UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Zostańmy w domu: Powrót do przeszłości i życie przeszłością (odc. 31)

 
Elbląg, (graf. Andrzej Piśkiewicz)
(graf. Andrzej Piśkiewicz)

Wracamy po weekendzie z naszym „cyklem na czas pandemii”. Dziś serialowo i książkowo, nie zabraknie też zabaw dla najmłodszych.

Najpierw przyjrzymy się serialowi Netflixa After Life. Sebastian Malicki opowie o książce Marcina Ciszewskiego www.139.com.pl, a na koniec propozycja zabawy dla dzieci: poszukiwanie skarbów.

 

Życie po życiu

After Life to serial niezwykły. W obrazie wyprodukowanym przez Netflix można się zakochać, próżno jednak szukać tutaj „trzęsienia ziemi”, fajerwerków, złożonej intrygi. Pewnie dlatego, że od początku wiadomo, że głównemu bohaterowi nie stanie się w życiu nic gorszego, niż to, co miało miejsce przed rozpoczęciem akcji serialu. Tony’ego (w tej roli Ricky Gervais), dziennikarza lokalnej gazety, poznajemy bowiem po śmierci ukochanej żony. Świat dla niego się skończył. A jeśli on sam do tej pory się nie zabił, to chyba tylko dlatego, że ktoś musi nakarmić psa. Trzeba przyznać, że motyw żałoby nie jest żadną nowością w kinie, ale tutaj przedstawiony jest świetnie. I świetnie ogląda się cały serial, bo Tony’ego, choć od śmierci ukochanej jest dla otoczenia nieznośny, łatwo jest zrozumieć i polubić.

Głównym zajęciem Tony’ego jest picie i oglądanie nagrań, które przed śmiercią pozostawiła mu chora na raka żona. W nich radzi mu ona, jak powinien żyć, kiedy już jej zabraknie. Psychicznie rozbity wdowiec, choć nieustannie wraca do tych „filmów instruktażowych”, raczej nie potrafi się do nich stosować. Nie są mu też w stanie pomóc bliscy i koledzy z pracy, którzy widzą, że niegdyś pełen energii facet, stał się obecnie cieniem dawnego siebie. Mimo beznadziejności sytuacji głównego bohatera, nie jest to jednak serial pozbawiony nadziei. Dwa sezony produkcji Netfliksa nie przedstawiają tutaj jednak żadnych cudów: widzimy raczej codzienne zmagania człowieka, który dzięki spotkanym osobom i przypadkowym sytuacjom, jest w stanie podejmować walkę o siebie. Nie zabraknie tu upadków, regresu, chwil zwątpienia. Jak w życiu. Warto zaznaczyć, że serialowe dialogi potrafią naprawdę poruszyć. Z przyjemnością ogląda się także, jak rozwijają się relacje głównego bohatera z innymi. Sceny rozmów Tony’ego z zaprzyjaźnioną prostytutką, jego listonoszem albo poznaną na cmentarzu, starszą od niego wdową, zapadają w pamięć. Dzięki nim widać, że mimo prostej formy, w serial włożono dużo serca.

Skoro autorem scenariusza również jest Ricky Gervais, to można było spodziewać się, że w produkcji będzie obecny humor – i rzeczywiście jest. Tutaj, ze względu na podejmowaną tematykę, jest on jednak obecny bardziej „w tle”. Najbardziej charakterystyczne dla tego elementu serialu są z pewnością dziennikarskie tematy, jakie przychodzi realizować głównemu bohaterowi, próbującemu wykonywać swoją pracę pomimo psychicznego rozbicia. Absurdów tu nie zabraknie, a świat cichego, spokojnego miasteczka, w którym rozgrywa się akcja, oferuje nieco tematów dla lokalnej gazety. Problem jednak w tym, że raczej nie takich, którymi chciałby się zajmować Tony…

Historia dziennikarza, któremu wszystko jest obojętne, który mówi, co myśli i robi, co chce (bo cóż ma do stracenia?) to ciepła, spokojna, prosta od strony scenariusza, ale wciągająca historia o przeżywaniu żałoby. To również opowieść o tym, że mimo osobistej tragedii, swoje cierpienia przeżywają też inni, a nikt nie ma monopolu na ból. Sporo tu czarnego humoru, w opowieści dominuje jednak poważna tonacja. Serial jest przeznaczony dla dorosłego widza, a oba jego sezony trwają łącznie sześć godzin. Dla mnie nie były one czasem zmarnowanym.

 

Jak wygrać kampanię wrześniową?

O propozycji książkowej opowiada Sebastian Malicki z redakcji portEl.pl.

