Jeszcze niedawno baraże, dziś ostatnie miejsce

Futbol potrafi zmienić dekoracje szybciej, niż wzrok zdąży przywyknąć do poprzednich. Jeszcze w czerwcu ŁKS Łomża stał pod drzwiami II ligi, z ręką niemal na klamce. Cztery miesiące później zamiast być piętro wyżej, spogląda na całą trzecioligową stawkę od dołu. Teoretycznie trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na przełamanie dla Olimpii Elbląg.
W przypadku ŁKS-u granicę między dwoma światami można postawić właściwie w czerwcu. Sezon 2025/26 Łomżanie zakończyli na drugim miejscu i dotarli do barażu o II ligę, przegranego z Górnikiem Polkowice 2:3. Potem drużyna zaczęła się rozpadać. Klub pożegnał między innymi Marcina Kluskę, Cezarego Sauczka, Dawida Dzięgielewskiego, Piotra Witasika czy Adriana Olszewskiego, a największa wyrwa powstała z przodu. Hubert Antkowiak, kapitan i król strzelców ligi z 31 trafieniami, przeniósł się do Górnika Łęczna. Nie była to kosmetyka, tylko poważne uszczuplenie kadry.
Zmiany miały również finansowe tło. Klub otrzymał licencję z nadzorem finansowym i infrastrukturalnym, a jesienią poinformował o rozpoczęciu postępowania restrukturyzacyjnego. Koszt kadry na sezon 2026/27 zmniejszono o około 60 procent, jednocześnie stawiając na młodszy zespół. Efekt widać w tabeli. Po dziesięciu kolejkach ŁKS ma trzy punkty, nie wygrał ani razu i zamyka stawkę z bilansem bramkowym 10:23. Taki dorobek trudno już tłumaczyć falstartem.
Olimpia ma jednak wystarczająco dużo własnych problemów. Po dziesięciu kolejkach zajmuje czternaste miejsce z dorobkiem dziesięciu punktów. Ostatnich pięć spotkań przyniosły cztery porażki i tylko jedno zwycięstwo, nad Pelikanem Łowicz. Można mówić o dobrych fragmentach, sytuacjach, słupkach i poprzeczkach, ale bilans trzech zwycięstw, remisu i sześciu porażek nie zostawia wiele miejsca na usprawiedliwienia. Dlatego interesujące były wydarzenia z tego tygodnia. 29 września sztab oddał się do dyspozycji zarządu, ale piłkarze opowiedzieli się za dalszą współpracą z trenerami, a zarząd przychylił się do tego stanowiska. Szatnia pokazała więc, że nadal wierzy w obrany kierunek. Teraz poparcie trzeba zamienić na coś bardziej wymiernego. Na lepszą grę, skuteczność i przede wszystkim zwycięstwa. Łomża wydaje się dobrym miejscem, żeby zacząć spłacać ten kredyt zaufania.
Nowy rozdział w historii Olimpii
Pozostawienie trenerów nie oznacza, że przy Agrykola wszystko zostaje po staremu. Od 1 października dyrektorem sportowym Olimpii jest Adam Boros. W dobrze funkcjonujących klubach taka rola wykracza daleko poza transferowe telefony. Dyrektor odpowiada za budowę kadry, scouting, rozwój zawodników i spójność między pierwszym zespołem a akademią. Podobnie ma być w Olimpii, gdzie Boros ma współpracować z zarządem i sztabem oraz uczestniczyć w tworzeniu polityki kadrowej i długofalowej koncepcji sportowej. Oby nie skończyło się więc na nowej tabliczce na drzwiach, lecz na realnym wpływie na kierunek, w którym pójdzie klub.
Boros ma przy tym argumenty wynikające z własnej przeszłości. W drużynie, która w 2016 roku awansowała do II ligi, potrafił postawić między innymi na Damiana Szuprytowskiego, Patryka Sokołowskiego, Kamila Wengera, Łukasza Pietronia, Pawła Piceluka, Dawida Kubowicza czy Jakuba Bojasa. Szuprytowski został później kapitanem Pogoni Siedlce, Sokołowski trafił do Ekstraklasy i zdobył wszystkie krajowe trofea, Pietroń został królem strzelców II ligi, a Wenger przez osiem lat był filarem Olimpii i rozegrał dla niej ponad 250 spotkań. Nie chodzi więc o odtwarzanie zespołu sprzed dekady, ale o coś znacznie ważniejszego: ponowne znajdowanie zawodników, którzy nie będą jedynie uzupełnieniem kadry, ale z czasem staną się kręgosłupem drużyny.
Bilans historyczny
Historia tej rywalizacji ma również wyraźny Borosowy ślad. Przed sezonem 2025/26 Olimpia grała z ŁKS-em osiem razy i wygrała wszystkie spotkania. W czerwcu 1989 roku zwyciężyła 4:0, a jedną z bramek zdobył Adam Boros. Po latach, już jako trener, prowadził Olimpię w czterech meczach z ŁKS-em i wygrał wszystkie: 4:2 w Łomży w 2014 roku, 2:1 w Elblągu wiosną 2015, 4:1 w Łomży jesienią tego samego roku oraz 2:1 przy Agrykola w maju 2016. Dopiero w poprzednim sezonie, wiele lat po odejściu Borosa z ławki, ta seria została przerwana. ŁKS dwukrotnie wygrał 3:0, najpierw u siebie, potem w Elblągu.
10 meczów - 8 zwycięstw Olimpii, 2 wygrane ŁKS-u, bramki: 22:11
24.09.1984 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 1:0 (Karman)
12.05.1985 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 0:2 (Gorząch, Spychalski)
16.10.1988 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 0:3 (Spychalski, Rajkiewicz, Szałachowski)
11.06.1989 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 4:0 (Bianga, Buczkowski x2, Boros)
27.09.2014 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 2:4 (Kolosov x2, Stępień, Bojas)
25.04.2015 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 2:1 (Kubowicz, Bojas)
31.10.2015 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 1:4 (Kolosov, Kubowicz, samobójcza, Ł. Pietroń)
22.05.2016 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 2:1 (Wenger, Kolosov)
06.09.2025 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 3:0
28.03.2026 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 0:3
ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg w sobotę, października, godz. 16. Transmisja meczu na lkslomzatv na YouTube.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg