UWAGA!

----

63. rocznica - czego?

Zbliża się dzień 10 lutego - data ważna dla Elbląga i od lat budząca kontrowersje. Przez 10 kolejnych dni będziemy przybliżać czytelnikom rok 1945, oddając głos ludziom najbardziej kompetentnym - historykom i kronikarzom. Dziś dr Mirosław Golon, historyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Wielu elblążan wciąż nurtuje pytanie, dlaczego 63 lata po wojnie ich miasto nie odzyskało rangi, jaką miało jeszcze w pierwszej połowie XX wieku. Odpowiedzi szuka w powojennym systemie politycznym (ale przecież ten się zmienił już 19 lat temu) albo w nieudolności władz (przez te lata włodarzy było tak wielu, że nieuczciwością byłoby podejrzewać wszystkich o niekompetencję). Z pewnością powojenny system polityczny nie sprzyjał Elblągowi, miastu zdarzali się też nieudolni rządzący, ale w dużej mierze „winny” jest ów rok 1945.
     Szanując pamięć tych, którzy polegli w Wielkiej Wojnie i spoczywają na elbląskim cmentarzu, oddajmy głos historii. Dziś będzie to dr Mirosław Golon, specjalizujący się w gospodarczej historii Polski:
     
     „Ten nowy etap w dziejach Elbląga rozpoczął się w lutym 1945 r., gdy po ciężkich walkach miasto zdobyły wojska radzieckie. Skala działań, szczególnie wielogodzinnego artyleryjskiego ostrzału i szturmu 9 lutego, na kilkadziesiąt następnych lat rzutowała na stan i wygląd miasta oraz na wiele aspektów jego rozwoju, szczególnie układu przestrzennego. 10 lutego wieczorem miasto oczyszczono z wojsk niemieckich. W tym okresie było już oczywiste, że Elbląg zostanie włączony do Polski. [...]
     Zdobycie Elbląga było jednym z pierwszych chronologicznie, wielkich sukcesów ofensywy Armii Czerwonej w północnej części Pomorza Nadwiślańskiego. Do połowy marca wojska radzieckie zdobyły Kościerzynę, Wejherowo i Malbork. Elbląg zajęły jednostki 48 Armii 3 Frontu Białoruskiego. Zdobyte miasto potraktowano brutalnie; ludność cywilna, głównie Niemcy, ale także Polacy i inne nacje, stała się obiektem gwałtów oraz rabunków ze strony zdobywców. Padła też ofiarą akcji deportacyjnej NKWD, co miało również wpływ na pozbawienie miasta grupy wykwalifikowanych kadr niezbędnych dla odbudowy gospodarki w okresie, gdy nie napłynęli jeszcze w wystarczającej ilości osadnicy.
     Jednostki radzieckie pozostały w mieście jeszcze po zakończeniu wojny w Europie w maju 1945 r., podobnie było na całym obszarze ziem nowych a także w „starej Polsce”. Dopiero w drugiej połowie 1945 r. liczebność oddziałów Armii Czerwonej uległa znaczącemu zmniejszeniu. [...]
     Najistotniejsza dla gospodarki Elbląga okazała się działalność formacji Zarządu Zdobyczy Wojennej Armii Czerwonej, której działania spotęgowały konsekwencje walk o miasto. Oba zdarzenia na długie lata wpłynęły na sytuację kwitnącego do 1945 r. ośrodka. Niezwykle dotkliwy, najpoważniejszy cios w powojenny rozwój wynikał z katastrofalnych zniszczeń w zabudowie. Stosunkowo mało ucierpiały przedmieścia, gdzie zniszczenia wynosiły ok. 15-20 proc., a wiele domów było solidnych. Najbardziej, aż w 95 proc., zniszczono budynki śródmiejskiej dzielnicy handlowej. Strata tym dotkliwsza, że tam były najbogatsze domy, a zabudowa była wysoka, cztero- i pięciokondygnacyjna. Wśród zniszczonych budowli znalazły się cenne i piękne zabytki, tej straty nawet po półwieczu nie udało się jeszcze naprawić. W sporządzanej krótko po wojnie kronice miasta odnotowano, że z 35 tys. budynków ok. 10 tys. uległo zupełnemu zniszczeniu, szczególnie na Starym Mieście. Ok. 5 tys. budynków nadawało się do użytku po niewielkich remontach, a ok. 20 tys. wymagało poważniejszych napraw.
     Elbląg był zbyt wielkim miastem, aby szczupłe polskie władze, zainteresowane wówczas najbardziej obiektami przemysłowymi, mogły wiosną 1945 r. a nawet i latem sporządzić pełny bilans tego, co zniszczono w czasie walk i oddzielić od tego, co zniszczono później w wyniku działań władz radzieckich oraz polskich szabrowników czy innych sprawców. Problem z odbudową zniszczeń oraz ogromną ilością gruzów trapił Elbląg kolejnych kilkadziesiąt lat.
     Jednak poza zniszczeniami, które w wyniku oporu Niemców nie były do uniknięcia, wystąpiły w 1945 r. ogromne ubytki w majątku miasta wynikające ze zorganizowanej działalności władz radzieckich. Dotyczyło to przede wszystkim mienia przemysłowego. W wielu wypadkach nałożyło się to na większe lub mniejsze zniszczenia w fabrykach powstałe już w okresie walk. Elbląg był jednym z tych ośrodków na Ziemiach Odzyskanych, gdzie radziecka eksploatacja miała wyjątkową skalę, co było także efektem zamożności miasta. Polskie władze w czerwcu 1945 r. w memoriale o sytuacji gospodarczej stwierdziły: „wskutek działań wojennych stosunkowo bardzo mało ucierpiała stocznia i fabryka maszyn Schichau, fabryka lokomotyw Schichau, większemu zniszczeniu uległa fabryka cygar Beyera, fabryka samochodów Büssinga - jakie są jednak zniszczenia, nie można ustalić ze względu na stacjonujące w tych przedsiębiorstwach wojsko”. Była to jedna z licznych w polskich dokumentach wzmianka, że mimo morza ruin w mieście nadal było wiele obiektów ocalałych.
     Radziecki demontaż nie był niczym nadzwyczajnym, gdyż była to polityka realizowana wobec wszystkich zajętych obszarów. Specyfika Elbląga mogła w pewnej mierze zawierać się tylko w fakcie równoczesnego wystąpienia dwóch procesów - z jednej strony zniszczeń w wyniku walk o miasto, a z drugiej późniejszego, wielkiego demontażu. [...]
     W Elblągu na 64 przedsiębiorstwa, które już latem 1945 r. oceniono jako zrujnowane, ok. 40 nie było zrujnowanych w efekcie samych walk, ale padło łupem zdobywców. Władze radzieckie przystąpiły do technicznej strony ściągania łupu 21 lutego. [...]
     Przez lata propagandową metodą unikania pytań o początki powojennej historii gospodarczej miasta były stwierdzenia: „Działania wojenne, a głównie świadome zniszczenie obiektów przemysłowych przez Niemców, spowodowały, że większość zakładów przemysłowych miasta i powiatu uległa zniszczeniu”. W rzeczywistości większość strat w wyposażeniu powstała po wojnie. [...]
     Do dużych elbląskich zakładów zniszczonych w znacznej części zaliczano tylko kilka obiektów, w tym Fabrykę Maszyn Rolniczych Komnick, zakłady drzewne Wittkowsky oraz Miejskie Zakłady Samochodowe (DKW). Kilka obiektów w wyniku działań wojennych było zniszczonych całkowicie, w tym browar Englisch Brunnen, jedna z fabryk likierów i fabryka mydła. Jednak przy zniszczeniach nawet 50-procentowych, pozostałe wyposażenie nadal miało dużą wartość. Cenne były np. magazyny i garaże browaru czy zachowana część fabryki Komnick. Dobrze zachowała się też fabryka lakierów i farb Jurelin oraz destylarnia smoły i fabryka papy Busscher & Hoffmann. We wszystkich tych zakładach jeszcze w maju gospodarowało wojsko .
     Dla polskich władz najważniejsze było zachowanie w dobrym stanie najcenniejszych, wielkich obiektów przemysłowych miasta. Był to przede wszystkim przemysł stoczniowy ze stocznią F. Schichau, stocznią elbląską i stocznią w Tolkmicku, oraz związany z nim przemysł metalowy. Stocznia Schichau zatrudniała do stycznia 1945 r. 8 tys. pracowników, Fabryka Parowozów - 4 tys., fabryka Komnick - 1,5 tys., fabryka samochodów Büssing - tysiąc, fabryka maszyn Rosenovsky - 300 osób. Było też kilkanaście wielkich i średnich przedsiębiorstw innych branż, m.in. fabryka dykt Cavit, jeden z większych i nowocześniejszych w Europie zakładów tej branży; mleczarnia Schroeter, jedna z największych w tej części Rzeszy. W Elblągu znajdował się też silny przemysł drzewny, m.in. Wittkowsky i cztery tartaki. Istniały też fabryki: cygar, lakierów, proszków do prania, papy i cegielnie. Elektrownia o mocy 50 tys. kW była największa w Prusach. W 1944 r. w przemyśle pracowało ok. 40 tys. mieszkańców stutysięcznego Elbląga.
     W kwietniu władze radzieckie rozpoczęły prace demontażowe. Nie miały poważniejszych przeszkód, takich jak na starych ziemiach polskich, gdzie czasami protestowały załogi albo szybko rozbudowywane polskie władze. W Elblągu na takie utrudnienia władze radzieckie nie zezwoliły, m.in. przez opóźnienie zasiedlania miasta. Wprawdzie w mieście w marcu 1945 r. znajdowało się ponad 5,5 tys. Polaków, ale zostali oni poddani nadzorowi NKWD. Poprzez obóz repatriacyjny usunięto ich z miasta w maju 1945 r., w większości odsyłając do domów - byli to głównie jeńcy z 1939 r. i robotnicy przymusowi. [...]
     Z 64 większych przedsiębiorstw 39 w całości lub w części wywieziono do ZSRR, z tego 12 zdemontowano w 100 proc., kolejne 12 w proporcji od 75 do 90 proc.. Kilkadziesiąt firm, w tym kilkanaście największych, przestało istnieć. Niektóre obiekty wywieziono jesienią, np. jedną z fabryk stolarskich, gdy już była zagospodarowywana przez Spółdzielnię Praca. W kilku zakładach wojsko gospodarzyło jeszcze w październiku, np. w fabryce Büssing, posiadającej nadal 50 proc. wyposażenia. Demontaż objął także port, w tym dźwigi i składy. Zabrano liczący kilkadziesiąt jednostek tabor pływający. Łącznie z portem i niektórymi firmami związanymi z przemysłem rybackim, ponad 50 dużych i średnich obiektów przemysłowych całkowicie lub w znacznej części wywieziono. Poza tym w wielu zakładach doszło do dewastacji, które były konsekwencją słabej ochrony obiektów, oraz wyburzeń ścian dla ułatwienia demontaży. Władze polskie były bezradne. Bezsilne były i wobec wielu innych działań, np. demontażu wyposażenia dobrze zachowanych budynków mieszkalnych, który obejmował instalację gazową, wyposażenie łazienek itp. Rabunek objął także powiat, w tym dziewięć cegielni i bogate okoliczne wsie.
     W efekcie demontaży, w sześć miesięcy po zdobyciu Elbląga a trzy miesiące po wojnie, z 20 największych zakładów zatrudniających do stycznia 19 tys. osób, uruchomiono częściowo 11 obiektów, w których pracowało tylko 910 osób. Ilustruje to, co się działo z przemysłem ziem nowych. Najważniejsza jest nie liczba 11 utrzymanych formalnie firm, co sprawiałoby wrażenie, że ponad 50 proc. przemysłu ocalało, ale 910 zatrudnionych, czyli mniej niż 5 proc., w dodatku większość w roli ekip remontowych i strażników ocalałych murów, a nie pracowników produkcji.
     Wobec braku pracy i złej aprowizacji zasiedlanie Elbląga postępowało powoli, miasto stało się za to przez pewien okres celem wypraw szabrowników z Warszawy i innych części Polski. Długo też było zagrożone wysoką przestępczością, głównie ze strony radzieckich żołnierzy.”
     
     Tekst jest fragmentem pracy Mirosława Golona „Rozwój gospodarczy Elbląga po II wojnie światowej i jego polityczne uwarunkowania (1945-1999)”, opublikowanej w specjalnym numerze „Rocznika Elbląskiego” pod redakcją prof. Andrzeja Grotha (wydanym w 2006 r.). Wybór i skróty - PD. Książkę można jeszcze kupić w elbląskim Muzeum.
PD

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Zainteresowanych powojennymi dziejami Elbląga / i nie tylko / odsyłam do strony: elblag-moje-miasto.pl
  • czy nadal powinniśmy dbać w Elblągu o cmentarze żołnierzy Armii Czerwonej?
