UWAGA!

Teraz ja - Jak załatwić (się) w urzędzie

2013-06-27
Aktualizowany 2013-06-28 08:21
 
Elbląg, Jak załatwić (się) w urzędzie

Nie uwierzycie, jaki absurd urzędniczy mnie wczoraj spotkał. Pojechałem ze swoim synem do MOPS-u przy ul. Winnej. Syn załatwiał w ośrodku dotację mieszkaniową, ja zostałem w samochodzie na parkingu, czekając na niego. W pewnym momencie poczułem nieodpartą potrzebę udania się do toalety.

Myślę sobie: Jaki problem, pójdę załatwić swoją "sprawę" do urzędu. Szybko poszukałem WC. Niestety, drzwi zamknięte na klucz, ale widzę na nich karteczkę z informacją: klucz znajduje się obok w kasie.
       Nic prostszego - biorę klucz, załatwiam się, myję rączki, oddaję klucz. Oj, w jakim wielkim błędzie byłem...
       W celu udostępnienia upragnionego klucza pani z kasy podsuwa mi prostokątną karteczkę z rubrykami do wypełnienia, a w tych rubrykach wymagane: imię i nazwisko, adres zamieszkania i PESEL.
       Nie mogłem uwierzyć, że takie dane osobowe są potrzebne tylko po to, żeby skorzystać z toalety w urzędzie. Oczywiście nie chciałem tej karteczki wypełnić (choć potrzeba skorzystania z toalety stawała się coraz silniejsza). Poprosiłem o jakiekolwiek wyjaśnienia w tej sprawie. Pani kasjerka powiedziała mi, że tylko wykonuje polecenia swoich przełożonych. Zapytałem, kto mi to wyjaśni i w odpowiedzi usłyszałem, że główna księgowa.
       Potrzeba fizjologiczna coraz silniejsza, ale zdecydowałem - idę na rozmowę. Jednak gówna księgowa nie chciała ze mną rozmawiać i odesłała mnie do dyrektorki tej placówki.
       Twardo zatem, choć już drobnym kroczkiem, idę na rozmowę z dyrekcją. Dotarłem do sekretariatu, wchodzę i proszę sekretarkę o rozmowę z panią dyrektor. Usłyszałem, że pani dyrektor przyjmuje interesantów w środy od godziny 8 do 16. (Noooo, tak długo to na pewno nie wytrzymam). Tłumaczę więc pani sekretarce, że sprawa jest niecierpiąca zwłoki i może zdażyć się wypadek, po którym wszystkim będzie głupio. Proszę wyjść na korytarz i czekać, usłyszałem. Nieźle, ciekaw jestem, jak długo?
       Czekam, a każda sekunda (ze zrozumiałych względów) trwa dla mnie wieczność. No, nareszcie zostałem wywołany na rozmowę, ale nie z panią dyrektor, tylko z wicedyrektor. (Pani dyrektor prowadziła w tym czasie rozmowę telefoniczną i była zajęta. Zresztą, nie sądzę, żeby się pani dyrektor zajmowała takimi błahymi sprawami.)
       Ukłoniłem się, przedstawiłem się i wyraziłem swoje oburzenie z form korzystania z WC w tutejszej instytucji. Zadałem pytanie: Czy jest to zgodne z ustawą o danych osobowych i co się dzieje po "wszystkim" z tymi karteczkami? Pani wicedyrektor wytłumaczyła mi, że ustawa jest jej znana,a karteczki są najpierw wklejane w rejestr, a później niszczone. Natomiast taka forma korzystania z WC została przyjęta zarządzeniem wewnętrznym przez panią dyrektor, bo „różni ludzie tu przychodzą; niektórzy skorzystają i odejdą, ale były też przypadki dewastacji lub kradzieży wyposażenia; nawet jedną sprawę mamy w toku". Ciężko mi było słuchać tych wyjaśnień, bo potrzeba moja rosła i jak tu myśleć racjonalnie? Rozumiem urzędników, że starają się utrzymać toaletę w czystości i sprawną technicznie, ale nie popadajmy w skrajności.
       Zażyczyłem sobie wglądu do rejestru wklejanych karteczek z danymi osobowymi i wewnętrznego zarządzenia pani dyrektor w tej sprawie. Usłyszałem, że jestem osobą nieuprawnioną do oglądania tych dokumentów oraz, że jeżeli czuje się upokorzony, to pani mnie przeprasza. I co z tego, kiedy w dalszym ciągu nie załatwiłem swojej "sprawy"?  Zostałem ponownie poproszony o imię i nazwisko. Pani zapewniła mnie, że jak tylko podam te dane, to zadzwoni do kasy, abym w końcu mógł załatwić "sprawę". Oczywiście nie zgodziłem się na ten przywilej. Ukłoniłem się grzecznie, podziękowałem za wyczerpującą odpowiedz i czym prędzej pobiegłem do samochodu, aby zdążyć do domu zanim...
       Zastanawiam się teraz do jakich absurdów urzędniczych dochodzimy w dzisiejszych czasach? Może pani, która jest we władaniu kluczyka od WC ma nadzorować prawidłowe i zgodne z przeznaczeniem korzystanie z ubikacji? Albo mieć przy sobie protokół zdawczo-odbiorczy? Odbywałoby się to wtedy mniej więcej tak:
       - Poproszę kluczyk.
       - Chwileczkę zaraz przystąpimy do przekazania pomieszczeń na czas załatwiania potrzeb fizjologicznych. Proszę tu podpisać.
       - Chciałbym oddać kluczyk.
       - Moment, muszę sprawdzić stan pomieszczeń. Ooooo, nie przyjmuje - powietrze pan zepsuł.
      
