110 lat tramwaju w Elblągu

W miniony piątek elbląskie tramwaje obchodziły 110 urodziny. Podczas uroczystości wręczono odznaczenia zasłużonych pracowników spółki Tramwaje Elbląskie, zaprezentowano też nowy model tramwaju, który będzie jeździł po Elblągu.
O planach rozwoju komunikacji miejskiej mówił Bogdan Kaliński, dyrektor spółki Tramwaje Elbląskie. Zapowiedział, że w przyszłym roku powstaną nowe odcinki trakcyjne wzdłuż ul. Ogólnej, a w kolejnych latach – wzdłuż Al. Odrodzenia, ul. 12 Lutego i ul. Fromborskiej.
Od przyszłego roku po Elblągu jeździć będzie nowoczesny niskopodłogowy tramwaj wyprodukowany w Bydgoszczy, oznaczony symbolem 121N. Pojazd ma długość ponad 20 metrów i pomieści 122 pasażerów (41 miejsc siedzących, 81 stojących). Wewnątrz wozu zainstalowany będzie monitoring, by motorniczy widział pasażerów. Siedzenia w tym tramwaju wykonane będą z „wandaloodpornego” materiału, którego nie można przeciąć nożem czy żyletką. Elbląg jest pierwszym miastem w Polsce, które będzie miało niskopodłogowy pojazd wyprodukowany przez polską firmę.
Dyrektor Bogdan Kaliński pochwalił także wyszkoloną i profesjonalną kadrę Tramwajów Elbląskich, która obecnie liczy 133 osoby. Szczególnie zasłużonym pracownikom spółki prezydent Henryk Słonina, wręczył odznaczenia państwowe przyznane przez prezydenta RP. Złoty Krzyż Zasługi otrzymał zastępca dyrektora spółki Ryszard Murawski, Srebrny - Maria Kupczyńska i Marek Prochera, Brązowy trafił do Andrzeja Sawickiego.
Organizatorzy przygotowali na wieczór specjalny tort w kształcie tramwaju. Podczas poczęstunku rozmawialiśmy z Edwinem Gutowskim, najstarszym tramwajarzem w Elblągu.
Jak długo pracował Pan jako tramwajarz?
Edwin Gutowski Tylko 43 lata. W listopadzie 1990 roku ukończyłem 65 lat i przeszedłem na emeryturę. Ale to wcale nie znaczy, że nie jestem tramwajarzem, do dziś się nim czuję. Gdy idę z żoną na spacer, głowa sama odwraca mi się w kierunku tramwajów.
Czy Pan również uważa, że to zaszczyt być tramwajarzem. Miło wspomina Pan pracę?
Tak. Byli tacy, którzy mówili, że się w tramwaju urodziłem. Dla mnie tramwaj to było i jest wszystko. Bardzo miło to wspominam. Na początku było biednie, ale wesoło.
Jak podoba się Panu projekt nowego tramwaju?
Ładny. Aby tylko nam wszystkim dobrze służył.
Czy widziałby Pan siebie w roli motorniczego tak nowoczesnego pojazdu?
Ja jeździłem takimi, jakie wtedy były. Stopniowo zaczęły przychodzić nowe, którymi też miałem okazję jeździć. Gdy byłem jeszcze motorniczym, przyszły dwa pierwsze nowe tramwaje z Łodzi, wyznaczono mnie do tych wozów. Potem pomaleńku przychodziły coraz nowsze. Jak zdążę, chętnie przejadę się i tym nowym.
Jako elbląski tramwajarz jest Pan dumny z tego, że komunikacja tramwajowa w naszym mieście obchodzi dziś 110 urodziny?
Tak, jestem bardzo dumny. Zawsze powtarzam, że wszyscy uczeni narobili wiele różnych rzeczy, tylko jednej rzeczy nie wymyślili – na życie nie ma hamulca. A szkoda. Ja bym chciał doczekać jeszcze kolejnych rocznic. Kilka lat temu marzyłem, żeby być na stuleciu tramwaju. Dziś świętujemy razem 110 rocznicę. Jestem bardzo szczęśliwy.
Od przyszłego roku po Elblągu jeździć będzie nowoczesny niskopodłogowy tramwaj wyprodukowany w Bydgoszczy, oznaczony symbolem 121N. Pojazd ma długość ponad 20 metrów i pomieści 122 pasażerów (41 miejsc siedzących, 81 stojących). Wewnątrz wozu zainstalowany będzie monitoring, by motorniczy widział pasażerów. Siedzenia w tym tramwaju wykonane będą z „wandaloodpornego” materiału, którego nie można przeciąć nożem czy żyletką. Elbląg jest pierwszym miastem w Polsce, które będzie miało niskopodłogowy pojazd wyprodukowany przez polską firmę.
Dyrektor Bogdan Kaliński pochwalił także wyszkoloną i profesjonalną kadrę Tramwajów Elbląskich, która obecnie liczy 133 osoby. Szczególnie zasłużonym pracownikom spółki prezydent Henryk Słonina, wręczył odznaczenia państwowe przyznane przez prezydenta RP. Złoty Krzyż Zasługi otrzymał zastępca dyrektora spółki Ryszard Murawski, Srebrny - Maria Kupczyńska i Marek Prochera, Brązowy trafił do Andrzeja Sawickiego.
Organizatorzy przygotowali na wieczór specjalny tort w kształcie tramwaju. Podczas poczęstunku rozmawialiśmy z Edwinem Gutowskim, najstarszym tramwajarzem w Elblągu.
Jak długo pracował Pan jako tramwajarz?
Edwin Gutowski Tylko 43 lata. W listopadzie 1990 roku ukończyłem 65 lat i przeszedłem na emeryturę. Ale to wcale nie znaczy, że nie jestem tramwajarzem, do dziś się nim czuję. Gdy idę z żoną na spacer, głowa sama odwraca mi się w kierunku tramwajów.
Czy Pan również uważa, że to zaszczyt być tramwajarzem. Miło wspomina Pan pracę?
Tak. Byli tacy, którzy mówili, że się w tramwaju urodziłem. Dla mnie tramwaj to było i jest wszystko. Bardzo miło to wspominam. Na początku było biednie, ale wesoło.
Jak podoba się Panu projekt nowego tramwaju?
Ładny. Aby tylko nam wszystkim dobrze służył.
Czy widziałby Pan siebie w roli motorniczego tak nowoczesnego pojazdu?
Ja jeździłem takimi, jakie wtedy były. Stopniowo zaczęły przychodzić nowe, którymi też miałem okazję jeździć. Gdy byłem jeszcze motorniczym, przyszły dwa pierwsze nowe tramwaje z Łodzi, wyznaczono mnie do tych wozów. Potem pomaleńku przychodziły coraz nowsze. Jak zdążę, chętnie przejadę się i tym nowym.
Jako elbląski tramwajarz jest Pan dumny z tego, że komunikacja tramwajowa w naszym mieście obchodzi dziś 110 urodziny?
Tak, jestem bardzo dumny. Zawsze powtarzam, że wszyscy uczeni narobili wiele różnych rzeczy, tylko jednej rzeczy nie wymyślili – na życie nie ma hamulca. A szkoda. Ja bym chciał doczekać jeszcze kolejnych rocznic. Kilka lat temu marzyłem, żeby być na stuleciu tramwaju. Dziś świętujemy razem 110 rocznicę. Jestem bardzo szczęśliwy.
OK