UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Czyje to śmieci?

 
Elbląg, Śmieci czekają na właściciela
Śmieci czekają na właściciela (fot. Michał Skroboszewski)

Od dziś można legalnie przebywać w lesie. Niektórzy poszli tam pobiegać lub na spacer niektórzy... wyrzucić śmieci. Na drodze do lasu tuż za granicą Elbląga tajemniczy ktoś (lub "ktosie") zrobił (lub zrobili) nielegalne wysypisko. Zobacz zdjęcia.

Na ten dzień czekali wszyscy stęsknieni za lasem. Dziś (20 kwietnia) w życie weszło rozporządzenie, które w części liberalizuje obostrzenia związane z powstrzymaniem pandemii koronawirusa. M. in. dopuszczono (przy zachowaniu środków ostrożności) wstęp do lasu. Mieszkańcy Elbląga korzystają z tej możliwości.

Nie wszyscy jednak jadą do lasu, żeby pobiegać, pospacerować czy w inny sposób zażyć relaksu. Niektórzy wykorzystali mniejszy ruch w lesie i postanowili zostawić tam swoje śmieci. - Wystarczy się przejechać do Łęcza, masakra. Ewidentnie ktoś wykorzystał mały ruch w lasach. Wszędzie tego coraz więcej – poinformowała nas jedna z Czytelniczek.

Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy. Żeby przekonać się o tym, że niektórzy mają duży problem ze zrozumieniem, co się robi ze śmieciami, nie trzeba było dojeżdżać do lasu. Na peryferiach Elbląga w okolicy skrzyżowania ul. Fromborskiej z ul. Strumykową ktoś "zgubił" kilkadziesiąt starych opon do samochodów osobowych. Leżą w rowie i czekają na chętnych.

Wyjeżdżamy z Elbląga i jedziemy do Łęcza. Decydujemy się jednak zaparkować na polnej drodze i przejść się do pobliskiego lasu. Wzdłuż drogi rosną drzewa. Niektóre z nich tej wiosny już obrodziły ogromnymi workami odpadów z budowy. Pod jednym drzewem kilka worków, pod następnym też kilka, kilka drzew przerwy i znów worki... Czasami można się natknąć na niespodziankę: na worku jest napisane „odpady papierowe” a w środku – styropian. Ten występuje również w wersji bez worków, leży rozrzucony wzdłuż drogi. Worki jeszcze całe, wygląda to tak jakby tajemniczy ktoś śmieci wyrzucił rano. Do lasu odechciało nam się iść.

Wracamy. Po drodze widać też mnóstwo drobnych śmieci: plastikowych butelek, opakowań, taśm... Wszystko, co by można wyrzucić do śmietnika pod domem. Ale w zasadzie po co, jak można wyrzucić po drodze...

Żeby wyrzucić śmieci, nie trzeba jechać do Zakładu Utylizacji Odpadów. Można skorzystać z usług wyspecjalizowanych w wywożeniu odpadów firm. Oczywiście, że trzeba zapłacić. Ale jeżeli stać kogoś na wytworzenie śmieci, to chyba stać też na ich odwiezienie na legalne wysypisko. 

SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama