UWAGA!

Olimpia poszła za ciosem

 Elbląg, Olimpia poszła za ciosem
(fot. Anna Dembińska, archiwum portEl.pl)

Zwycięstwo w Łomży uchyliło okno w dusznym pokoju Olimpii, a po meczu z Mławianką otworzyło się na oścież. Goście co prawda przyjechali pewni siebie i długo próbowali urządzić gospodarzom przeciąg, ale ostatnie słowo należało do Elblążan.

Cios za cios

Pierwszy kwadrans nie zapowiadał szczególnych fajerwerków, ale Olimpia szybko znalazła sposób, żeby podnieść temperaturę. Wszystko zaczęło się od efektownego rajdu Mruka, który zabrał się z piłką i przemierzył niemal pół boiska. W końcu wypatrzył Kaczmarka, a ten postanowił zabawić się z obrońcą Mławianki. Założył mu piłkarską siatkę, po której rywalowi pozostało już tylko ratować się faulem. Sędzia sięgnął po żółtą kartkę, a Olimpia otrzymała rzut wolny. Dobre dośrodkowanie, strzał Braneckiego i piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Później inicjatywę przejęli goście. Mławianka zgodnie z zapowiedziami nie zamierzała kalkulować. Częściej utrzymywała się przy piłce, swobodnie operowała nią na połowie Olimpii i próbowała narzucić własne warunki.

W 25. minucie to jednak gospodarze przeprowadzili akcję, w której wszystko zagrało niemal co do centymetra. Przy narożniku pola karnego piłkę wymieniali Święty ze Sznajderem, w końcu dośrodkowanie trafiło do Braneckiego, który bez przyjęcia wycofał futbolówkę do ustawionego na szesnastym metrze Kaczmarka. Były zawodnik Olimpii Grudziądz nie zastanawiał się długo i oddał płaski, precyzyjny strzał i zrobiło się 1:0! Radość gospodarzy miała jednak wyjątkowo krótki termin ważności. Zaledwie trzy minuty później Mławianka wykonywała rzut rożny. Mateusz Stryjewski posłał piłkę w kierunku bramki, a ta znalazła drogę do siatki. Po drodze zahaczyła jeszcze o głowę Dawida Czaplińskiego. Czy trafienie zostanie zapisane Stryjewskiemu czy jako samobójcze, rozstrzygnie oficjalny protokół. Najważniejsze było jedno: 1:1 i zabawa zaczynała się od nowa.

Goście mogli pójść za ciosem niemal natychmiast. Kolejny stały fragment gry, dobre dośrodkowanie i Tomasz Rojkowski znalazł się w doskonałej sytuacji. Najskuteczniejszy zawodnik Mławianki, który w poprzednich czterech kolejkach regularnie trafiał do siatki, tym razem z bliskiej odległości fatalnie spudłował. Do przerwy zatem remis. Mławianka miała więcej z gry, dłużej utrzymywała się przy piłce, ale pod względem konkretnych okazji przewaga gości nie była już tak oczywista.

 

Zamiast fajerwerków piłkarskie szachy

Druga połowa rozpoczęła się od uderzenia. Dosłownie. W 48. minucie Pek zdecydował się na potężny strzał z dystansu, ale bramkarz Mławianki zachował czujność i nie pozwolił się zaskoczyć. Kto liczył, że będzie to zapowiedź ofensywnego festiwalu, musiał czuć się rozczarowany. Przez kolejne minuty na Skrzydlatej dominowały piłkarskie szachy. Sporo walki, ostrożności, wzajemnego badania zamiarów, za to niewiele sytuacji, przy których kibice zrywaliby się z miejsc. Obie drużyny próbowały przechylić szalę na swoją stronę, ale żadna nie potrafiła znaleźć rozstrzygającego argumentu.

Olimpia stopniowo zaczęła jednak odzyskiwać inicjatywę. Zmiennicy dawali impuls, kolejni zawodnicy wchodzący z ławki wnosili świeżość, energię i dynamikę. Gra gospodarzy nabierała rumieńców, a wraz z upływem czasu coraz wyraźniej było widać, że Elblążanie nie zamierzają zadowolić się jednym punktem.

 

Gol na wagę 3 oczek

W 82. minucie nadeszła akcja, która wynagrodziła kibicom długie oczekiwanie. Branecki zabrał się z piłką w polu karnym. Naciskany przez obrońcę, zdołał jednak zachować zimną krew i dograć do Joao Augusto. Brazylijczyk znalazł się we właściwym miejscu i właściwym czasie. Lewa noga, lekkie uderzenie, piłka w siatce! 2:1 dla Olimpii!

Historia Augusto w tym sezonie zasługiwała już na osobny rozdział, bo wcześniej były potężne uderzenia, efektowne próby przewrotką, słupki i centymetry dzielące od szczęścia. Piłka uparcie odmawiała współpracy. Paradoksalnie, kiedy znowu znalazła drogę do bramki, nie potrzeba było ani atomowego strzału, ani akrobatycznych popisów. Wystarczyło spokojne dostawienie nogi.

Olimpia wygrała z Mławianką 2:1 i po raz pierwszy w obecnym sezonie odniosła dwa ligowe zwycięstwa z rzędu. Przy okazji zakończyła trwające 42 lata oczekiwanie na kolejną domową wygraną z zespołem z Mławy.

Teraz przed Elblążanami szansa na przedłużenie zwycięskiej serii. Za tydzień zmierzą się na wyjeździe z rezerwami ŁKS-u Łódź, natomiast 24 października wrócą do Elbląga, by podjąć Jagiellonię II Białystok.

 

Olimpia Elbląg - Mławianka Mława 2:1 (1:1)

1:0 - Kaczmarek (25. min.), 1:1 - Ma. Stryjewski (28. min.), 2:1 - Augusto (82. min.)

 

Olimpia: Witan - Szczudliński (61’ Kiełtyka), Wierzba, Mruk, Czapliński (90’ Laszczyk), Sznajder (46’ Pieczarka), Pek, Kołoczek, Święty (61’ Grączewski), Kaczmarek (76’ Augusto), Branecki

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg


Najnowsze artykuły w dziale Olimpia

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Augusto się obudził !
  • Kłaniam się Drodzy Czytelnicy w ten, pomeczowy weekend! Za nami prawdziwy dreszczowiec na Skrzydlatej i arcyważne zwycięstwo 2:1 nad Mławianką Mława. Malkontenci pewnie zaraz zaczną marudzić, że gra była „na styku”, a my nie zdominowaliśmy rywala. Ależ Kochani Przyjaciele! To przecież czysty taktyczny majstersztyk nowej/starej elbląskiej myśli szkoleniowej. Celowo daliśmy gościom odrobinę swobody, by uśpić ich czujność i oszczędzić siły naszych gladiatorów. To genialna, makroekonomiczna oszczędność energii na murawie. Te trzy punkty to doskonały kapitał na jesień. Mamy dopiero dwunastą kolejkę, więc elbląska walcownia wreszcie łapie temperaturę, dociera tryby i odpala produkcję punktów na optymalnych obrotach. Z żelaznym optymizmem patrzymy już wyłącznie w górę tabeli. To nasze drugie zwycięstwo z rzędu, więc rodzi się niezwykle ekscytujące pytanie: czy właśnie na naszych oczach startuje wielka, legendarna seria Żółto-Biało-Niebieskiej armii? Nasza maszyna ewidentnie wrzuca wyższy bieg. Niech reszta ligi powoli zaczyna drżeć! Wspaniałego wieczoru! Ufajmy procesowi!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5
    0
    Acme Crew(2026-10-10)
  • Mławianka Mława to powinna być rozjechana walcem... a my mamy się cieszyć, że wygrali jedną bramką, ok. fajnie... ale to jest nadal III liga czyli IV poziom rozgrywek w kraju.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2
    0
    okoniowaty(2026-10-10)
  • Augusto jak ma strzelac jak nie gra odpoczątku uratował posade trenera jak tak możno go nazwać
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Jak zwykle(2026-10-10)
Reklama