UWAGA!

Czy ETNa „wybuchnie” w Elblągu? (opinia)

Elbląskie Towarzystwo Naukowe im. Jana Myliusa „ETNa” powstało kilka miesięcy temu. Siedzibą tej nowej organizacji jest Biblioteka Elbląska. Inicjatorzy przedsięwzięcia nie zdążyli jeszcze poinformować opinii publicznej o istnieniu towarzystwa i jego planach. Dlaczego zatem ośmielam się „wychodzić przed szereg” i wypowiadać się w tej sprawie publicznie?

Przede wszystkim dlatego, że tak cenna dla lokalnej społeczności naukowej inicjatywa nie jest mi obojętna. Jednak bezpośrednią przyczyną powstania tego tekstu jest irytacja. Z ciekawości (pierwszy stopień do piekła) wpisałam w wyszukiwarkę nazwę towarzystwa, licząc na to, że pojawią się jakieś informacje, być może statut, cele. Ukazały się wpis z Krajowego Rejestru Sądowego, z którego wynika, że Towarzystwo ma nazwę nie tylko polską, ale również łacińską. I w nazwie towarzystwa naukowego na trzy słowa znalazłam dwa błędy. Jest „Societas Scientarum Elbingenis” (sic!), a powinno być „Societas Scienatiarum Elbingensis”.
       Powie ktoś, że się złośliwie czepiam drobiazgów. Pewnie tak jest. Ma to jednak swoje określone przyczyny. Wystarczyło zapytać pracującego od wielu lat w Bibliotece Elbląskiej profesora Wiesława Długokęckiego, który jest mediewistą i łacinę zna dobrze. Jednak Pan Profesor nie został zaproszony na spotkanie założycielskie wspomnianego towarzystwa, co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałym faux-pas. Można było również wpisać w wyszukiwarkę Gdańskie Towarzystwo Naukowe, na stronie tego towarzystwa jest nazwa łacińska, wzór do tłumaczenia.
       Dlaczego poruszam sprawę publicznie, zamiast delikatnie powiedzieć, komu trzeba. Mój szef to bardzo wrażliwa osoba. Konsekwencją tego byłaby zapewne kolejna nagana „za lekceważenie osoby dyrektora podczas rozmowy służbowej”. A tak przynajmniej nie będzie sprzeczności co do tego, czy wzruszałam ramionami lub uśmiechałam się lekceważąco i naruszyłam tym obowiązujące w zakładzie pracy normy. Wiadomo będzie, co i w jaki sposób napisałam. W końcu i tak mam już wyrobioną opinię osoby konfliktowej i zarozumiałej, więc wszystko mi jedno. Ale dość sarkazmu i elementów autobiograficznych. Na poważnie.
       Obserwując wpływ istnienia towarzystw naukowych na kształtowanie się środowiska naukowego w miastach wielkością zbliżonych do Elbląga, zauważyć można bezpośredni związek z powstaniem w tych ośrodkach wyższych uczelni. Przykładem mogą być Włocławskie Towarzystwo Naukowe istniejące od 1979 r. oraz Lubuskie Towarzystwo Naukowe istniejące od 1964 r. Rozwój szkolnictwa wyższego w Zielonej Górze został uwieńczony powołaniem w 2001 r. Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jest to efekt zauważalnej w ostatnich latach tendencji do podnoszenia rangi istniejących szkół wyższych. Nic dziwnego, że na tle tych zmian władze naszego miasta dążą do rozwoju elbląskiego szkolnictwa wyższego i angażują się w tworzenie towarzystwa naukowego. Jednak warto pamiętać, że w Elblągu rolę inspiratora w utworzeniu PWSZ spełniła Elbląska Fundacja Akademicka i dalej wspiera rozwój szkoły, angażuje się również w inne przedsięwzięcia naukowe, wspiera organizację konkursów dla młodzieży.
