[ X ]
Nie ma wolnej prasy bez finansowego wsparcia reklamodawców. Wszystko co publikujemy poniżej dostajesz w zamian za oglądanie banerów.To chyba nie jest wygórowana cena? Może wyłącz więc AdBlocka?

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Pokonali fale

 
Elbląg, Nieco zmęczony, ale przede wszystkim uśmiechnięty Andrzej Reginis tuż przed wyjściem na brzeg
Nieco zmęczony, ale przede wszystkim uśmiechnięty Andrzej Reginis tuż przed wyjściem na brzeg (fot. AD)

Najpierw pojawił się pomysł, może trochę wariacki, może szalony, ale wbrew pozorom całkowicie możliwy do zrealizowania. Później znalazło się grono osób, którym również się on spodobał,  swoje serce włożyły także służby mundurowe. Dzięki temu trzech śmiałków – Maciej Michalunio, Paweł Lewicki oraz Andrzej Reginis – właśnie dziś (2 sierpnia) zmierzyło się nie tylko z wodami Zalewu Wiślanego, ale i pogodą oraz własnymi słabościami. To pierwszy taki wyczyn na wodach tego akwenu. Zobacz więcej zdjęć.

Ponad trzy godziny w wodzie, wiatr, fale czy temperatura i myśl, że jest się dokładnie na środku Zalewu Wiślanego – trzech śmiałków postanowiło zmierzyć się z tym wszystkim i przepłynąć dystans pomiędzy Piaskami a Fromborkiem.
       – Myślę, że to pierwszy raz, kiedy ktoś zmierzył się z taką trasą – mówił pochodzący z Fromborka Maciej Michalunio, pomysłodawca przedsięwzięcia. – Były oczywiście przypadki, kiedy ktoś płynął z Krynicy Morskiej do Tolkmicka, ale ten odcinek to niecałe siedem kilometrów, tutaj dystans wynosi 9,2 km. Przy czym w takich warunkach atmosferycznych, czyli silnego wiatru i znoszenia prądów, pływak tych kilometrów przepływa więcej, myślę, że ok. 10-11 km, to też zależy od umiejętności.
       – Potrzebna jest troszeczkę wyższa wydolność organizmu, poza tym liczy się umiejętność takiego pływania „bezwysiłkowego”, trzeba płynąć umiejętnie, w sposób opanowany. To taki „leniwy kraul”, te ruchy są powolne, ale wydajne. Najgorsze jest wychłodzenie organizmu, które demobilizuje, zabiera siły, człowiek sztywnieje, nie płynie tak, jak płynąć powinien – opowiadał Maciej Michalunio, który dziś wprawdzie zrezygnował w trakcie, ale dokładnie tydzień wcześniej zmierzył się z takim dystansem sam. – Dziś nie starczyło mi motywacji, kiedy zaczęła się ta fala, przypomniało mi się to, co działo się tydzień wcześniej, po prostu organizm odpuścił.
       Jak wyjaśniał Maciej Michalunio pomysł, aby pokonać Zalew narodził się ponad rok temu. Od razu przekonał się do niego jego znajomy, instruktor pływania z Warszawy – Paweł Lewicki. Dziś (2 sierpnia) dopłynął do Fromborka jako pierwszy.

  Elbląg, Uśmiechnięty od ucha do ucha Paweł Lewicki tuż po wyjściu z wody
Uśmiechnięty od ucha do ucha Paweł Lewicki tuż po wyjściu z wody (fot. AD)

 – Udało się dotrzeć dzięki asekuracji, a warunki były trudne, przyznaję. Woda mocno kołysała, to nie pozwalało utrzymać takiej harmonii pływania, ale daliśmy radę. Bolą mnie jedynie ręce, ale tak oddechowo jest w porządku, mógłbym jeszcze wracać z powrotem – żartował tuż po wyjściu na brzeg Paweł Lewicki. – Nie przygotowywałem się jakoś specjalnie, ponieważ regularnie pływam, to tylko taki test, sprawdzian. Najtrudniejsza była temperatura, która dała się we znaki w połowie, troszeczkę się obawiałem, że uniemożliwi ona płynięcie. Okazało się jednak, że kiedy organizm już się przystosuje to zimno nie jest aż takim problemem. Co godzinę przyjmowaliśmy trochę wody i specjalne odżywki.
       Jako drugi do brzegu dopłynął pochodzący z Braniewa Andrzej Reginis.
       – Muszę powiedzieć, że płynąłem tak troszeczkę „z marszu”, ale strażacy muszą być sprawni, w każdej sytuacji, muszą dbać o kondycję. Było ciężko, nie spodziewałem się, że aż tak, ale dopłynąłem. To była walka z falami, zwłaszcza pod koniec, i z wiatrem – mówił z uśmiechem trzeci śmiałek, który na co dzień jest strażakiem. – O czym się myśli pośrodku Zalewu? Po prostu o brzegu – dodał pływak.
       Całe przedsięwzięcie nie udałoby się gdyby nie zaangażowanie kilkunastu innych osób, a przede wszystkim służb mundurowych.
       – To wszystko jest trochę „wariackie”, ale tak pozytywnie. Zawodnicy mieli się po prostu przygotować, a my mieliśmy zapewnić im tylko ochronę. Tylko i aż. Udało się dzięki braniewskiej Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej, straży granicznej czy policji, to oni pomogli nam, mówili co trzeba zrobić, aby było to bezpieczne i zgodne z prawem – wyjaśniał Henryk Horbacz, dyrektor Miejsko- Gminnego Ośrodka Kultury we Fromborku, który wspierał trzech pływaków. – Ośrodki kultury po to są, aby w takich przedsięwzięciach pomagać, jeżeli ktoś ma taki pomysł to my czekamy, czujemy się zadowoleni, kiedy możemy pomóc.
       – Dla nas to duże wyróżnienie, to duża promocja dla naszego miasta. Ja się bardzo cieszę i myślę, że wszyscy mieszkańcy usłyszą o tym wyczynie i mogą być dumni, że właśnie we Fromborku odbywają się takie przedsięwzięcia – mówił p.o. burmistrza Fromborka Marek Misztal. – Sprzyjają temu warunki, sam układ Zalewu, nie jestem pewien czy z Półwyspu Helskiego ktoś mógłby płynąć do Gdańska. Tutaj taka możliwość jest. 
      

mw
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama