[ X ]
Nie ma wolnej prasy bez finansowego wsparcia reklamodawców. Wszystko co publikujemy poniżej dostajesz w zamian za oglądanie banerów.To chyba nie jest wygórowana cena? Może wyłącz więc AdBlocka?

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

„Garbata” podróż po Europie

 
Elbląg, "Łączona" ekipa garbusa - od lewej: Leszek, Martyna,Tomek
"Łączona" ekipa garbusa - od lewej: Leszek, Martyna,Tomek (fot. WS)

Pięć załóg w zabytkowych volkswagenach garbusach wybrało się w podróż z Olsztyna do Gibraltaru, by tam, 4 lipca, uczcić 70. rocznicę katastrofy, w której zginął gen. Władysław Sikorski. Ekipa zawitała też do Maroka, a później m.in. do Portugalii, Hiszpanii i Francji. Podróżnicy nocowali na campingach, ale namiot rozbili także w … największym salonie VW w Casablance. Jedli prażone kalmary, kąpali się w oceanie i nawet awaria jednego z „garbatych” aut nie zepsuła humorów ani planu podróży.

Wczoraj (16 sierpnia) w klubie Krypta Tomasz Gliniecki, elbląski dziennikarz, miłośnik garbusów, pasjonat historii – w gronie przyjaciół – opowiadał o wakacyjnej podróży po Europie. Prezentował dokumentację fotograficzną, którą opatrzył autorskim, ciekawym komentarzem.
       - Wyruszyliśmy 28 czerwca z Olsztyna – wspominał. – Przyjaciele z Olsztyna, Dobrego Miasta, Mrągowa, Gdańska, z okolic Kartuz [nietypowe wydarzenie wsparły finansowo: Starostwo Powiatowe w Olsztynie oraz w Kartuzach - red.]. W sumie pięć samochodów, a w jednym z nich ja z córką, Martyną, choć – jak się szybko okazało – nie na długo, bo auto zepsuło się już w Niemczech. To nic nadzwyczajnego w tego rodzaju, kilkudziesięcioletnich samochodach – zaznaczył miłośnik garbusów. – Mój ma 37 lat i dopadła go, po prostu, awaria, ale tego typu, że nie można było jej usunąć na trasie więc samochód na lawecie wrócił do Elbląga. My przesiedliśmy się do garbusa, którym podróżował Leszek i pojechaliśmy dalej – dodał z uśmiechem Tomasz Gliniecki.
       Podróż trwała w sumie trzy tygodnie, ale jej pierwszym, głównym celem był Gibraltar.
       - Był to Rajd Pamięci i jechaliśmy w rajdowym tempie, jak na tak stare samochody – podkreślał Tomasz Gliniecki - więc do 120 km/h. A do pokonania mieliśmy 3,5 tys. kilometrów, by 4 lipca zameldować się na Gibraltarze. Tam uczestniczyliśmy w uroczystościach związanych z 70. rocznicą śmierci generała Władysława Sikorskiego, byliśmy przy odsłonięciu nowego pomnika, przed którym – jako jedna z trzech delegacji z Polski - złożyliśmy wieniec.
       Potem była część wypoczynkowa.
       - Przenieśliśmy się drogą wodną do Maroka – wspominał Tomasz Gliniecki. - Ponieważ jechaliśmy starymi volkswagenami to tam też znaleźliśmy przyjaciół. Przyjął nas VW Maroko. W największym salonie volkswagena w Casablance odbył się event pod hasłem „Legenda motoryzacji wraca do Maroka”. Wypucowano nasze samochody, byli dziennikarze, błysk fleszy. Ponieważ nocujemy zawsze tam, gdzie stoją nasze auta, to nocowaliśmy w tym salonie (śmiech). Tam rozbiliśmy namiot – kontynuował opowieść.– Potem ludzie, którzy tam pracują pokazali nam wszystkie ważne rzeczy w Casablance, zabrali nas na plażę , do swoich domów, pokazali swoje tradycje, również kuchnię. Jedliśmy kalmary prażone, gotowane ryby z warzywami, które je się z bułkami pita - koniecznie rękoma. Piliśmy także słynną ożywczą herbatę ze świeżej mięty. Nasza wizyta w Casablance nie była zbyt długa, bo chcieliśmy wrócić do Tangeru [ok. 400 km – red.] przed rozpoczęciem ramadanu.

  Elbląg, Tomasz Gliniecki opowiadał o podróży garbusami do Maroka
Tomasz Gliniecki opowiadał o podróży garbusami do Maroka


       Podróżnicy wrócili do Europy i skierowali się do Portugalii.
       - Zwiedziliśmy Lizbonę, byliśmy na portugalskim wybrzeżu – wyliczał Tomasz Gliniecki. - Potem Hiszpania, okolice Bordeaux we Francji, dwa dni odpoczynku – bo trasy męczące, wysokie temperatury, a auta przecież nieklimatyzowane - Paryż i do domu.
       Elblążanin podróżuje garbusem po Europie od 1996 r. Zawsze z przyjaciółmi, choć przyznaje – nie zawsze w tym samym składzie. Widział wiele.
       - Nie byłem tylko w dwóch krajach Europy, ale w wielu innych byłem po wielokroć – mówił Tomasz Gliniecki. - Nie byłem w Norwegii i w Danii, ale one nie są daleko więc są „do ogarnięcia” za rok, dwa, może trzy. Zasada jest taka, że po jednej podróży ustalamy, co będzie podczas następnej.
      

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • na takie eskapady moga sobie pozowlic tylko urzedasy pasozytujacy na pieniadzach podatnikow na nikomu niepotrzebnuch stanowiskach np w muzeum. ..
  • i jeszcze olsztynskie blachy, przeprowadz sie tam eks-redaktorze gazety olsztynskiej (tzw dziennika elblaskiego)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6
    15
    sepoel(2013-08-17)
  • Niepotrzebne urzędasy, to są przede wszystkim w DKS Urzędu Miejskiego !
  • Jak czytam takie komentarze, to myślę czy na prawdę nie warto się przeprowadzić do innego miasta
  • Zazdrosc przez was przemawia komentatorki od 7 bolesci
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8
    3
    Czytelnik_MOBI_84605(2013-08-17)
  • Gliniecki to akurat wspaniała postać ! napisał niedawno książkę "Elbląg czasów wojny ", pięknie też tym ostatnim właśnie wyjazdem upamiętnił rocznicę śmierci gen. Sikorskiego. Szkoda że tam na Giblartarze nie było naszego prezydenta Polski Komorowskiego !!!!
  • schowaj się dziubku, gdzieś indziej sącz swój jad
  • Biedni ci zazdrośnicy, tylko współczuć. Pan Gliniecki realizuje swoje pasje.
  • artykuł powstał bo pan Gliniecki dobrze żyje z dziennikarzami Portel, innego powodu nie widzę aby pisać o jego wakacjach, wystarczy przejrzeć FB aby się przekonać w jakie ciekawe miejsca jeżdżą elblążanie ale nie latają do mediów aby o tym opowiadać
  • No widzisz Tomku. .. .w tej wsi ciężko o czymkolwiek napisać i czymkolwiek się pochwalić. .. .siedzą tylko ci nieudacznicy, małe zawistne ludziki, których jedynym orgazmem w życiu jest szkalowanie, opluwanie itd. Tutaj nawet zakup zapałek w sklepie można "wypunktować"
  • brawo Tomek widze ze corke tez zaraziles swoim hobbym-tak trzymaj
  • Miałem okazję poznać Pana Glinieckiego. To wspaniały, inteligentny i bardzo interesujący człowiek. Z przyjemnością się Jego słucha i żałuję, że nie wiedziałem o tym spotkaniu wcześniej. Życzę Panu wielu wspaniałych podróży!
Reklama