       Wspólnym mianownikiem łączącym cele funkcjonowania różnych towarzystw naukowych jest integracja środowiska akademickiego oraz wspieranie badań lokalnych, w tym dotyczących przeszłości regionu. Tak sformułowane założenia wymagają otwartości na współpracę z różnymi osobami, instytucjami oraz konsekwencji w podejmowanych działaniach obliczonych na lata (efektem rozwoju towarzystw jest powoływanie kolejnych sekcji czy wydziałów).
       W skład zarządu Elbląskiego Towarzystwa Naukowego wszedł jeden naukowiec - profesor Andrzej Groth, który pełni funkcję prezesa. Autorytet naukowy Profesora Grotha jest zapewne filarem towarzystwa. Absolutnie nie jest moim zamiarem kwestionowanie osiągnięć oraz pozycji społecznej pozostałych członków zarządu. Zastanawia mnie jedynie brak w składzie zarządu przedstawicieli elbląskich uczelni. O współpracy z oddziałami PTH można poczytać w sprawozdaniach z działalności innych towarzystw naukowych. Czy w Elblągu będzie ona możliwa? Z jakimi instytucjami towarzystwo będzie współpracowało w zakresie promocji historii (w tym także edukacji) regionalnej? Historią regionalną zajmuje się przecież wiele osób i instytucji (z Muzeum Archeologiczno-Historycznym na czele).
       Moje osobiste doświadczenia z Biblioteki Elbląskiej skłaniają do wniosków pesymistycznych. Warsztaty, które zorganizowałam wspólnie z Panią Marią Kubacką, konsultantką ds. historii W-MODN w Elblągu, zgromadziły ponad trzydziestu nauczycieli. Przyszli po to, aby dowiedzieć się, w jaki w sposób wykorzystać w pracy z młodzieżą dostępne na stronie internetowej biblioteki zbiory zabytkowe. Były to pierwsze i ostatnie warsztaty metodyczne w bibliotece, ponieważ dyrektor nie życzy sobie współpracy z W-MODN. (Osobną kwestią jest granica między prywatnymi uprzedzeniami a dobrem instytucji, ale nie leży w mojej kompetencji jej wyznaczanie. Ja tylko obserwuję i wyciągam wnioski.) Czy dyrektor BE będzie chciał współpracować jako wiceprezes towarzystwa naukowego?
       Wiem, że jednym z celów towarzystwa (przynamniej w projekcie statutu taka informacja się znalazła) jest wspieranie edukacji regionalnej poprzez tworzenie programów nauczania, podręczników. Programy nauczania już istnieją, Fundacja Elbląg wydała dwa dobrze metodycznie przygotowane podręczniki, trzeci - do szkół ponadgimnazjalnych (mojego autorstwa, stąd szczególne zainteresowanie tą kwestią) nie doczekał się druku. Przyczyną jest podobno słabe zainteresowanie zestawem dla przedszkoli (w jego skład wchodzi podręcznik - przewodnik dla nauczycieli i zeszyt ćwiczeń dla dzieci). Jest to naprawdę wartościowa publikacja. Nie można pomóc Fundacji Elbląg w promocji tego, co już zostało zrobione, trzeba napisać nowe programy i nowe podręczniki?
       Mój pesymizm wynika także z obserwacji efektów stworzenia wokół Biblioteki Elbląskiej środowiska naukowego. Wiązało się to z zatrudnieniem nowych pracowników. O ile osoby, dla których biblioteka jest dodatkowym miejscem pracy, a podstawowym jest uczelnia, mogą liczyć na poważne traktowanie, to „osoby miejscowe” już nie. Wprawdzie grupa nie była zbyt reprezentatywna, bo liczyła zaledwie dwie osoby, ale jednak symptomatyczne jest to, że ich praca naukowa nie była dobrze widziana. Dorobek naukowy to prywatna sprawa pracownika, to nie jest praca na rzecz instytucji, która stara się o status naukowej. Pomimo, że statut biblioteki pozwala powołać radę naukową, która pomogłaby uporządkować chaotyczne i zmieniające się nieustannie plany naukowe i wydawnicze, nie uczyniono tego. Nie zostały również stworzone prawne „ramy” dla zatrudniania pracowników naukowych. Pomocna byłaby np. ustawa o prawie autorskim, ale woli rozmowy i rozwiązywania pojawiających się problemów brak.
