Dyrektorsko-kapitański konflikt interesów?

- W godzinach pracy szef elbląskiej delegatury urzędu morskiego odpowiada za przekop, a po godzinach zarabia na pilotażu statków przepływających przez kanał przez Mierzeję – informuje Gazeta Wyborcza. - Żaden statek, który potrzebuje pilota, przez przekop nie przepłynie, jeśli nie skorzysta z usług prywatnej firmy dyrektora – pisze Paweł Wojciechowski.
Niektóre jednostki przemierzające przekop potrzebują pilotażu. Kluczowy głos w wyznaczaniu warunków przeprawy ma szef elbląskiej delegatury Urzędu Morskiego w Gdyni Jacek Kościuch. On również odpłatnie pilotuje statki przez kanał.
- Przepisy portowe opisują wielkość jednostki i rodzaj transportowanego ładunku; wskazują też, kto potrzebuje dodatkowego holownika. Pilota potrzebują statki o długości przekraczającej 60 metrów, niektóre pasażerskie czy jednostki przewożące ładunki niebezpieczne, na przykład paliwo. Im bardziej restrykcyjne warunki, tym więcej zarabia kapitan – podaje Wyborcza.
Stawki podawane w euro zaczynają się od 360 euro (w jedną stronę) za statki do 500 metrów sześciennych objętości, a niektórzy zapłacą nawet ponad 1000 euro. Za łódź i pilota trzeba zapłacić dodatkowo, od 220 euro na trasie do 4 mil morskich. Uprawnienia, żeby prowadzić taką działalność, kapitan Jacek Kościuch zrobił w 2023 roku, już wtedy kilkuletni pracownik Urzędu Morskiego w Gdyni. Przy naborze zdobył najwięcej punktów spośród wszystkich kandydatów.
- Aby uzyskać dyplom kapitana, trzeba wykazać się stażem pływania na statkach powyżej 3000 pojemności tonażowej brutto. Na Zalewie Wiślanym statki towarowe mają 500GT - czytamy na elblag.wyborcza.pl.
- Oznacza to, że [przy wyborze osoby, która świadczyć będzie usługi pilota na kanale - red.] premiowane były osoby o uprawnieniach, które nie odpowiadają warunkom nawigacyjnym danego rejonu pływania. A to odbyło się kosztem osób rzeczywiście pracujących w żegludze śródlądowej – mówi informator Wyborczej.
Szef delegatury posiada uprawnienia do pilotowania statków w rejonie pilotowym Elbląg, chodzi o akweny Portu Elbląg, Portu Nowy Świat, Zalewu Wiślanego oraz Rzeki Elbląg. Uprawnienia do pilotażu statków w rejonie przekopu przez Mierzeję Wiślaną posiada tylko dwóch pilotów, drugi według ustaleń Wyborczej nie pracuje przy przekopie przez konflikt z kapitanem Kościuchem.
- Nie widzę konfliktu interesów w prowadzeniu przeze mnie pilotażu statków przez kanał żeglugowy - odpowiada na pytania Wyborczej kapitan Kościuch. - Nie jestem dyrektorem całego urzędu morskiego, podlegam pod dyrekcję główną. Trzeba też pamiętać, że to kapitan portu ostatecznie wydaje decyzję o zgodzie na przejście danego statku przez przeprawę.
To do podwładnego kapitana Kościucha należy ostateczna decyzja o wydaniu zgody na pilotaż. Aby zgoda była wydana, statek musi spełniać określone wymagania oraz dostępny musi być pilot. Jedynym dostępnym jest kapitan Kościuch.
Jak stwierdza kapitan Kościuch, prowadzenie przez niego pilotażu to rozwiązanie tymczasowe, a w ramach tej działalności koszty są dla niego większe niż zyski. W zeszłym roku pilotował statki sześć razy. Dyrekcja urzędu zaznacza, że kapitan może pilotować statki przez przekop tylko poza godzinami pracy w urzędzie. Zapowiada, że po zakończeniu budowy drogi wodnej do Elbląga zmieni zasady pilotażu.