       Nie spodziewałem się, że coś takiego mnie w życiu spotyka. Przecież jak będę to opowiadał, to nikt mi nie uwierzy... Zresztą, sprawdźcie sami i przekonajcie się na własnej skórze. Jednak lepiej miejcie w zanadrzu plan awaryjny. Powodzenia.
       Z Poważaniem Dariusz Baran znany w internecie jako swcdb.
      
      
      
      
      
      
Autor Teraz Ja
Liczba publikacji: 1
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
5.0 22 18

A moim zdaniem...
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • I trzeba okazac się dowodem osobistym haha^^
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    23
    0
    kiczes(2013-06-28)
  • jajca
  • Panie Darku, nie ma co liczyć na życzliwość urzędasów, trzeba załatwiać się "na własną rękę" :) - Ten/ ta który/a to wymyślił/a powinien dostać nagrodę Darwina (taką honorową bo jego tok myślenia doprowadzi do jakiegoś głupiego zejścia) W ramach protestu nas... bym im przed tym okienkiem a karteczką d.. sobie podtarł !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    17
    1
    kupąmościpanowie(2013-06-28)
  • Bardzo zajęci urzędnicy wymyślają procedury aby podkreślić swoją ważność i zajętość.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    28
    0
    Anieze(2013-06-28)
  • Jaja jak u Barei
  • To jest absurdalny Elbląg, niestety :(
  • heheheheh
  • ooo Tak, te panie tam pracujace tylko prześcigaja sie w wymyślaniu bzdur, każda chce zabłysnąć swoją, ,wiedzą'' a która jest bardziej biurokratką oooo to ma tam takie UZNANIE ZE HEYYYYY. za to pozdrawiam pracownice socjalne - te to maja tam kongo, za to co robia powinny miec po 3 tys na rekę !!!!! PODOPIECZNA :)
  • Ja bym podszedł pod drzwi i bym się ODLAŁ!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    15
    0
    motoek(2013-06-28)
  • Super pomysł hahahahaha !!!! Szkoda, że nie trzeba jeszcze do tego wszystkiego dołączyć 3 fotografii i podania. Kto tym ludziom powierza stanowiska, trąci tu cymbalstwem praca po znajomości i dziadostwo się szerzy !!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    12
    0
    zimnyj37(2013-06-28)
  • Byle tym tropem nie poszły market Kaufland i E. Leclerc, i nie wprowadziły procedurę idziesz do informacji podajesz dane teleadresowe, nip i pesel by dostać kluczyk przecież tam też "„ różni ludzie tu przychodzą". PRL BIS, POzdrawiam!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11
    0
    Lolelb(2013-06-28)
  • buhahahahaha:)no właśnie to są nasze elbląskie władze PARANOJA wszyscy śmieją się z Elbląga jak ktoś chce uczestniczyć w cyrku to tylko w Elblągu, nie wspomnę o biedzie jaka tu zaczyna się panoszyć.
Reklama