UWAGA!

----

Nie mam na kogo liczyć

 Elbląg, Kasia ze swoim synkiem
Kasia ze swoim synkiem (fot. nadesłana)

Wszystko zależy od szczęścia. To, kim się staniesz, kim będziesz w przyszłości, jak ułoży się Twoje życie, zależy od rodziny, w której przyjdzie ci się urodzić. Jedni rodzice zastawiają się, na jakie zajęcia ma chodzić ich dziecko: na basen, judo czy może na piłkę nożną, na jakie je wysłać wakacje, innych rodziców los swoich dzieci w ogóle nie interesuje. Oto smutna historia Kasi Mikołajewskiej.

Dzieci można podzielić na dwie grupy. Na te, które już na starcie mają łatwiej i te, które mają w życiu ciągle pod górkę. Te pierwsze mają szansę na dobre studia, na ustawienie się w życiu, drugie mogą skończyć jak ich rodzice, wpaść w złe środowisko, zaniedbać naukę i skończyć edukację bez odpowiedniego wykształcenia.
       Dziś chciałabym przedstawić smutną historię pewnej 19-letniej dziewczyny, dla której los nie okazał się zbyt łaskawy. W wieku ośmiu lat Kasia trafiła do pogotowia opiekuńczego, potem do Domu Dziecka. Jej mamie znudziło się bycie mamą, więc opuściła rodzinne gniazdko i zwyczajnie uciekła. Mając piętnaście lat mamą została Kasia. Jej synek, Wiktor, ma dziś cztery lata. Przez dwa lata dziewczyna mieszkała ze swoim dzieckiem w Domu Dziecka. Gdy osiągnęła pełnoletniość, nie mogła zostać tam dłużej i opuściła jedyny dom, jaki znała. Trafiła pod dach swojego chłopaka, a właściwie jego rodziców. W międzyczasie urodziła drugie dziecko, które ma dziś rok i siedem miesięcy. Związek z ojcem jej dzieci rozpadł się, jednak Kasia mieszka nadal z dziećmi u swoich „teściów”. Nie jest jej łatwo i nie czuje się tam dobrze. Oprócz siostry, która również ma swoje problemy, nie ma na świecie nikogo. Ojciec pije. Matka nie interesuje się losem córki.
       - Gdy byłam mała, moja mama uciekła z domu – opowiada Kasia. - Zostałam z ojcem. Któregoś dnia ojciec wyjechał w delegację i zostawił mnie samą w domu. Przyjechała prokuratura i zabrała mnie. Trafiłam do pogotowia opiekuńczego, potem do Domu Dziecka, w którym przebywałam do osiemnastego roku życia – mówi. - W międzyczasie znów zaszłam w ciążę i musiałam się usamodzielnić. Moi „teściowie” są rodziną zastępczą dla mojego starszego dziecka. 14 grudnia będzie sprawa w sądzie i mam nadzieję, że odzyskam dziecko. Chciałabym się usamodzielnić. Rozstałam się z ojcem moich dzieci i po pierwsze głupio mi tam mieszkać, po drugie nie czuję się tam dobrze, jak u siebie. Chciałabym wynająć jakieś mieszkanie, usamodzielnić się, ale nie jest to łatwe. Z rodzicami kontaktu nie mam. Ojciec jest alkoholikiem. Mama czasami do mnie przychodziła, jak byłam w Domu Dziecka, ale nie mam z nią dobrego kontaktu. Nie mam też przyjaciół. Nie mam na kogo liczyć, a bardzo kocham moje dzieci i chcę dla nich jak najlepiej.
       Mimo przeciwności losu, Kasia ma nadzieję, że w końcu jej się poszczęści. Ma nadzieję, że ktoś jej pomoże, wesprze, wyciągnie do niej pomocną dłoń. Dziewczyna marzy o znalezieniu pracy, usamodzielnieniu się. Chce stworzyć dla siebie i dzieci choć namiastkę szczęścia, normalności, stabilizacji. Apelujemy więc do każdego, kto mógłby pomóc tej młodej, odrzuconej przez wszystkich, mamę. Być może są w Elblągu instytucje czy osoby prywatne, które mogłyby pomóc Kasi. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a jest to czas szczególny. Może właśnie teraz ktoś otworzy swoje serce przed tą młodą dziewczyną, która dopiero niedawno wkroczyła w dorosłość, a już ma w życiu tak ciężko.
       Apelujemy do elblążan o pomoc dla Kasi i jej wspaniałych dzieci! Kasię wspiera stowarzyszenie "Lisowianka", które pomaga ludziom pokrzywdzonym. Każdy, kto chce pomóc Kasi, proszony jest o kontakt z panią Bożeną Lemierską, prezeską stowarzyszenia. Numer telefonu pani Bożeny to 512 26 77 91.
      

      
dk

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Uwaga! Opinia zostanie zamieszczona na stronie po zatwierdzeniu przez redakcję.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • "Trafiłam do pogotowia opiekuńczego, potem do Domu Dziecka, w którym przebywałam do osiemnastego roku życia – mówi. - W międzyczasie znów zaszłam w ciążę i musiałam się usamodzielnić" - niezla patologia
  • Złożyć się możemy na środki antykoncepcyjne dla niej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    mamwiekszeproblemyfinansowe(2012-12-06)
  • Mam 23 lata i mam dwójkę dzieci. Pierwsze dziecko urodziłam w wieku 19 lat. I wychowuje dzieci i daje rade:) To i ona nie moze:) To czemu nie mysla o tabletkach.
  • sa ludzie z wiekszymi problemami i nikt tego nie opisuje, to ze dupa nie umiała sobie w zyciu poradzic, to co??teraz ludzie maja jej pomuc. jak sie chce wszystko mozna nawet z najgorszej patologji wyjsc, ale nie pewnie tak jest latwiej dzieci se nar. .. i liczyc na pomoc ludzi. dlatego własnie w tym kraju nic nie było i nie bedzie kazdy chce łatwo zycie przezyc, ale robic to niema komu.
  • Mi mi ułożyło mam 43 lata rodzinę, dom, własna firmę. Chętnie zadzwonię do Kasi, myślę że uda sie nam dojść do jakiegoś konsensusu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Audi_A6_maczo(2012-12-06)
  • No dobrze, ja rozumiem ta sytuacje, ale dlaczego do jasnej ch. .. sie nie zabezpieczala w wieku 15 lat????!!!! Ale teraz trzeba jej pomoc, bo przeciez sama miala ciezko, a szkoda zeby jej dzieci rowniez mialy ciezko.
  • Niezła niunia :))))) Zaraz wyśle smska :D
  • A kto miał z nią rozmawiać na temat nawet antykoncepcji? myślicie że w domu dziecka rozmawiają bardzo i się zajmują dziećmi? taaa i na 100% dają im kase na tabletki
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Jestem w szkou O.o(2012-12-06)
  • Mam 24 lata straciłam prace i od trzech m-c nie mogę znaleść zatrudnienia, wpadłam w straszne długi. Mieszkam w wynajętym pokoju, ponieważ też pochodzę z patologicznej rodziny i nie utrzymuję z rodzicami kontaktu. Nie mam za co żyć. niedługo wyrzucą mnie z mieszkania. Może też mi ktoś pomożę. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    bezrobotna zrozpaczona(2012-12-06)
  • dziewczynie trzeba pomocy lub wytlumaczyc a nie ja wysmiewac, podpisz sie normalnie Marco
  • To jest niestety prawda. Rodzimy się pod różnymi gwiazdami. Jedni pod tymi co świecą bardzo jasno, a drudzy nie mogą nawet zobaczyć choćby promyka światła. Nie ma nic potworniejszego, niż cierpieć nie za swoje winy. Nie za swoje grzechy. Bo jak nazwać to, co się przydarzyło tej młodej osobie. Dlaczego dorośli ludzie powołując na świat dziecko, czynią to tak bezmyślnie. Dlaczego ? Czy nie wiedzą, jaki los gotują przyszłemu potomkowi ? Jak mają wiedzieć, kiedy to wszystko jest czynione w pianym amoku. Kiedy umysł śpi. A co gorsza, czasem tak bywa, nigdy nie został obudzony ! To przekleństwo rodzin patologicznych. Kto ma uczyć je rozwagi, ostrożności ? Jak musi boleć wstyd za ojca i matkę. Jak musi boleć pobyt w domu dziecka. Jak sobie odpowiedzieć na pytanie : Dlaczego mnie to spotkało !!?. Cóż takiego uczyniłam, że to mnie dotknęło ! Nie dotknęło, ogłuszyło niczym obuch. To smutna historia tym bardziej, że są jeszcze małe dzieci. Oby ich nie spotkał los, ich matki. Pogodna matka, pogodne dziecko, a jak bardzo złudny obrazek. Wierzę, że znajdzie się recepta na całe to zło. Może nadchodząca Gwiazdka umili, odgoni choć na chwilę to, co nie musi być przekleństwem tej młodej osoby. Poczucie samotności i brak nadziei na poprawę losu. Oby spełniły się Pani Marzenia.
  • Jeżeli nie głosowała na PO, to nie jest jeszcze tak źle !!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Cronois(2012-12-06)
Reklama