Poznajmy Jakuba Pieczarkę – wywiad z nowym piłkarzem Olimpii

Do Olimpii Elbląg dołączył utalentowany zawodnik, wyróżniony tytułem Młodzieżowca Roku 2025 Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej. Środkowy pomocnik, wcześniej kluczowa postać Sokoła Ostróda, podpisał kontrakt obowiązujący do czerwca 2028 roku. W wywiadzie dla naszej redakcji opowiada o decyzji o transferze, pierwszych wrażeniach z gry w żółto-biało-niebieskich barwach, swoich ulubionych pozycjach na boisku, a także o indywidualnych celach i oczekiwaniach wobec rundy.
– Skąd wzięła się propozycja gry w Olimpii Elbląg?
Jakub Pieczarka: - Po gali, w której zdobyłem nagrodę Młodzieżowca Roku, odezwała się Olimpia, ale nie ukrywam, że GKS Wikielec też był zainteresowany.
– Co w takich razie zdecydowało o Twoim wyborze? Chciałeś być bliżej domu czy Olimpia oferowała większe perspektywy rozwoju?
- Uważam, że każdy klub na swój sposób gwarantuje rozwój. Elbląg mi się naprawdę bardzo podoba, to jak tu jest, ale także praca w klubie, jak jest wszystko zarządzane, obiekty, naprawdę wszystko top i myślę, że to głównie dlatego tutaj przyszedłem.
– Czy wcześniejsze znajomości z Kamilem Wengerem i Michałem Kiełtyką, z którymi grałeś w Sokole Ostróda, miały wpływ na Twój transfer?
- Mieliśmy kilka rozmów telefonicznych i osobistych, które pozwoliły mi lepiej poznać funkcjonowanie klubu. To w dużej mierze przekonało mnie do przyjścia do Olimpii. Teraz koncentruję się przede wszystkim na grze, aby zadowolić kibiców, trenera, zespół i siebie.
– Twoja ulubiona pozycja na boisku?
- „Szóstka” i „ósemka”, ale zobaczymy, jak będzie wyglądało to w Olimpii. W klubie na każdej pozycji panuje duża rywalizacja, dlatego nie ma co się oglądać na innych, trzeba ciężko pracować, wykonywać swoje zadania najlepiej jak potrafimy, a trener wybierze zawodnika, który w danym momencie prezentuje się najlepiej i zasługuje na szansę gry.
– Damian Hebda kontaktował się z Tobą, namawiał do przyjścia do Olimpii?
- Tak, rozmawialiśmy przed moim przyjazdem do klubu. Trener chciał mnie zobaczyć i ocenić, jak prezentuję się na boisku, a wcześniej rozmawiał z Kamilem i Michałem, którzy przekazali mu swoje opinie na mój temat. Powiedział, że jest zainteresowany moją osobą i chciałby mnie osobiście zobaczyć w akcji tutaj w Olimpii.
– Twój kontrakt jest na 2,5 roku. Czy przy jego podpisywaniu przedstawiono perspektywę awansu, czy nie poruszano takich kwestii?
- Coś było poruszane, ale na razie nie chcę tego komentować. Skupiam się przede wszystkim na swojej grze, a trenerzy i zarząd prowadzą między sobą wszystkie rozmowy dotyczące klubu. Moim celem jest przede wszystkim dawać zadowolenie kibicom, spełniać oczekiwania trenera i zespołu, a przy tym także rozwijać się i satysfakcjonować samego siebie.
– Jakie masz indywidualne oczekiwania wobec swoich występów i jakie cele stawiasz sobie na tę rundę?
- Oczywiście, w każdym sezonie stawiam sobie pewne cele i chcę je realizować. Przede wszystkim zależy mi na tym, aby zagrać jak największą liczbę meczów i spędzić na boisku jak najwięcej minut. Byłoby dodatkowo satysfakcjonujące, gdybym przy tym zdobył kilka bramek i zanotował kilka asyst, ale dla mnie najważniejsze jest to, aby skupiać się na samej grze, dawać z siebie maksimum na każdym treningu i w każdym spotkaniu oraz stopniowo rozwijać swoje umiejętności i w ten sposób wspierać zespół.
– Doszły mnie słuchy, że byłeś jednym z najlepszych na ostatnich testach sprawnościowych i szybkościowych. Jak było rzeczywistości?
- Nie mnie to oceniać, ale mam nadzieję, że wypadłem dobrze i że wszystko poszło prawidłowo. Jeśli chodzi o sam przebieg testów, w Olimpii przeprowadzaliśmy między innymi beep test oraz testy skocznościowe. To pozwala dokładnie sprawdzić zarówno wydolność, jak i dynamikę zawodników, a także daje trenerom pełniejszy obraz naszej formy fizycznej i gotowości do gry.
– Na dziś, według Ciebie, co wymaga poprawy w drużynie?
- W głównej mierze kwestie taktyczne, jednak cały czas idziemy do przodu. Cieszy mnie natomiast, że w meczu z Cartusią graliśmy szybko i akcje bramkowe przeprowadziliśmy w pełnym tempie. Przeciwnik nie nadążył, udało nam się ich zaskoczyć, co oczywiście cieszy.