       Głównym aspektem tworzenia w naszym mieście środowiska naukowego wydaje się być organizacja imprez i konferencji, najlepiej z udziałem gwiazd nauki polskiej. Nie neguję znaczenia takich imprez jako oferty kulturalnej. Jednak dla rozwoju w mieście środowiska naukowego nie ma to większego znaczenia. „Gwiazdy” przyjadą, „zabłysną” i pojadą, a tu nadal będzie ciemno. Elbląskie uczelnie (co zrozumiałe) wielu kierunków studiów nie realizują. Żałuję, że Elbląg posiadający tak wspaniałą historię nie ma prawdziwie naukowej (nie tylko z nazwy) pracowni badań regionalnych. Jeżeli sięgniemy do przykładów tylko z bliskiego nam „podwórka”, to jako wzory warto wskazać Olsztyński Ośrodek Badań Naukowych, Instytut Kaszubski czy szczególnie Pracownię Historii Gdańska i Dziejów Morskich Polski IH PAN. Pomijając kwestie finansowania oraz oczywisty fakt, że są to placówki badawcze, a nie takie, które dopiero aspirują, podstawowa różnica między nimi a tworzeniem środowiska naukowego w Elblągu jest taka, że tam istnieją długoterminowe programy badawcze (i jest tam miejsce dla młodych pracowników naukowych na pracę zgodną z ich kwalifikacjami.)
       Podsumowując, obawiam się, że ambitne plany związane ze stworzeniem Elbląskiego Towarzystwa Naukowego mogą być trudne do zrealizowania. Oprócz przytoczonych powyżej wątpliwości również ze względów organizacyjnych.
       Biblioteka Elbląska podejmuje wiele różnorodnych działań w sferze kultury, taką dyrektor ma koncepcję i jego „święte” dyrektorskie prawo. Może się jednak okazać, że rozproszenie uwagi nie posłuży dobrze celom towarzystwa naukowego.
       „Utinam falsus vates sim” - tak mogę powiedzieć za Liwiuszem. (Obym była fałszywym prorokiem). Życzę całemu środowisku naukowemu Elbląga, żeby nowo powstałe towarzystwo jak najlepiej przyczyniło się do rozwoju miejscowej kadry naukowej. Z niecierpliwością czekam na większe otwarcie się towarzystwa na to środowisko, na informacje o planach, na konkretne (nie mgliste wizje) propozycje dla doktorantów, generalnie - na „wybuch Etny”.
       Pozwolę sobie przywołać łacińskie przysłowie. „Ouot capita, tot sensus” (ile głów, tyle opinii). Nie mam monopolu na rację, wizja rozwoju towarzystwa naukowego może być zupełnie inna od moich przemyśleń. Fakt, że jako osoba, która historii Elbląga poświęciła swoją pracę doktorską i całe dotychczasowe zainteresowania, jestem w Elblągu niepotrzebna, jest oczywiście dla mnie bolesny, ale to jest mój osobisty problem. Natomiast błędy w nazwie towarzystwa są nie do przyjęcia. Proszę je poprawić, bo posiadając w nazwie przymiotnik „elbląskie”, nie reprezentują Państwo tylko siebie.
      
       Elżbieta Paprocka
      
       PS. Na usprawiedliwienie mojego wystąpienia jeszcze jedno łacińskie przysłowie: „Qui tacet, consentire videtur” (Kto milczy, ten zdaje się zezwalać).
      
      
.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Uwaga! Opinia zostanie zamieszczona na stronie po zatwierdzeniu przez redakcję.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama