Samorządowcy na ławie oskarżonych. Ruszył proces

Czy można zgodnie z prawem skrócić termin na zapoznanie się z decyzją administracyjną z 14 do 7 dni? To pytanie, od którego m.in. zależy zawodowa przyszłość wicestarosty elbląskiego i burmistrz Młynar. O przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków oskarża ich przed sądem prokuratura. Dowodem w sprawie są stenogramy z podsłuchów Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Dzisiaj (2 marca) formalnie ruszył proces samorządowców, w którym oskarżone są także trzy inne osoby.
Przypomnijmy, że Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 23 sierpnia 2023 r. burmistrz Młynar Renatę Bednarczyk, wicestarostę elbląskiego Ryszarda Zająca (zgodzili się na upublicznienie ich nazwisk w sprawie karnej) oraz trzy inne osoby. Zarzuty, jakie im postawiono, dotyczyły przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Sprawa dotyczy wydarzeń z 2020 roku i wydania, w krótszym niż przewidują przepisy terminie, przez wicestarostę elbląskiego zgody na budowę dróg w gminie Młynary: Sąpy-Warszewo, Borzynowo-Zastawno. Miał on pominąć 14-dniowy termin na obwieszczenie o zamiarze wydania tej decyzji. Dzięki temu burmistrz Młynar mogła zdążyć ze złożeniem wniosku o dotację na tę inwestycję do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.
Dowodami w tej sprawie są m.in. stenogramy z podsłuchów rozmów samorządowców przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (kryptonim akcji „Granaty”), w wyniku których na ławie oskarżonych znalazł się także naczelnik jednego z wydziałów starostwa (w kwestii inwestycji drogowej), jeden z byłych już pracowników urzędu w Młynarach, a także lekarz (zarzuty dotyczą złamania prawa w kwestii wydania zwolnienia lekarskiego).
Zdaniem obrońców oskarżonych, samorządowcy byli podsłuchiwani, ponieważ nie zgodzili się na przekazanie Poczcie Polskiej w 2020 roku spisu wyborców, który miał posłużyć ówczesnemu rządowi do przeprowadzenia tzw. wyborów kopertowych.
Nie przyznają się do winy
Sprawa trafiła na wokandę pod koniec 2024 roku, ale proces nie mógł się rozpocząć ze względu na objęcie części prokuratorskich akt klauzulą tajności. Gdy te proceduralne przeszkody po trzech posiedzeniach sądu udało się pokonać, prokurator (sprawę prowadzi bydgoska prokuratura) w poniedziałek (2 marca) odczytał wreszcie akt oskarżenia.
Na rozprawie stawili się wszyscy oskarżeni, żaden z nich nie przyznał się do winy. Lekarz, były pracownik urzędu w Młynarach i burmistrz Młynar odmówili dzisiaj składania wyjaśnień, więc sąd odczytał ich zeznania składane przed prokuratorem.
- Starosta wydał decyzję, dostałam ją 14 sierpnia 2020 r. (decyzję zezwalającą na budowę drogi, tzw. ZDRI – red.). Bardzo się ucieszyłam, bo następnego dnia miałam złożyć wniosek o dofinansowanie, a to był prawdopodobnie ostatni dzień na złożenie (do Urzędu Wojewódzkiego – przyp. red.) – odczytała zeznania Renaty Bednarczuk, złożone w postępowaniu przygotowawczym, prowadząca sprawę sędzia Katarzyna Słyś. – Poziom dofinansowania był 55-60 procent, w innych aplikacjach mogłabym uzyskać 90 procent. Nie miałam powodu nikogo do niczego nakłaniać, gdyż przyspieszenie wydania decyzji na budowę nie miało sensu, bo roboty miały się rozpocząć dopiero we wrześniu. Ten zarzut jest dla mnie absurdalny – zeznawała wówczas burmistrz Młynar, odmawiając odpowiadania na pytania.
Wicestarosta nazwany „Chapaczem”
Dzisiaj w sądzie wyjaśnienia złożyli jedynie wicestarosta Ryszard Zając i jego podwładny – naczelnik jednego z wydziałów.
- Zarzut nierzetelności decyzji (w sprawie budowy drogi – red.) jest niezgodny z prawdą – mówił przed sądem Ryszard Zając. – Pracownicy Starostwa Powiatowego dołożyli wszelkiej staranności, żeby sprawdzić dokumenty, które były podstawą do wydania decyzji ZRID. Skrócenie czasu na wydanie tej decyzji do 7 dni opierało się na pisemnych oświadczeniach wszystkich stron tego postępowania, nikt nie wniósł żadnych zastrzeżeń. Co więcej, taki sam zapis pojawił się w uzasadnieniu decyzji. Nikt przy zdrowych zmysłach, chcący coś ukryć, nie wpisywałby takiego działania do uzasadnienia decyzji – mówił wicestarosta, nie kryjąc żalu do służb CBA. – W postępowaniu został mi nadany kryptonim „Chapacz”, który kojarzy się jednoznacznie. Szczególnie mnie on boli, bo nigdy w życiu nie wziąłem ani nie dałem żadnej łapówki. To jest jakaś chora wyobraźnia prowadzących akcję przy nadawaniu takiego kryptonimu, choć pewnie dla nich to jest rzecz powszednia. Dla mnie nie – mówił.
Dodał, że jego zdaniem decyzja ZRiD została wydana zgodnie z prawem. – Nikt się od niej nie odwołał, a inwestycja została wykonana, skontrolowana przez instytucję dofinansowującą i została rozliczona. Po tej drodze jeżdżą auta, mieszkańcy są zadowoleni, bo jeżdżą po bezpiecznej nawierzchni – mówił wicestarosta.
- Zagadnienie to było przedmiotem rozważań w wydziale z innymi pracownikami, staraliśmy się znaleźć rozwiązanie prawne. Po przeanalizowaniu sprawy, zapoznaniu się z publikacjami na ten temat doszliśmy do wniosku, że jest możliwe skrócenie terminu z zachowaniem gwarancji interesów wszystkich uczestników postępowania. Koncepcję prawną przedstawiłem wicestaroście 10 sierpnia, po czym poszedłem na zaplanowany wcześniej dwutygodniowy urlop – wyjaśniał dzisiaj przed sądem naczelnik jednego z wydziałów w Starostwie Powiatowym w Elblągu, zeznając, że nikt na niego nie naciskał, by przyspieszyć termin. Dodał, że do dzisiaj nie zgłosił się do urzędu nikt, to wskazałby, że został pominięty w prowadzonym wówczas postępowaniu.
Kolejny termin posiedzenia w tym procesie sąd wyznaczył na 30 marca. Rozpocznie wówczas przesłuchania świadków, których jest dwanaścioro.
Wicestarosta elbląski Ryszard Zając oraz burmistrz Młynar Renata Bednarczyk nie chcą komentować sprawy w mediach do czasu jej rozstrzygnięcia przez sąd. Od wyroku sądu zależy ich zawodowa przyszłość. Prawomocny wyrok skazujący oznaczałby w obu przypadkach utratę przez nich stanowisk w samorządzie.
Rafał Gruchalski