorskie są bardzo interesujące i ja je lubię - podkreśla. - Zagrałem tu jednak kilka ról, kilka spektakli wyreżyserowałem. „Gram” także z moimi aktorami, podpatrując ich przy pracy.
Mirosław Siedler i Lesław Ostaszkiewicz będą świętować swój jubileusz - jak przystało na aktorów - na scenie. W piątek 23 listopada zagrają „Kolację dla głupca” Francisa Vebera w reżyserii Ewy Marcinkówny. Ta znakomita współczesna komedia z głównymi rolami jubilatów będzie świetnym podsumowaniem ich artystycznego ćwierćwiecza. Początek spektaklu o godz. 19. W kulisach mówi się o niespodziankach...
„Kolacja dla głupca” zostanie zagrana także w sobotę 24 listopada o godz. 19.
Mówią jubilaci - aktorzy Mirosław Siedler i Lesław Ostaszkiewicz:
- Dochód z benefisowych spektakli przekazywany był jubilatom, my gramy za swoje gaże, nie dostajemy dodatkowych pieniędzy - wyjaśnia. - Niemniej jednak jest to miła tradycja, o której warto pamiętać.
Siedler z Ostaszkiewiczem wspólnie obchodzą 50-lecie pracy artystycznej. To zabawa matematyczna, a takie rocznice zdarzają się w teatrze, zwłaszcza elbląskim, niezwykle rzadko.
- Ostatnio świętowaliśmy złote gody na scenie Bożeny Bożymskiej - przypomina Tomasz Walczak, rzecznik prasowy elbląskiej sceny.- Było to 7 lat temu przy okazji premiery „Pamiętnika z Powstania Warszawskiego” w reżyserii Wiesława Górskiego. Niestety, pani Bożena odeszła grać już na innej scenie.
Nasi jubilaci nie są tak leciwi, mają się świetnie i zamierzają jeszcze długie lata dawać radość widzom lub doprowadzać ich do łez. Obaj wspominają z sentymentem swój debiut.
- W 1982 r. przyjechaliśmy całą grupą [studenci łódzkiej filmówki - red.] do Elbląga, by tu zagrać swój spektakl dyplomowy - mówi Mirosław Siedler. - To była nowość, bo dotychczas spektakle takie grało się w szkole przy udziale publiczności zaprzyjaźnionej, rodzinnej i przez to nielicznej. My chcieliśmy się sprawdzić na prawdziwej scenie, z prawdziwymi widzami. Jan Machulski dogadał się więc z ówczesnym dyrektorem teatru w Elblągu Andrzejem Mayem i przyjechaliśmy zagrać „Romea i Julię”. Ja grałem Romea.
Lesław Ostaszkiewicz debiutował, można powiedzieć, dwa razy.
- Obie role były niewielkie - wspomina aktor. - Pierwsza to chłopiec w „Na dnie” Maksyma Gorskiego, druga to strażnik w „Hamlecie” Williama Szekspira. Mówiłem albo jedno zdanie, albo gościłem na scenie kilkadziesiąt sekund. Moje debiuty miały miejsce na deskach Teatru im. S. Jaracza w Olsztynie.
Po wielu latach drogi zawodowe jubilatów spotkały się w Elblągu. Lesław Ostaszkiewicz jest aktorem znanym i docenianym zarówno przez władze samorządowe, konkursowe kapituły, jak i przez publiczność. Ma na swoim koncie wiele ról. Sam przyznaje, że zagrał już blisko 150 premier. Zrealizował już niemal wszystkie formy sceniczne oprócz monodramu.
Natomiast Mirosław Siedler poszedł w „dyrektory”. Od 2002 r. zagościł na kierowniczych stanowiskach w elbląskim teatrze, by wreszcie w 2004 r. objąć stanowisko dyrektora naczelnego i artystycznego.
- Znalazłem ostatnio, zupełnie przypadkiem, zeszyt, który kupiłem sobie po przyjeździe do Elbląga - mówi. - Zapisywałem w nim moje plany związane z tym teatrem. Okazało się, że 80 procent z nich już zrealizowałem. Mam tu na myśli m.in. inwestycje, zmiany repertuarowe, ale i zmianę nazwy teatru oraz adresu [Teatr im. Aleksandra Sewruka, a ulica - Teatralna - red.], poszerzenie oferty. Mam jeszcze pewne niedosyty, jak choćby niezakończona modernizacja obiektu - dodaje dyrektor Siedler. - Teatr w Elblągu ma być nowoczesny i reprezentacyjny. Stylowej „bombonierki” z tego obiektu nie zrobimy, ale musi być lepiej.
Dyrektor Siedler jest także aktorem i przyznaje, że ciągnie go na scenę, ale nie ma czasu.
- Zajęcia dyrektorskie są bardzo interesujące i ja je lubię - podkreśla. - Zagrałem tu jednak kilka ról, kilka spektakli wyreżyserowałem. „Gram” także z moimi aktorami, podpatrując ich przy pracy.
Mirosław Siedler i Lesław Ostaszkiewicz będą świętować swój jubileusz - jak przystało na aktorów - na scenie. W piątek 23 listopada zagrają „Kolację dla głupca” Francisa Vebera w reżyserii Ewy Marcinkówny. Ta znakomita współczesna komedia z głównymi rolami jubilatów będzie świetnym podsumowaniem ich artystycznego ćwierćwiecza. Początek spektaklu o godz. 19. W kulisach mówi się o niespodziankach...
„Kolacja dla głupca” zostanie zagrana także w sobotę 24 listopada o godz. 19.
Mówią jubilaci - aktorzy Mirosław Siedler i Lesław Ostaszkiewicz:
A