To był poligon doświadczalny

- Sprawdzaliśmy czy trafimy w gusta mieszkańców i turystów. I uważam, że się udało, o czym świadczy licznie przybyła publiczność. Na ostatni koncert zabrakło biletów, a to już świetna rekomendacja dla festiwalu, który odbywa się po raz pierwszy – tak o Jazzblągu mówi Leszek Sarnowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Miejskiego.
Przez trzy dni Elbląg jazzem stał. W Galerii EL odbywały się koncerty gwiazd (Henryk Miśkiewicz, Janusz Strobel, Tomasz Stańko, Kuba Badach), grali również lokalni muzycy m.in. Special Jazz Sextet. Festiwalowi towarzyszyły wystawy (otwarta w Krużganku ekspozycja fotograficzna poświęcona 50-leciu EL Klubu Jazzu Tradycyjnego), jam sessions do białego rana, była również propozycja jazzowa dla najmłodszych. Działo się…
Z Leszkiem Sarnowskim, dyrektorem Departamentu Kultury Urzędu Miejskiego rozmawiamy o refleksjach pofestiwalowych
To była pierwsza edycja Festiwalu Jazzbląg. Udana?
Leszek Sarnowski: - Jestem zadowolony, że festiwal się w ogóle odbył i że dopisała publiczność. Robiliśmy to przecież dla ludzi stąd działania promocyjne, chyba po raz pierwszy w Elblągu, zakrojone na tak szeroką skalę. Ekipy z Galerii EL oraz Elbląskiego Oddziału Abstrakcyjnego jeździły od Mierzei po Kwidzyn, Gdańsk, Olsztyn, Ostródę i informowały o festiwalu. Elbląg został zarzucony plakatami i ulotkami. O Jazzblągu informował portal społeczności owy oraz wszystkie lokalne media. Nikt z mieszkańców, kto czyta ze zrozumieniem, nie może powiedzieć, że o festiwalu nie wiedział.
Były też – to nowość - koncerty promocyjne. Jazz Band Fila, który proponuje łatwiejszą formę jazzu, zagrał i w Elblągu, i w Krynicy Morskiej, a także w Stegnie czy Jantarze. Ludzie żywo reagowali na ich rytmy. I wiem, że później ci, którzy wypoczywali na Mierzei przyjeżdżali na nasz festiwal. Pogoda spowodowała, że nie mogli plażować więc szukali innych możliwości miłego spędzenia czasu.
To była okazja do promocji Elbląga, ale i muzyków
Wystąpili: Omnivore, Special Jazz Sextet i Elbląska Orkiestra Kameralna. Myślę, że przy okazji tego festiwalu udało nam się sprzedać coś naszego. Wszyscy artyści otrzymywali ode mnie płytę Special Jazz Sextet i byli zaskoczeni, że w Elblągu mamy zespół jazzowy, który jest dobrym produktem marketingowym. Myślę, że sam festiwal stanie się takim produktem. Nazwa, autorstwa elbląskiego saksofonisty Szymona Zuehlke, która jest może trochę żartobliwa, ale wpada w uchu, świetne logo Janusza Kozaka. Jazzbląg to produkt od początku do końca elbląski. A dzięki gwiazdom publiczność dopisała, bo niektórzy przychodził konkretnie na Fumanek na Pierończyka, a potem wszyscy na Badacha i Stańkę.
Słów kilka o gwiazdach
Henryk Miśkiewicz i Janusz Strobel zagrali piękny koncert, bardzo wyrafinowany, energetyczny, ale przyjemny. Kuba Badach, może bardziej melodyjny, trochę popowy, jazzujący, no i Tomasz Stańko - wyrafinowany, trudniejszy. Stańko to ekstraklasa. Poprzeczka została więc ustawiona bardzo wysoko. Mamy już propozycje dalszej współpracy. Ze Stańką jesteśmy „po słowie” na kolejny koncert. Artysta nagrywa płytę związaną z Wisławą Szymborską. Będzie ona promowana w Polsce, będzie trasa koncertowa, na której ma znaleźć się i Elbląg. Natomiast saksofonista, który grał w zespole Kuby Badacha, Grzech Piotrowski, realizuje duże projekty międzynarodowe nie tylko z jazzmanami. Będziemy rozmawiać o tym, by w przyszłym roku sprowadzić do Galerii EL trochę Skandynawów. Być może uda się zorganizować wspólny projekt z Elbląską Orkiestrą Kameralną i Galerią EL. To są konkretne efekty Festiwalu Jazzbląg, poza uznaniem publiczności i doznaniami artystycznymi.
Czyli „strzał w dziesiątkę”?
To był poligon doświadczalny. Sprawdzaliśmy czy to dobry pomysł, czy trafimy w gusta elblążan i turystów. I chyba trafiliśmy, skoro na koncercie pierwszym było ok. 200 osób, na drugim ponad 200, a na trzecim ponad 400. Zabrakło biletów, ale ludzie godzili się nawet przestać koncert, tak im zależało. Impreza robiona po raz pierwszy i już nie ma biletów - to najlepsza rekomendacja.
A nie było łatwo, bo w tym czasie odbywały się też inne jazzowe festiwale
Konkurencja była dość duża, bo w Olsztynie odbywały się Noce Bluesowe, a w Gdyni z kolei Ladies’ Jazz Festiwal. To trochę zbliżona publiczność. Rozmawiałem jednak z ludźmi, którzy przyjechali najpierw do Elbląga, a potem jechali do Gdyni, bo tam m.in. występowała Patricia Barber.
Myślicie już o kolejnej edycji festiwalu?
Będziemy analizować ankiety, które wypełniali słuchacze. Pisali skąd są i w jaki sposób dowiedzieli się o Jazzblągu, a także kogo chcieliby posłuchać. Przeglądając ankiety widziałem nazwiska Michała Urbaniaka i Jarosława Śmietany. Przydałaby się też gwiazda światowego formatu. Ja też bym chciał, propozycje mamy, wszystko jest kwestią pieniędzy. Mamy rok by się dobrze przygotować.
Festiwal Jazzbląg to także uhonorowanie Galerii EL, która w tym roku obchodzi 50-lecie działalności
50 lat temu w Galerii EL zaczął działać EL Klub Jazzu Tradycyjnego. Urodzinowy tort, który zafundowaliśmy Tomaszowi Stańce był także dla elblążan, tych „galerników”, którzy w podziemiach tworzyli klub w czasach, gdy to nie było takie proste. I wtedy też Galeria żyła muzyką. To jest słuszna droga dla instytucji, która dysponuje takim wnętrzem. Wnętrzem, którym zachwycali się wszyscy artyści.
Być może dzięki działaniom muzycznym ludzie zaczną przychodzić do Galerii na konsumowanie sztuki nowoczesnej. Także turyści, którzy dowiedzą się o tym szczególnym miejscu.
I na zakończenie
Ogromne słowa uznania dla pracowników Galeria EL, Departamentu Kultury, Elbląskiego Oddziału Abstrakcyjnego, Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego, Stowarzyszenia Laboratorium Sztuki, Klubu Środowisk Twórczych Krypta. To było prawdziwe święto muzyki.
Z Leszkiem Sarnowskim, dyrektorem Departamentu Kultury Urzędu Miejskiego rozmawiamy o refleksjach pofestiwalowych
To była pierwsza edycja Festiwalu Jazzbląg. Udana?
Leszek Sarnowski: - Jestem zadowolony, że festiwal się w ogóle odbył i że dopisała publiczność. Robiliśmy to przecież dla ludzi stąd działania promocyjne, chyba po raz pierwszy w Elblągu, zakrojone na tak szeroką skalę. Ekipy z Galerii EL oraz Elbląskiego Oddziału Abstrakcyjnego jeździły od Mierzei po Kwidzyn, Gdańsk, Olsztyn, Ostródę i informowały o festiwalu. Elbląg został zarzucony plakatami i ulotkami. O Jazzblągu informował portal społeczności owy oraz wszystkie lokalne media. Nikt z mieszkańców, kto czyta ze zrozumieniem, nie może powiedzieć, że o festiwalu nie wiedział.
Były też – to nowość - koncerty promocyjne. Jazz Band Fila, który proponuje łatwiejszą formę jazzu, zagrał i w Elblągu, i w Krynicy Morskiej, a także w Stegnie czy Jantarze. Ludzie żywo reagowali na ich rytmy. I wiem, że później ci, którzy wypoczywali na Mierzei przyjeżdżali na nasz festiwal. Pogoda spowodowała, że nie mogli plażować więc szukali innych możliwości miłego spędzenia czasu.
To była okazja do promocji Elbląga, ale i muzyków
Wystąpili: Omnivore, Special Jazz Sextet i Elbląska Orkiestra Kameralna. Myślę, że przy okazji tego festiwalu udało nam się sprzedać coś naszego. Wszyscy artyści otrzymywali ode mnie płytę Special Jazz Sextet i byli zaskoczeni, że w Elblągu mamy zespół jazzowy, który jest dobrym produktem marketingowym. Myślę, że sam festiwal stanie się takim produktem. Nazwa, autorstwa elbląskiego saksofonisty Szymona Zuehlke, która jest może trochę żartobliwa, ale wpada w uchu, świetne logo Janusza Kozaka. Jazzbląg to produkt od początku do końca elbląski. A dzięki gwiazdom publiczność dopisała, bo niektórzy przychodził konkretnie na Fumanek na Pierończyka, a potem wszyscy na Badacha i Stańkę.
Słów kilka o gwiazdach
Henryk Miśkiewicz i Janusz Strobel zagrali piękny koncert, bardzo wyrafinowany, energetyczny, ale przyjemny. Kuba Badach, może bardziej melodyjny, trochę popowy, jazzujący, no i Tomasz Stańko - wyrafinowany, trudniejszy. Stańko to ekstraklasa. Poprzeczka została więc ustawiona bardzo wysoko. Mamy już propozycje dalszej współpracy. Ze Stańką jesteśmy „po słowie” na kolejny koncert. Artysta nagrywa płytę związaną z Wisławą Szymborską. Będzie ona promowana w Polsce, będzie trasa koncertowa, na której ma znaleźć się i Elbląg. Natomiast saksofonista, który grał w zespole Kuby Badacha, Grzech Piotrowski, realizuje duże projekty międzynarodowe nie tylko z jazzmanami. Będziemy rozmawiać o tym, by w przyszłym roku sprowadzić do Galerii EL trochę Skandynawów. Być może uda się zorganizować wspólny projekt z Elbląską Orkiestrą Kameralną i Galerią EL. To są konkretne efekty Festiwalu Jazzbląg, poza uznaniem publiczności i doznaniami artystycznymi.
Czyli „strzał w dziesiątkę”?
To był poligon doświadczalny. Sprawdzaliśmy czy to dobry pomysł, czy trafimy w gusta elblążan i turystów. I chyba trafiliśmy, skoro na koncercie pierwszym było ok. 200 osób, na drugim ponad 200, a na trzecim ponad 400. Zabrakło biletów, ale ludzie godzili się nawet przestać koncert, tak im zależało. Impreza robiona po raz pierwszy i już nie ma biletów - to najlepsza rekomendacja.
A nie było łatwo, bo w tym czasie odbywały się też inne jazzowe festiwale
Konkurencja była dość duża, bo w Olsztynie odbywały się Noce Bluesowe, a w Gdyni z kolei Ladies’ Jazz Festiwal. To trochę zbliżona publiczność. Rozmawiałem jednak z ludźmi, którzy przyjechali najpierw do Elbląga, a potem jechali do Gdyni, bo tam m.in. występowała Patricia Barber.
Myślicie już o kolejnej edycji festiwalu?
Będziemy analizować ankiety, które wypełniali słuchacze. Pisali skąd są i w jaki sposób dowiedzieli się o Jazzblągu, a także kogo chcieliby posłuchać. Przeglądając ankiety widziałem nazwiska Michała Urbaniaka i Jarosława Śmietany. Przydałaby się też gwiazda światowego formatu. Ja też bym chciał, propozycje mamy, wszystko jest kwestią pieniędzy. Mamy rok by się dobrze przygotować.
Festiwal Jazzbląg to także uhonorowanie Galerii EL, która w tym roku obchodzi 50-lecie działalności
50 lat temu w Galerii EL zaczął działać EL Klub Jazzu Tradycyjnego. Urodzinowy tort, który zafundowaliśmy Tomaszowi Stańce był także dla elblążan, tych „galerników”, którzy w podziemiach tworzyli klub w czasach, gdy to nie było takie proste. I wtedy też Galeria żyła muzyką. To jest słuszna droga dla instytucji, która dysponuje takim wnętrzem. Wnętrzem, którym zachwycali się wszyscy artyści.
Być może dzięki działaniom muzycznym ludzie zaczną przychodzić do Galerii na konsumowanie sztuki nowoczesnej. Także turyści, którzy dowiedzą się o tym szczególnym miejscu.
I na zakończenie
Ogromne słowa uznania dla pracowników Galeria EL, Departamentu Kultury, Elbląskiego Oddziału Abstrakcyjnego, Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego, Stowarzyszenia Laboratorium Sztuki, Klubu Środowisk Twórczych Krypta. To było prawdziwe święto muzyki.
Agata Janik