Gdybyśmy we wrześniu 1939 r. wygrali, to teraz Polska byłaby, od morza do morza, krajem miodem i mlekiem płynącym. Krzysztof Kamil Baczyński miałby dwa Noble, nasza gospodarka byłaby na wskroś nowoczesna i w ogóle Polska byłaby mocarstwem. Motyw zwycięstwa w pamiętnym wrześniu jest dość obficie eksploatowany w literaturze. Wygrać z Niemcami i Związkiem Radzieckim – i będziemy potęgą? Tylko jak to zrobić?

Marcin Ciszewski na pomoc Wojsku Polskiemu we wrześniu 1939 r. wysyła... Pierwszy Samodzielny Batalion Rozpoznawczy (NATO) z XXI w., oczywiście uzbrojony w sprzęt z XXI w. Przeniesieni w czasie żołnierze lądują w przeszłości akurat w czasie bitwy pod Mokrą i biorą czynny udział w walkach z Niemcami.

Jak zmieni się historia II wojny światowej, gdy armia II Rzeczpospolitej zostanie wsparta niewielką ilością superbroni? Jak PT-91 Twardy poradziłby sobie z niemieckimi czołgami? Marcin Ciszewski dość realistycznie (oczywiście na tyle, na ile realistyczne jest przesłanie żołnierzy z XXI w. w 1939 r.), snuje opowieść o przygodach podpułkownika Jerzego Grobickiego, dowódcy batalionu i jego podwładnych. Historię udaje się zmienić, ale... na krótko. Główna postać to dowódca znany z wielu wojennych opowieści - odważny, inteligentny, trochę niesubordynowany. Polsko-amerykańskie braterstwo broni (wszak to batalion NATO) jest też wsparte międzynarodowym romansem. Czyta się to dobrze, ale trzeba „złapać klimat”.

Można oczywiście mieć do autora pretensje, że nie poruszył np. sprawy zmiany mentalności pomiędzy ludźmi, których dzieli 100 lat, wzajemnego poznawania się ludzi z XX i XXI w. itd. Ale taka jest konwencja, a jeśli się ją zaakceptuje, wtedy opowieść może zapewnić dobrą rozrywkę. To książka dla dużych chłopców, którzy lubią opisy bitew. Poza tym zawsze dobrze się czyta, jak nasi wygrywają. Mimo, że z tymi zwycięstwami nie jest tak dobrze, jakby z tego tekstu wynikało…

To nie jest literatura wysokich lotów, ale jest bardzo przyjemna. Warto dodać, że Marcin Ciszewski pomysł przygód żołnierzy z XXI w. w czasach II wojny światowej opisuje też w kolejnych powieściach cyklu. W kolejnych książkach trochę zawodzi jednak logika wydarzeń, jednak samo „www.1939.com.pl” czyta się całkiem nieźle. Autor, z wykształcenia historyk, dba o szczegóły i realia, lecz nie epatuje opisami, które mogłyby znudzić laika.

Cykl o przygodach żołnierzy z XXI w. w czasach II wojny światowej obejmuje następujące tytuły: „www.1939.com.pl”, „Major”, „www.1944.waw.pl”, „Porucznik Jamróz”, „Kapitan Jamróz”, „www.ru2012.pl” oraz „www.afgan.com.pl”

 

Mały Indiana Jones

Propozycje zabaw dla dzieci przedstawia pani Dorota, elbląska nauczycielka wychowania przedszkolnego.

Naszą dzisiejszą zabawą jest tworzenie mapy skarbów. Trzeba ukryć gdzieś w domu zabawkę, a może i małą nagrodę w postaci słodyczy? Dorosły wcześniej rysuje zakodowaną „mapę skarbów”, z uwzględnieniem mebli, drzwi, i innych ważnych punktów domu, które rozpozna dziecko. Te rysunki mogą być oczywiście symboliczne. Można dołożyć do nich ilość kroków, wykorzystać strzałki, kolory, a nawet jakiś tajny kod literowy czy rebus, który oznaczałby dany punkt w domu (zwłaszcza dla dzieci starszych).

Kiedy dziecko znajdzie nagrodę ważne jest to, aby role się odwróciły: teraz to ono będzie tworzyło mapę. Tutaj wchodzi w grę rozwijanie orientacji przestrzennej – bardzo ważnej również do nauki w szkole. Taką zabawą rozwijamy u dziecka także umiejętność zapisu graficznego i symbolicznego, umiejętność czytania map i utrwalamy rozróżnianie stron lewa – prawa. Warto dodać, że jeśli dziecko ma problem ze znalezieniem nagrody, warto mu nieco pomóc, ponieważ w tej zabawie ważny jest także sukces, który ma osiągnąć mały odkrywca.

Tomasz Bil
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama