UWAGA!

----

Wymyśliłam siebie

 Elbląg, Maja Panicz w Bibliotece
Maja Panicz w Bibliotece (fot. PS).

Spragnieni mądrego słowa i miłych dla ucha dźwięków słuchacze zebrali się w piątek (23 października) w Bibliotece Elbląskiej. Swój koncert miała tam Maja Panicz – młoda elblążanka, znana sympatykom muzyki w naszym mieście. Podczas występu nazwanego „Wymyśliłam siebie” wokalistka przedstawiła wybrane przez siebie utwory z repertuaru najlepszych polskich wykonawców.

Podczas koncertu zaprezentowała piosenki m.in. Ewy Bem, Czesława Niemena czy też Hanny Banaszak, wszystkie w nowych aranżacjach Bartosza Krzywdy, który również towarzyszył Mai na scenie. Oprócz niego dla zebranej w Bibliotece widowni zagrali Szymon Zuehlke, Janusz „Macek” Mackiewicz i Grzegorz Sycz.
       Po występie, na który tłumnie przybyła elbląska publiczność, Maja nie kryła radości: – Nie spodziewałam się, że przyjdzie tyle osób. Jestem niesamowicie zadowolona. Publiczność pozytywnie oddziałuje na nas, występujących. Energia, która płynie do nas na scenę od strony publiczności, niesamowicie nas nakręca. Tym bardziej, bo miałam trochę obaw i mały stres – wszystko było szybko przygotowywane, a ponieważ dojeżdżam tu z Olsztyna, nie mieliśmy czasu na dużo prób przed występem. Stąd te nerwy. Ale na szczęście wszystko się udało i jestem bardzo zadowolona – powiedziała.
       W trakcie rozmowy Maja Panicz zdradziła nam, że muzyka towarzyszy jej od zawsze. Dlatego rozwój talentu wokalnego był dla niej naturalnym wyborem: – Muzyka była w moim życiu, odkąd tylko pamiętam. Muzykowała moja mama, babcia, dziadek. Od szóstego roku życia uczęszczałam do szkoły muzycznej. Dlatego nie umiem wyznaczyć daty rozpoczęcia swojej przygody z muzyką. Nie było to tak, że któregoś dnia postanowiłam zainteresować się właśnie tym. To po prostu mi towarzyszyło, a z biegiem czasu zauważyłam, że to jest to, co kocham i co chcę robić – i dodała. – Chcę dalej śpiewać, spotykać się, tak jak dotychczas, z tymi cudownymi ludźmi i robić to dla samego śpiewania. To czysta radość i świetny sposób na doładowanie się dobrą energią.
       Maja Panicz zapytana, skąd u młodej osoby zainteresowanie tekstami Agnieszki Osieckiej, odpowiedziała: – Uwielbiam Osiecką. Jej teksty są bardzo intymne, prywatne, ale jednocześnie każdy potrafi tam znaleźć coś dla siebie i o sobie. Osiecka porusza ponadczasowe kwestie, jak miłość, rozstania, cierpienie, ale też fascynację życiem, a one zawsze, bez względu na czas, towarzyszą człowiekowi. Jej teksty potrafią przyciągnąć. Myślę, że do tego, by napisać dobry tekst, trzeba coś przeżyć, trzeba mieć swoje doświadczenie. Ciężko jest bowiem pisać o czymś, czego się nie poczuło, dotknęło, doświadczyło. Dlatego sama nie piszę tekstów. Uważam, że chyba jestem za młoda do napisania czegoś swojego. Myślę, że nie podołałabym temu.
       Wokalistka studiuje prawo, i jak sama przyznała, tak odpowiedzialny kierunek może tylko pomóc w jej artystycznym rozwoju: – Nie uważam, by tak poważny kierunek kolidował z realizowaniem swoich pasji, w moim przypadku akurat tych artystycznych. Mimo że może się wydawać, że tym zawodom daleko do siebie, to jednak myślę, że mogą z siebie nawzajem czerpać. Prawnik musi być dobrym aktorem, a na scenie z kolei czasami przydaje się chłodne, analityczne myślenie prawnika. To mnie pociąga w tych studiach, że sala sądowa to swego rodzaju scena – zauważyła.
       Jak jednak przyznała Maja Panicz, to, co najbardziej ją fascynuje, to zawód aktora i to z nim wiąże swoje plany: – W przyszłym roku po raz trzeci zamierzam zdawać do szkoły teatralnej w Krakowie. Aktor to jest niebywale fascynujący zawód. Człowiek w życiu zazwyczaj wybiera sobie jedną drogę, na przykład zawodową. A aktor może być każdym: lekarzem, policjantem, przestępcą, pianistą, po prostu każdym. Pociąga mnie ta zmiana, mnogość ról. Na kilka godzin mogę stać się zupełnie innym człowiekiem. Jest to trudne i męczące, ale niesamowicie ciekawe, interesujące – zdradziła Maja.
      
      

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Nie ma to jak impreza ktora sie odbedzie 28.11.09 r. Baltic Dance Mission podczas której zagrają gwiazdy muzyki clubbingowej z Amsterdamu. Plejada światowych sław – holenderscy dj'e: Francesco Diaz, Galen Behr, Re-Ward, Tony CHA-CHA, Cliff Coenraad oraz polski rodzynek – Neevald zaszczepią w elblążanach miłość do muzyki house i trance!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    klubowicz(2009-10-28)
  • artykuł wygląda na wywiad. .. szkoda ze malo o koncercie a duzo o jej wypowiedzi? skoro bylo duzo ludzi to dlaczego nie ma niczyjej wypowiedzi? pozdrawiam Artystkę
  • prosto jest grać i śpiewać standardy muzyczne. w czy ona ma autorską muzykę? Wlasne kompozycje? TO ejst sztuka a nie kovery :)) czyli niski poziom
  • z trzecia wypowiedzia to nawet szkoda polemizować.
  • taa pewnie masz rację :P pewnie brak ci słow :))
  • No ta trzecia wypowiedz to taka typowa elbląska reakcja. Łatwo jest krytykować podając jakieś bzdetne argumenty. Dla mnie takich koncertów na dobrym poziomie i z ambitnym repertuarem (niekoniecznie własnym) jest u nas za mało.
  • racja za mało ale wlasnie ta opinia wcale nie jest elblaska. to ty jestes typowo elblaski i prowincjonalny :) NIby tacy uzdolnieni a tylko koweruja. Zagrajcie cos wlasnego. Cos od serca. Przeciez jestescie wyszkoleni? Brak inwencji? hmmm?? to jest argument i fakt. Ile razy mozna sluchac ciagle czyjes utwory
  • Koncert fajny ale co z tym bibliotecznym nagłośnieniem albo ktos nie potrafi je użyc jak należy albo nie jest zbyt dobre
Reklama