Oj, będzie się lało!

Dzisiaj Lany Poniedziałek. Pierwsze wzmianki źródłowe o śmigusie-dyngusie pochodzą z XV wieku i według tradycji polegał on głównie na wzajemnym oblewaniu się wodą. Polewano się różnie - na dworach paroma kropelkami wody perfumowanej, na wsiach wiadrami i konewkami. Zawsze jednak było ważne, żeby nie przesadzić i oblewając kogoś, nie zrobić mu krzywdy lub przykrości.
Kultywowany w naszym kraju „śmigus-dyngus” to odrębne niegdyś obrzędy ludowe, którym nadano nazwy niemieckiego pochodzenia. Słowo „śmigus” pochodzi bowiem od schmechen - „bić” i Ostern - „Wielkanoc” i oznacza dotykanie się, uderzanie i smaganie rozwiniętymi, zielonymi gałęziami.
Słowo „dyngus” pochodzi od dingen, czyli „wykupywać”. Oznacza wesołą kwestę świąteczną połączoną z włóczeniem wielkanocnym młodzieży męskiej w przebraniach z różnymi rekwizytami, takimi jak np. baranek, które zazwyczaj połączone było z oblewaniem wodą panien na wydaniu. Z czasem obydwa te obrzędy zostały połączone i tak powstał śmigus-dyngus, który często był postrzegany jako część obrzędów matrymonialnych.
Wróżby wielkanocne
Plemiona słowiańskie już przed X wiekiem wiązały kult jajka z symbolem odradzającego się życia. Dlatego nie może dziwić fakt, że na tych terenach przez wieki powstało wiele obyczajów gospodarskich oraz wróżb matrymonialnych, w których ważną rolę odgrywają właśnie jajka. Jak wierzono, dotykanie zwierząt gospodarskich święconym jajkiem miało chronić je przed chorobami i urokami. Kury, które otrzymają wedle tradycji do zjedzenia skorupki po święconych jajkach, dobrze się niosą i nie gubią jajek. Zgniecione skorupki rozsypywano też wokół domu, aby zapewnić mu ochronę. Zakopywano także skorupki ze święconki w narożnikach pól, żeby zwiększyć urodzaj, a nawet przyczepiano do drzwi wejściowych, aby przyczyniały się do spokoju domowników.
Podobnie podzielenie się święconym jajkiem z bliskimi miało umacniać więzi, gwarantować spokojny rok i bronić rodzinę przed złymi wpływami z zewnątrz, zapewniając jej też zdrowie i powodzenie w najbliższym roku. Woda po gotowaniu jaj na pisanki to, jak wierzono, także substancja o magicznym działaniu - umycie się nią zapewniało urodę dziewczętom, a chorym przywracało zdrowie. Woda z pokruszonymi skorupkami święconego jajka była uważana za lek na ból zębów.
Jeszcze ciekawiej przedstawiają się wróżby miłosne, które gwarantowały pannom uwiedzenie wybranków. Otóż panna, która pragnęła uwieść ukochanego, pocierała jajkiem pomalowanym na czerwono części ciała, którymi chciała go oczarować najsilniej. Potem tłukła skorupkę i jajko przelewała przez ułożone na krzyż patyczki, najlepiej brzozowe. Skorupkę z pisanki należało następnie zetrzeć na proszek, który po dosypaniu do potrawy działał cuda, wzbudzając płomienne uczucie chłopaka. Według innej wróżby, gdy na stole wielkanocnym znajdzie się parzysta liczba jajek święconych, pannie wróży to rychłe zamążpójście. Także obdarowywanie się święconym jajkiem przez zakochanych wróżyło im udany związek, pomyślność, potomstwo. I choć wiele z tych świeckich obrzędów wydaje nam się trywialnymi, jednego nie można im odmówić – kto chce, może się nimi bawić, a kto nie chce, pozostając i tak w kręgu tradycji polskiej… zawsze może zjeść jajko z chrzanem.