Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 14-12-2017, imieniny Jana, Alfreda
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Boom !!! Boom !!!

Dajemy im wędkę, rybę muszą złapać sami

 
Elbląg, Dajemy im wędkę, rybę muszą złapać sami Czasami trudno jest powstrzymać emocje. Gdy rodzina opowiada o swoich problemach, zdarza się, że łza się w oku zakręci - mówi Magdalena Jaroszek (fot. Anna Dembińska)
Rek

 - Zawsze cieszy mnie moment, gdy wchodzę w system i widzę napis: „twoja rodzina ma darczyńcę” - mówi Magdalena Jaroszek, na co dzień studentka drugiego roku pedagogiki specjalnej i oligofrenopedagogiki z socjoterapią oraz wolontariuszka Szlachetnej Paczki. Nam opowiedziała, jak niewiele potrzeba, by pomagać innym i co jest najtrudniejsze w pracy w kontaktach z potrzebującymi.

Dominika Kiejdo: - Młodzi ludzie w Twoim wieku szukają różnych źródeł zarobku, ty jednak wolałaś zostać wolontariuszem.
     
Magdalena Jaroszek: - Nie twierdzę, że pieniądze nie są ważne, bo bez nich żyć się nie da, ale pomoc drugiemu człowiekowi także jest bardzo ważna, a wolontariat to przecież też praca. To jest praca z drugim człowiekiem. Dzięki niej zbliżamy się do drugiej osoby, a pieniądze nie są wszystkim.
     
     - Dlaczego wybrałaś akurat Szlachetną Paczkę?
     
- W Paczce jestem już czwarty sezon. Bardzo spodobał mi się ten projekt, a szczególnie to, że można nawiązać bliską współpracę z rodziną, poznać problemy drugiego człowieka, zagłębić się w nie trochę bardziej. Idąc przez miasto, często nie dostrzegamy, że ktoś potrzebuje naszej pomocy. A gdy wchodzimy do czyjegoś domu, możemy zobaczyć, jak mieszka, jakie ma problemy, jak się zachowuje, czy jest chory, czy brakuje mu pieniędzy na życie.
     
     - Na jakiej zasadzie dobiera się rodziny w Szlachetnej Paczce?
     
- Rodziny w Szlachetnej Paczce są różne. Są rodziny, w których panuje choroba i jej członkowie nie mogą podjąć pracy. Czasami ludzie mają po kilkanaście chorób i to takich, o których ja nie miałam zielonego pojęcia. Są też rodziny biedne.
     
     - Kto może zgłosić rodzinę do tej akcji?
     
- Rodzinę może zgłosić każdy. Sąsiad, sąsiadka, Ośrodek Pomocy Społecznej, szkoła. Sąsiad przecież widzi, jaka jest sytuacja, że w domu obok jest biednie i rodzina nie radzi sobie w życiu.
     
     - Na jakie rodziny Ty trafiłaś?
     
- Wolontariusz w Szlachetnej Paczce spotyka się z przeróżnymi rodzinami. Byłam opiekunem rodziny, w której mama bardzo ciężko chorowała i nie mogła podjąć pracy. Mąż ją zostawił. Kobieta pracowała dorywczo, tam gdzie tylko mogła. To były umowy typu zlecenie. Nie liczyły jej się lata pracy. Obecnie opiekuję się starszym małżeństwem. Starsza pani ma mnóstwo chorób, w tym nowotwór złośliwy, ma problemy z błędnikiem, boreliozę, problemy z nerkami i wątrobą. Brakuje im na lekarstwa. Ma nawet taki pomysł, by sprzedawać swoje przetwory, żeby zebrać pieniądze na lekarstwa.
     
     - Co należy do zadań wolontariusza?
     
- Na pierwszym spotkaniu z rodziną pyta, o czym marzy, jakie są jej problemy. Na drugim spotkaniu wolontariusz pyta o jej potrzeby. A potrzeby są różne. A to komuś zepsuła się pralka, więc prosi o pralkę. Często rodzina prosi o środki czystości, o jedzenie. Jak są dzieci, to o artykuły szkolne.
     
     - W tym roku pełnisz nie tylko rolę wolontariusza Szlachetnej Paczki...
     
- Jestem też specjalistą do spraw promocji oraz zastępcą lidera Elbląg Północ. Wolontariuszy w regionie elbląskim jest w tym roku 34, rodzin włączonych do projektu jest 70. Miało być ich 100, ale 30 zostało wyłączonych z akcji, ponieważ nie do końca spełniało ideę projektu. Szlachetna Paczka ma dać rodzinom impuls do działania, a niektórzy już na pierwszym spotkaniu byli nastawieni tylko i wyłącznie na pomoc.
     
     - Chodzi o danie im przysłowiowej wędki?
     
- Trzeba dać im wędkę, żeby potem sami sobie tę rybę złowili. I my wolontariusze mamy zadanie dać im impuls do dalszego działania.
     
     - Są trudne momenty w tej pracy?
     
- Czasami trudno jest powstrzymać emocje. Gdy rodzina opowiada o swoich problemach, zdarza się, że łza się w oku zakręci. Bardzo trudno jest powstrzymać wtedy emocje i zdarza się, że gdy słyszy się czyjąś smutną historię, płacze się razem z tą osobą. Nie można jednak za bardzo spoufalić się z rodziną.
     
     - Kto może zostać darczyńcą?
     
- Darczyńcą może być każdy. Firma, instytucja, szkoła, zwykły Kowalski. Każdy może zrobić paczkę danej rodzinie.
     
     - Dlaczego darczyńca nie może poznać osoby obdarowywanej?
     
- Ideą Szlachetnej Paczki jest to, że ludzie pozostają anonimowi. Bardzo często rodzina chce pozostać anonimowa. Często podaje się zmienione imiona osób potrzebujących. Rodzina może jednak wyrazić zgodę na kontakt z darczyńcami. Dla wielu rodzin jednak ich sytuacja jest krępująca i z tego wynika ta anonimowość.
     
     - Wolontariusz jest obecny podczas wręczania rodzinie paczki?
     
- Oczywiście, w dniu finału odwiedzam swoje rodziny.
     
     - Jaka jest ich reakcja, gdy rozpakowują paczki?
     
- Często są zaskoczeni, że tyle można dostać. W zeszłym roku byłam u rodziny, która dostała aż 30 paczek, z czego w 15 paczkach były pampersy dla dziecka. Były to pampersy różnych rozmiarów. Pani była niezmiernie szczęśliwa, że tych pampersów starczy jej na trzy lata.
     
     - Zdarza się, że darczyńców brakuje?
     
- Zdarza się, ale zdarza się też, że brakuje rodzin. Są sytuacje, że darczyńcy dzwonią do nas i pytają, czy są jakieś rodziny, które mogłyby obdarować. Mnie jako wolontariusza zawsze cieszą te chwile, gdy wchodzę w system i widzę napis: „twoja rodzina ma darczyńcę”. Od razu mam wielki uśmiech na twarzy. A potem przeżywamy tę radość z rodziną, gdy rozpakowuje paczki.
     

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym Szlachetnej Paczki na terenie regionu elbląskiego
     

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama