Co komu w duszy gra

Mikołaj Wojciechowski ma 17 lat i jest uczniem Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Elblągu. Po raz drugi otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za osiągnięcia artystyczne w roku szkolnym 2011/ 2012.
Po odbiór pojechał 16 października 2012 roku wraz ze swoją nauczycielką – Moniką Juszko – na Zamek Królewski w Warszawie. Znalazł się w doborowym gronie 50 stypendystów szkół muzycznych z całej Polski.
Zgrany tandem
Nauczanie artystyczne jest bardzo specyficzne. Lekcje odbywają się jeden na jeden i nie ma mowy o jakiejkolwiek fuszerce. Ważne jest też, by porozumieć się ze swoim nauczycielem – instrumentalistą. Na szczęście Mikołaj nie ma z tym problemów – przez 11 lat pracy z Moniką Juszko wypracowali system mówienia bez słów. Czasem wystarczy spojrzenie, gest – i już jest dobrze.
Wcale nie tak różowo
Pierwsze sukcesy Mikołaja z elbląskiej szkoły muzycznej to rok 2004 – dziewięciolatek i wiolonczela. Ile trzeba poświęcić, by być najlepszym? Stypendysta jest spokojny, cichy, odzywa się tylko wtedy, gdy ma coś do powiedzenia. Zresztą – nie mówienie jest dla niego najważniejsze. To, co czuje, potrafi wyrazić muzyką. Nieobejrzany film, nieodbyty spacer, nieprzeczytana książka, nierozegrany mecz – to cena ćwiczeń na wiolonczeli. Spytany, czy tego żałuje, odpowiada wzruszeniem ramion. Przecież wybór mógł być tylko jeden!
Ciężka praca popłaca
Rok 2008 i II miejsce w konkursie ogólnopolskim, rok 2009 i II miejsce w konkursie warmińsko – mazurskim. Rok 2010 jeszcze lepszy: tytuł Grand Prix na konkursie regionalnym w Olsztynie i międzynarodowy sukces w Poznaniu. Później rok po roku sukcesy na ogólnopolskich przesłuchaniach. I tegoroczne - drugie już – stypendium Ministra. Słowem najlepszy z najlepszych wśród młodych wiolonczelistów.
Widać, że to, co robi Mikołaj, jak gra na wiolonczeli, to nie tylko ciężka praca. Bez talentu się nie obędzie.
Serdecznie gratulujemy tak Mikołajowi jak i jego nauczycielce. Ogromne brawa!
I oczywiście trzymamy kciuki w dalszych zmaganiach muzycznych.
Zgrany tandem
Nauczanie artystyczne jest bardzo specyficzne. Lekcje odbywają się jeden na jeden i nie ma mowy o jakiejkolwiek fuszerce. Ważne jest też, by porozumieć się ze swoim nauczycielem – instrumentalistą. Na szczęście Mikołaj nie ma z tym problemów – przez 11 lat pracy z Moniką Juszko wypracowali system mówienia bez słów. Czasem wystarczy spojrzenie, gest – i już jest dobrze.
Wcale nie tak różowo
Pierwsze sukcesy Mikołaja z elbląskiej szkoły muzycznej to rok 2004 – dziewięciolatek i wiolonczela. Ile trzeba poświęcić, by być najlepszym? Stypendysta jest spokojny, cichy, odzywa się tylko wtedy, gdy ma coś do powiedzenia. Zresztą – nie mówienie jest dla niego najważniejsze. To, co czuje, potrafi wyrazić muzyką. Nieobejrzany film, nieodbyty spacer, nieprzeczytana książka, nierozegrany mecz – to cena ćwiczeń na wiolonczeli. Spytany, czy tego żałuje, odpowiada wzruszeniem ramion. Przecież wybór mógł być tylko jeden!
Ciężka praca popłaca
Rok 2008 i II miejsce w konkursie ogólnopolskim, rok 2009 i II miejsce w konkursie warmińsko – mazurskim. Rok 2010 jeszcze lepszy: tytuł Grand Prix na konkursie regionalnym w Olsztynie i międzynarodowy sukces w Poznaniu. Później rok po roku sukcesy na ogólnopolskich przesłuchaniach. I tegoroczne - drugie już – stypendium Ministra. Słowem najlepszy z najlepszych wśród młodych wiolonczelistów.
Widać, że to, co robi Mikołaj, jak gra na wiolonczeli, to nie tylko ciężka praca. Bez talentu się nie obędzie.
Serdecznie gratulujemy tak Mikołajowi jak i jego nauczycielce. Ogromne brawa!
I oczywiście trzymamy kciuki w dalszych zmaganiach muzycznych.
Barbara Steć, ZPSM w Elblągu