  • lecę i wykupię wszstkie egzemplarze :-)
  • "Jednak poza zniszczeniami, które w wyniku oporu Niemców nie były do uniknięcia" - A co mieli robić? Oddać ot tak swoje maisto? T otak samo jakby oskarżać Warszawiaków o to, że broniąc Warszawy w '39 doprowadzili do jej zniszczeń. Żołnierze rosyjscy absolutnie nie zasługują na pomnik w anszym mieście, bo nikogo tu nie wyzwalali, a jedyne co nam dali to zrujnowane miasto. .i na pewno nie zrobili tego z dobrego serca.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Anubis(2008-02-01)
  • tak na marginesie, 'Wielka Wojna' to nazwa wojny z lat 1914-1918!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Prusak(2008-02-01)
  • Pan doktor razi, wręćz wali po oczach niekompetencją, otóż przez te 20 lat włodarze byli jedni, SLD, faktycznie żadna inna opcja tiu nie mia czego szukac, tak więc te 20 lat sromoty ma matkę- SLD się nazywa ta matka, w skrócie - KOMUNA wykończyła miasto,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    historyk miejscowy(2008-02-01)
  • do historyka miejscowego: zanim skomentujesz, lepiej naucz sie czytac ze zrozumieniem! fragment o wlodarzach po 1989 r. zostal napisany przez redakcje (PD), a nie pana doktora!
  • Też mi zalezy na rozwoju Elbląga, więc co radzicie drodzy komentatorzy. Bo co było nie da się cofnąć. Ja w pewnym komentarzu proponowałem nie głosować na nikogo w wyborach. Wiem, że to fikcja ale "gdyby" to byłby wstrząs. .. No ale co radzicie na serio oprócz tego, że trzeba pracować na te miasto ale jak skoro pełno sępów i utrudnień. Powstają markety a fabryk niet. Może by tak manifestacja. Wiem, że to stare słowo ale może. To miasto wciąż nie ma tożsamości, wciąż ci którzy mogli by pociągnąć chowają się lub zostali już "kupieni".
  • Wg mnie, jeśli rocznica wyrażona jest liczbą 63-to wiadomo czego dotyczy. Skoro 10 luty jest datą znamienną w dziejach Elbląga to można to wyrazić inną wartośćią liczbową. Jak ktoś ma wątpliwości to tak jakby mieszał jubileusze ojca i syna. Trzeba się wyrażać bardziej precyzyjnie. Wtedy będzie wiadomym czy śpiewać Bogurodzicę, czy Międzynarodówkę.
  • Sz. Redakcjo. Wrzuta dobra. I właśnie to powinno być początkiem internetowej dyskusji, a może nie tylko nad tożsamością Elbląga. Tożsamością administracyjną, no i przede wszystkim gospodarczą. Trzeba ustalić, czy Elbląg jest polski. I czy jest państwu nad Wisłą potrzebny. Może jest potrzebny tylko politykom z okazji wyborów. W gronie Zasłużonych Elblążan mało jest polskojęzycznych nazwisk i to przeważnie pochodzących z przesiedleń. Brakuje pomników, a ta które stoją mieszają fakty. Nie znamy dat z tym miastem związanych. Elbląg by mógł się rozwijać musi być strefą niezależną. Zastanawiamy się nad fontanną i patronem, to w końcu o co dużo nam tu chodzi?ZSRR wystarczająco dużo nam nabroiło i przeszkadza Rosja. Europa musi pomóc.
  • historyk a może histeryk miejscowy ma takie małe prawicowe klapki na oczkach i wszystko co złe z lewicą mu sie kojarzy. Proponuje w takim razie panu Gburzyńskiemu i jego ekipie jakiś pomniczek walnąć albo na fontannę postawić. Miasto za tej niekomuszej władzy nabrało takiego blasku i rozwijało sie tak świetnie że gdyby nie SLD to już byśmy doliną krzemową byli albo Eldorado mieli. Przestanmy upartyjniać działania ludzi bo tak naprawdę to nie członkowie jakichkolwiek odpowiadają za decyzje władz. Jeżeli coś jest dobrze to nieech to będzie zasługa czlowieka -konkretnego- Jeżeli źle też. Argumenty Dornów, Gosiewskich i historyków miejscowych przypominają argument ruskich że Ameryce murzynów biją
  • żałosne skowyty na czymś co kazdy w tym mieście widzi czyli nad dnem tej władzy, przez 3 kadencje nie zrobili nic poza ostyropianieniem, zero inwestycji, Modrzewina okazała się gierkowskimi bujdami na resorach, jakieś 30 działek pod domki dla urzędników miejskich, wielki wyczyn, aż się narobili, aż się zapocili, z taką władzą, z tej opcji politycznej za 30 lat Elbląg będzie 65 tys miasteczkiem emerytów i rencistów, komuna jest na Białorusi i w Elblągu, trzeba przyznać, że Elblag to taki białoruski skansen jest obecnie po tych 20 latach od "nibywolności", miasto umiera na Naszych oczach,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    bez wciskania ciemnoty(2008-02-02)
Reklama