Nagły zwrot w sądowej sprawie burmistrz i wicestarosty

- Sprawa ma tło polityczne – mówiła dzisiaj przed sądem burmistrz Młynar Renata Bednarczyk, która razem z wicestarostą elbląskim i kilkoma innymi osobami jest oskarżona o przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Dodała, że CBA zatrzymało ją w 2023 roku kilka dni po tym, jak odmówiła prominentnemu politykowi ówczesnej władzy przekazania innej gminie wozu strażackiego. – Nazwiska nie powiem, bo ja się tych ludzi boję – dodała. Po tych wyjaśnieniach prokurator złożył wniosek o przerwę w rozprawie. – Takie otrzymałem polecenie służbowe – stwierdził przed sądem.
Przypomnijmy, że Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 23 sierpnia 2023 r. burmistrz Młynar Renatę Bednarczyk, wicestarostę elbląskiego Ryszarda Zająca (zgodzili się na upublicznienie ich nazwisk w sprawie karnej) oraz trzy inne osoby. Zarzuty, jakie im postawiono, dotyczyły przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Sprawa dotyczy wydarzeń z 2020 roku i wydania, w krótszym niż przewidują przepisy terminie, przez wicestarostę elbląskiego zgody na budowę dróg w gminie Młynary: Sąpy-Warszewo, Borzynowo-Zastawno. Miał on pominąć 14-dniowy termin na obwieszczenie o zamiarze wydania tej decyzji. Dzięki temu burmistrz Młynar mogła zdążyć ze złożeniem wniosku o dotację na tę inwestycję do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.
Dowodami w tej sprawie są m.in. stenogramy z podsłuchów rozmów samorządowców przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (kryptonim akcji „Granaty”), w wyniku których na ławie oskarżonych znalazł się także naczelnik jednego z wydziałów starostwa (w kwestii inwestycji drogowej), jeden z byłych już pracowników urzędu w Młynarach, a także lekarz (zarzuty dotyczą złamania prawa w kwestii wydania zwolnienia lekarskiego).
Sprawa trafiła na wokandę pod koniec 2024 roku, ale proces nie mógł się początkowo rozpocząć ze względu na objęcie części prokuratorskich akt klauzulą tajności. Akt oskarżenia odczytano dopiero w marcu tego roku,
Burmistrz złożyła zaskakujące wyjaśnienia
Dzisiaj (1 października) miał się zakończyć przewód sądowy i strony miały wygłosić mowy końcowe w procesie. Sytuacja się jednak zmieniła po wyjaśnieniach, jakie przed sądem po raz pierwszy zdecydowała się złożyć burmistrz Młynar. Wcześniej jeden z obrońców oskarżonych złożył jako dowód w sprawie decyzje innych samorządów: ze Zduńskiej Woli, Zakopanego i Namysłowa, w których w podobnych sprawach również zastosowano skrócony czas wydania decyzji drogowej.
- Uważam, że zrobiłam nawet więcej niż powinnam zrobić (w sprawie procedury inwestycji drogowej – red.). Uzyskałam oświadczenia wszystkich stron tego postępowania, że nie wnoszą sprzeciwu (co do skrócenia terminu – red.). Od momentu powstania zarzutu nikt nie kwestionował tej decyzji i na jej podstawie wybudowałam dwa kolejne odcinki tej samej drogi, do końca grudnia mam zrealizować trzeci etap – wyjaśniała dzisiaj przed sądem Renata Bednarczyk.
Stwierdziła, pytana przez swojego obrońcę. że cała ta sprawa ma tło polityczne.
– Nie wiem, dlaczego założono mi podsłuch, z dokumentów to nie wynika. Nagrania zostały wykonane w kwietniu 2020 r., zostałam zatrzymana w sierpniu 2023 roku, gdy rozpoczynała się kampania wyborcza do samorządu. Uważam, że w ten sposób chciano mnie zdyskredytować przed wyborami – mówiła przed sądem pani burmistrz.
Kto miał za tym stać? Burmistrz nie chciała podawać nazwisk.
– Ja się tych ludzi nadal boję – stwierdziła.
Opowiedziała przed sądem, co działo się tuż przed jej zatrzymaniem przez CBA.
- Otwieraliśmy w naszej gminie zmodernizowaną oczyszczalnię ścieków za 9 mln zł. Na uroczystość zaprosiłam wszystkich, którzy dali dofinansowanie do inwestycji, wszystkich przedstawicieli władz od lewa do prawa, to było dla nas bardzo ważne wydarzenie, bo ta modernizacja to był ogromny sukces – wyjaśniała burmistrz. – Na tej uroczystości jeden z prominentnych wówczas gości ówczesnej władzy powiedział, że władza wybudowała nam oczyszczalnię. Sprostowałam tę informację, pokazując na dwie tablice - 85 procent środków było unijnych z RPO, 15 proc. – rządowych. Wszystkim za pomoc serdecznie podziękowałam. W kuluarach odbyła się między mną a tym człowiekiem rozmowa, ten pan zażądał ode mnie, żebym przekazała samochód pożarniczy warty 200 tys. zł za 50 tys. zł do innej gminy, bo on już im to obiecał. Odmówiłam. Powiedziałam, że mam na swoim terenie osiem jednostek OSP i mam komu ten samochód przekazać. Po tej rozmowie cała delegacja wyjechała, nie została już na poczęstunku. W krótkim czasie, we wtorek, o 6 rano przyjechało do mnie CBA. Zatrzymano mnie w asyście mediów. Ktoś mi robił zdjęcia, na paskach w publicznej telewizji podano, że uzyskałam korzyści materialne! Ja nigdy nie byłam karana, nie uzyskałam żadnych korzyści – swoją emocjonalną wypowiedź zakończyła płaczem. Przyznała, że ta sprawa kosztowała ją i jej rodzinę bardzo bardzo wiele emocji.
– Na szczęście mieszkańcy nie uwierzyli w to wszystko i mi zaufali. Najwidoczniej zdążyli mnie już dobrze poznać – przyznała, dodając że ostatnie wybory w 2024 roku (a więc ponad pół roku po głośnym zatrzymaniu) wygrała w pierwszej turze z wynikiem 72 procent.
Proces przerwany do 9 listopada
Po tych wyjaśnieniach prokurator złożył wniosek o przerwę w procesie. Jak stwierdził, po ich wysłuchaniu musi się naradzić z przełożonym w kwestii dalszego kształtu oskarżenia.
– Takie otrzymałem również polecenie służbowe – stwierdził.
Sąd przerwał proces do 9 listopada, kiedy mają się odbyć mowy końcowe stron. Zapowiedział też zmianę kwalifikacji prawnej części zarzutów, chodzi tu o kwestie złamania prawa związanego z wydawaniem zwolnień lekarskich.
Rafał Gruchalski