Olimpia jedzie do lidera

Najpierw wyglądało to jak żart napisany z rozmachem, bo była B-klasa, ale też kamery, znane twarze i przy tym zapowiedzi sięgające nieco wyżej. Osiem lat później puenta siedzi na szczycie tabeli i ani myśli schodzić. KTS Weszło nie przegrał jeszcze meczu, ale w sobotę Olimpia spróbuje sprawdzić, czy lider ma w tej historii jakiś słabszy rozdział.
Od eksperymentu do akcjonariuszy
W pierwszych latach działalności KTS łatwo było traktować jako piłkarską ciekawostkę. Klub założony przez Krzysztofa Stanowskiego rozpoczynał od najniższego poziomu piłkarskiego w Polsce, a rozgłos zapewniali mu ludzie, których na tym poziomie nikt się nie spodziewał. Wojciech Kowalczyk, Grzegorz Szamotulski, Dawid Janczyk i Quebonafide sprawiali, że mecze niższych lig zyskiwały zasięg nieosiągalny dla większości rywali. Na boisku spotykali się byli reprezentanci Polski, zawodnicy z ekstraklasową przeszłością i topowy raper, który zamiast mikrofonu dostawał piłkę.
Egzotyczna mieszanka nie rozsypała się po jednym sezonie. KTS konsekwentnie wspinał się po kolejnych szczeblach, a medialny eksperyment zaczął obrastać poważnymi strukturami. W 2021 roku klub zebrał 4,5 miliona złotych podczas emisji akcji. Zajęło to około półtorej godziny. Tysiące nowych akcjonariuszy otrzymały wpływ na część decyzji, Stanowski został wybrany prezesem, a żartobliwe określenie „Football Manager na żywo” nabrało całkiem realnych kształtów.
Sportowo droga jednak nie zawsze była prosta. Dwa kolejne czwarte miejsca w IV lidze przypominały, że duże nazwiska i rozpoznawalna marka nie rozwiązują wszystkich problemów. Latem 2024 roku pożegnano między innymi Jakuba Koseckiego, Igora Lewczuka i Łukasza Gikiewicza. Klub ograniczył kolekcjonowanie głośnych nazwisk, zaczął budować bardziej zbilansowany zespół i w poprzednim sezonie wreszcie dopiął awans.
Apetyt wzrasta w miarę jedzenia
Pierwsze tygodnie w III lidze pokazują, że to nie musi być meta. KTS po ośmiu kolejkach ma 22 punkty, siedem zwycięstw, jeden remis i bilans bramkowy 20:5. Wygrał z Lechią Tomaszów, ŁKS-em Łomża, Mławianką, rezerwami ŁKS-u i Jagiellonii, Ząbkovią oraz Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Punkty stracił tylko w Troszynie, gdzie zremisował 3:3. Pięć razy zachował czyste konto.
Obecny KTS nie potrzebuje już celebrytów, żeby przyciągać uwagę. W kadrze pozostało kilka rozpoznawalnych postaci, na czele z Jakubem Wójcickim (ponad 200 meczów w Ekstraklasie), ale trzon tworzą zawodnicy mający przede wszystkim pasować do pomysłu trenera Łukasza Ryczkowskiego. Latem dołączyli między innymi Maciej Firlej z Chojniczanki, Bartosz Michalik z Legionovii, Sebastian Pindor z ŁKS-u Łomża, Błażej Tłaczała z rezerw ŁKS-u oraz Mateusz Malec z Olimpii Zambrów. We wrześniu ofensywę uzupełnił Paweł Czułowski z Jagiellonii II.
Największe zagrożenie w ofensywie KTS-u stanowi Damian Winiarski, który zdobył osiem bramek i jest obecnie wiceliderem klasyfikacji strzelców całej ligi. Cztery trafienia dołożył Maciej Firlej, trzy Fabien Luvale, dwa Błażej Tłaczała, a po jednym Mateusz Malec, Mikołaj Neuman i Jakub Wójcicki. Lider ma więc wyraźnego strzeleckiego przewodnika, ale nie jest od niego całkowicie uzależniony. Równie wiele o sile KTS-u mówi defensywa. Pięć straconych goli w ośmiu spotkaniach nie pozostawia wielkiego pola do interpretacji. Warszawianie potrafią rozbić przeciwnika, jak Mławiankę 5:1 czy Jagiellonię II 4:0, ale równie dobrze odnajdują się w meczach rozstrzyganych jednym trafieniem. Ostatni wyjazd do Nowego Dworu zakończyli zwycięstwem 1:0.
Warszawa znana, rywal nowy
Stołeczne adresy Olimpia zna od dawna, ale pod ten zapuka po raz pierwszy. Sobotnie spotkanie otworzy historię rywalizacji z KTS-em, a jednocześnie dopisze dziesiątą pozycję do ligowej listy Warszawskich przeciwników Elblążan. Tak wynika ze statystyki opublikowanej na platformie X przez użytkownika „Tomasz Kibic” (@Tomasz_Ziege). Wcześniej Olimpia mierzyła się o punkty z Legią II, Polonezem, AZS AWF, Ursusem, Polonią, Polonią II, Gwardią, Hutnikiem i Okęciem. Po uwzględnieniu Pucharu Polski, w którym do zestawienia dołącza pierwszy zespół Legii, licznik warszawskich rywali zatrzymuje się na jedenastu.
Żółto-biało-niebieskie przełamanie
Olimpia jedzie do Warszawy po tygodniu, w którym odzyskała trochę spokoju. Zwycięstwo nad Pelikanem Łowicz przerwało serię czterech spotkań bez wygranej, przyniosło pierwsze w sezonie czyste konto i pozwoliło złapać oddech po bolesnym 1:4 w Sieradzu. Dodatkowe minuty przyniosło pucharowe spotkanie z FC Dajtki. Wyraźna różnica poziomów pozwoliła sztabowi sprawdzić młodszych zawodników, dać szansę rezerwowym i oszczędzić część podstawowego składu. Warszawa będzie już zupełnie inną historią. Lider nie pozostawi Olimpii wiele czasu na poprawianie błędów, a każda strata w środku pola może uruchomić szybką ofensywę gospodarzy.
W Warszawie Olimpia ponownie będzie mogła skorzystać z Dawida Wierzby, który pauzował z Pelikanem po czerwonej kartce otrzymanej w Sieradzu za zatrzymanie rywala wychodzącego sam na sam. Powrót kapitana zwiększa pole manewru, ale stawia przed sztabem ciekawe pytanie: jak wkomponować go w ustawienie, które pod jego nieobecność przyniosło pierwsze w sezonie czyste konto. Niezależnie od personalnych wyborów Elblążanie nie mogą oddać KTS-owi tak dużej przestrzeni, jaką po przerwie dostał Pelikan. Przy jakości lidera byłoby to zaproszenie do długiego i bardzo niewygodnego popołudnia. Tabela wyraźnie wskazuje faworyta. Olimpia zajmuje 12. miejsce, ma dziesięć punktów i traci do KTS-u dwanaście. Warszawski klub nie jest już medialną ciekawostką, tylko niepokonaną drużyną wyznaczającą ligowe tempo. Sobotni mecz pokaże, czy zwycięstwo nad Pelikanem przyniosło jedynie chwilę ulgi, czy zapoczątkowało trwalszą zmianę.
KTS Weszło Warszawa - Olimpia Elbląg w sobotę, 19 września, godz. 15. Transmisja meczu w Kanale Zero Extra na YouTube. Sponsorem meczu jest Elbląskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg