Nie ma bardziej zacnego elblążanina

Dlaczego nie ma dziś w naszym mieście ulicy Ferdynanda Schichaua? Dlaczego Schichau nie jest patronem żadnej elbląskiej szkoły? Dlaczego zapomina się o jego zasługach dla Elbląga? I dlaczego część elblążan nie chce, by upamiętniono tego człowieka sukcesu? Może warto zastanowić się nad tym w obliczu dwusetnej rocznicy urodzin wielkiego przedsiębiorcy, która przypada dokładnie dzisiaj.
Czy fakt, że Schichau był Niemcem i działał na rzecz rozwoju niemieckiego Elbinga, tak bardzo go dyskwalifikuje w pretendowaniu do patronowania polskiej szkole czy ulicy?
– Myślę, że nie ma bardziej zacnego elblążanina niż Schichau, który zasługiwałby na to, by jego nazwiskiem nazwać elbląską ulicę – mówi elbląski naukowiec, dr Michał Glock. – Ci, którzy podważają tę kwestię, nie wykazują najmniejszej znajomości historii. Schichau, tworząc przemysł w Elblągu, tak naprawdę stworzył współczesny Elbląg. To zakłady Schichaua zdeterminowały układ architektoniczny dzisiejszego Elbląga – dodaje. – Za komuny nadawanie ulicom nazw niemieckich nie wchodziło w grę. A teraz? Uważam, że ta nowo wybudowana ulica przy byłej stoczni Schichaua powinna jak najbardziej nosić imię Ferdynanda.
Okazuje się jednak, że nawet dziś upamiętnienie postaci Schichaua w naszym mieście wcale nie jest takie łatwe. Przed kilku laty starania o nadanie szkole imienia Ferdynanda Schichaua czyniło Gimnazjum nr 9, które przed wojną nosiło imię tego wielkiego przedsiębiorcy. Szkoła poczyniła ogromne starania, by przywrócić do życia jej dawnego patrona, nie spotkało się to jednak z pozytywnym odzewem Urzędu Miasta, który w odpowiedzi rzekł, że są inni elblążanie, którzy bardziej zasługują na upamiętnienie w Elblągu.
– Schichau do wszystkiego doszedł samodzielnie, był samoukiem – mówi dr Michał Glock. – Rzadko zdarza się, żeby tak wielkie firmy, jak zakłady Schichaua, powstały praktycznie bez żadnego większego wkładu pieniędzy. Jest to ewenement w skali Europy. Schichau wydał gigantyczne pieniądze na rozbudowę Elbląga, na rozbudowę dzielnic robotniczych. Podejrzewam, że w historii nie było w Elblągu większego inwestora – dodaje. – Zapewnił pracownikom mieszkania, bo wychodził z założenia, że jeżeli pracownicy będą mieć zapewniony byt, to będą lepiej pracować, będą wydajniejsi. Dziś Elbląg nie ma takiego potężnego pracodawcy i chyba już nigdy mieć nie będzie. Schichau rozwijał też produkcję na Wschód, drugim odbiorcą jego produktów byli właśnie Rosjanie.
Mało kto wie, że pod Monachium mieszka ponad 90-letnia prapraprawnuczka Ferdynanda Elisabeth, która, mając na względzie miejsce urodzenia i działalności swojego przodka, obiecała, że po jej śmierci część dokumentów po wielkim dziadku trafi do szkoły, której przed wielu laty Schichau był patronem.
Miejmy nadzieję, że kwestia upamiętnienia postaci wielkiego elblążanina w obliczu okrągłej rocznicy jego urodzin stanie się przyczynkiem do dyskusji i rozważań władz naszego miasta i że wkrótce doczekamy się ulicy Ferdynanda Schichaua, szkoły jego imienia, a może nawet postawimy mu pomnik, jak to uczynili cztery lata po jego śmierci wdzięczni pracownicy schichauowskich zakładów.