Kobieta w armii jest żołnierzem

W wojsku nie ma podziału na kobiety i mężczyzn. Są żołnierze. To starają się każdego dnia udowodnić panie służące w 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. Podczas dzisiejszego (12 grudnia) spotkania ze swoim dowódcą gen. dyw. Wiesławem Michnowiczem żaliły się na nadmierne zainteresowanie nimi w mediach i podkreślanie ich walorów związanych z kobiecością. Zobacz zdjęcia z tego spotkania .
W 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej służy 46 kobiet - żołnierzy zawodowych. Znaczna część, bo aż 32, zajmuje stanowiska dowódcze. Dziś (12 grudnia) z Radą Kobiet Żołnierzy Zawodowych 16 PDZ spotkał się gen. dyw. Wiesław Michnowicz.
- Panie skarżą się na nadmierne podkreślanie ich kobiecych walorów i promowanie w mediach - mówi generał Michnowicz. - Uważam jednak, że są pokazywane, bo znajdują się na początku swojej drogi zawodowej. Ponadto znalazły się w armii stosunkowo niedawno i właściwie armia nie była przygotowana na ich przyjęcie. Główny problem stanowi umundurowanie - kontynuuje dowódca 16 PDZ. - Nie ma specjalnych rozmiarów mundurów czy obuwia dla pań-żołnierzy. Szczególny problem związany jest z ubiorem polowym. Jednak są sposoby, by go rozwiązać. Mundury będą szyte na miarę.
Generał zaznacza, że są pewne różnice między kobietami i mężczyznami w wojsku. - Na przykład macierzyństwo czy choćby prozaiczna sprawa związana z osobnymi toaletami - wymienia.
Dowódca jednak zaznacza, że nie ma różnic w pracy czy na ćwiczeniach. - Na polu walki też nie ma znaczenia, czy walczy kobieta, czy mężczyzna - kwituje gen. Michnowicz.
W sztabie dywizji pracuje m.in. mł. chor. Kamila Wiśniewska. Pracę sobie bardzo chwali.
- Do armii trafiłam właściwie przez przypadek - mówi mł. chor. Kamila Wiśniewska, która jest przewodniczącą Rady Kobiet Żołnierzy Zawodowych 16 PDZ. - W mojej rodzinie nie było tradycji wojskowych. W 2000 roku znalazłam ogłoszenie w prasie dotyczące pierwszego naboru kobiet do Szkoły Chorążych w Olsztynie i postanowiłam się zgłosić. Było nas pięć, a do szkoły ostatecznie dostały się trzy. Szkołę skończyłam i w armii zostałam.
Mł. chor. Wiśniewska twierdzi, że odkąd powołana została Rada Kobiet Żołnierzy Zawodowych 16 PDZ, czyli od roku 2005, panie nie zgłaszały problemów związanych z ich służbą. - Pracuje nam się dobrze, a perspektywy są jeszcze lepsze.
Relacja Marty Hajkowicz:
- Panie skarżą się na nadmierne podkreślanie ich kobiecych walorów i promowanie w mediach - mówi generał Michnowicz. - Uważam jednak, że są pokazywane, bo znajdują się na początku swojej drogi zawodowej. Ponadto znalazły się w armii stosunkowo niedawno i właściwie armia nie była przygotowana na ich przyjęcie. Główny problem stanowi umundurowanie - kontynuuje dowódca 16 PDZ. - Nie ma specjalnych rozmiarów mundurów czy obuwia dla pań-żołnierzy. Szczególny problem związany jest z ubiorem polowym. Jednak są sposoby, by go rozwiązać. Mundury będą szyte na miarę.
Generał zaznacza, że są pewne różnice między kobietami i mężczyznami w wojsku. - Na przykład macierzyństwo czy choćby prozaiczna sprawa związana z osobnymi toaletami - wymienia.
Dowódca jednak zaznacza, że nie ma różnic w pracy czy na ćwiczeniach. - Na polu walki też nie ma znaczenia, czy walczy kobieta, czy mężczyzna - kwituje gen. Michnowicz.
W sztabie dywizji pracuje m.in. mł. chor. Kamila Wiśniewska. Pracę sobie bardzo chwali.
- Do armii trafiłam właściwie przez przypadek - mówi mł. chor. Kamila Wiśniewska, która jest przewodniczącą Rady Kobiet Żołnierzy Zawodowych 16 PDZ. - W mojej rodzinie nie było tradycji wojskowych. W 2000 roku znalazłam ogłoszenie w prasie dotyczące pierwszego naboru kobiet do Szkoły Chorążych w Olsztynie i postanowiłam się zgłosić. Było nas pięć, a do szkoły ostatecznie dostały się trzy. Szkołę skończyłam i w armii zostałam.
Mł. chor. Wiśniewska twierdzi, że odkąd powołana została Rada Kobiet Żołnierzy Zawodowych 16 PDZ, czyli od roku 2005, panie nie zgłaszały problemów związanych z ich służbą. - Pracuje nam się dobrze, a perspektywy są jeszcze lepsze.
Relacja Marty Hajkowicz:
A