Dlaczego wycięto te drzewa?

Park Dolinka jest miejscem dość często odwiedzanym przez spacerowiczów, często także tych z dalszych rejonów Elbląga. Niegdyś główna aleja prowadząca w głąb parku była otoczona ścianą pięknych, młodych i zdrowych drzew, które tłumiły odgłosy ulicy i dawały poczucie spokoju. Tych drzew, niestety, pozostało niewiele...
Tak zaczyna się list Czytelniczki nie godzącej się z wycinką drzew przy ul. Spacerowej. Oto dalsze spostrzeżenia Czytelniczki:
„Ludzie spacerujący po parku zamiast zieleni widzą teraz budowę i słuchają dobiegających z niej zgrzytów i trzasków. Widzą także popadającą w ruinę „Srebrną Wyspę” (fot. niżej), która od dłuższego czasu jest nieużytkowana i swym „pięknem” straszy przechodniów.
Jednak podstawowym aspektem, na których chcę zwrócić uwagę, jest ów nowy budynek, który powstaje za płotem graniczącym z Dolinką (trzeba tu zaznaczyć, że budynek jest stawiany nie więcej niż 2 m od płotu), i który stał się przyczyną wycięcia tak wielu zdrowych drzew.
Drzewa były na tyle duże, że ich wycięcie wymagało zezwolenia. Należy też zauważyć, że po pierwszej wycince (już dość kaleczącej dla krajobrazu parku), na drugi dzień odbyła się kolejna, a po około tygodniu jeszcze jedna.
Kto więc może zagwarantować, że na tym się skończy? Czy zwykli ludzie spacerujący i przywiązani do tego niegdyś pięknego miejsca nie mają nic do powiedzenia?
Kolejne i najważniejsze ze wszystkich pytań brzmi: Kto i dlaczego wydał na to zezwolenie?.”
„Ludzie spacerujący po parku zamiast zieleni widzą teraz budowę i słuchają dobiegających z niej zgrzytów i trzasków. Widzą także popadającą w ruinę „Srebrną Wyspę” (fot. niżej), która od dłuższego czasu jest nieużytkowana i swym „pięknem” straszy przechodniów.
Jednak podstawowym aspektem, na których chcę zwrócić uwagę, jest ów nowy budynek, który powstaje za płotem graniczącym z Dolinką (trzeba tu zaznaczyć, że budynek jest stawiany nie więcej niż 2 m od płotu), i który stał się przyczyną wycięcia tak wielu zdrowych drzew.
Drzewa były na tyle duże, że ich wycięcie wymagało zezwolenia. Należy też zauważyć, że po pierwszej wycince (już dość kaleczącej dla krajobrazu parku), na drugi dzień odbyła się kolejna, a po około tygodniu jeszcze jedna.
Kto więc może zagwarantować, że na tym się skończy? Czy zwykli ludzie spacerujący i przywiązani do tego niegdyś pięknego miejsca nie mają nic do powiedzenia?
Kolejne i najważniejsze ze wszystkich pytań brzmi: Kto i dlaczego wydał na to zezwolenie?.”