UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Grali w przewadze, wywieźli remis

 
Elbląg, Grali w przewadze, wywieźli remis
(fot. Anna Dembińska, archiwum portEl.pl)

1:1 zremisowała Olimpia Elbląg w wyjazdowym meczu ze Zniczem Pruszków. Obie bramki padły po rzutach karnych. Od 60. minuty żółto-biało-niebiescy grali z przewagą jednego zawodnika, wielokrotnie atakowali bramkę gospodarzy, ale niestety bez efektu. 

Dla obu drużyn był to mecz „o sześć punktów”, więc końcowy wynik nie zadowala żadnej ze stron. Bardziej niezadowoleni powinni być żółto-biało-niebiescy, bo to oni stworzyli więcej sytuacji podbramkowych, szczególnie od 60. minuty, gdy gospodarze grali w „dziesiątkę”.

Ale po kolei. Wynik meczu otworzył Znicz w 23. minucie. Po faulu w polu karnym na Marcinie Bochenku sędzia podyktował „jedenastkę”, którą na bramkę zamienił Maciej Machalski. Strata gola zmobilizowała elblążan do lepszej gry.

W 32. minucie świetną okazję miał Sebastian Kamiński, ale bramkarz gospodarzy po jego strzale sparował piłkę na rzut rożny. Siedem minut później po dośrodkowaniu Kamińskiego zza linii pola karnego do piłki dopadł Tomasz Lewandowski i tylko poprzeczka uratowała Znicz przed utratą gola. Swoich szans w pierwszej połowie nie wykorzystali także ponownie Kamiński i Tomasz Sedlewski, który uderzył mocno ponad bramką Znicza.

Po zmianie stron to Olimpia była lepszym zespołem. Częściej zapuszczała się na połowę rywala, co przyniosło skutek w 58. minucie. Rzut wolny z 20 metra wykonywał Kamiński, piłkę ręką w murze zagrał Jakub Górski, za co sędzia ukarał go żółtą kartką i podyktował „jedenastkę”. Była to druga żółta kartka zawodnika gospodarzy w tym meczu, więc elblążanie od tego momentu grali z przewagą jednego zawodnika. Karnego pewnie zamienił na bramkę Janusz Surdykowski.

Żółto-biało-niebiescy za wszelką cenę dążyli do zdobycia gola, dającego trzy punkty. Co najmniej kilkanaście razy wprowadzony na boisko w 61. minucie Dawid Jabłoński oraz Sebastian Kamiński dośrodkowywali raz z lewej, raz z prawej strony w pole karne gospodarzy, ale albo piłki padały łatwym łupem bramkarza Znicza, albo elblążanom po prostu brakowało szczęścia (69 minuta - Kiełtyka uderzył wprost w bramkarza) lub precyzji.

W 86. minucie trener Jacek Trzeciak wprowadził na boisko Dawida Wierzbę, by podwyższyć linię ataku gości, ale bramka Znicza nadal była jak zaczarowana. Najbliżej szczęścia był w 88. minucie Tomasz Lewandowski, ale do gola zabrakło centymetrów...

Olimpia wywozi z Pruszkowa tylko punkt, a na następny mecz żółto-biało-niebieskich kibice będą musieli poczekać do 28 listopada. Za tydzień elblążanie pauzują.

 

Znicz Pruszków – Olimpia Elbląg 1:1 (1:0)

1:0 – Machalski (23 karny), 1:1 – Surdykowski (60 karny)

 

Olimpia: Rutkowski – Kiełtyka, Wenger, Lewandowski, Sedlewski, Zyska, Krasa, Bawolik (61 Jabłoński), Tkachuk (86 Wierzba), Kamiński, Surdykowski

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama