Świat malowany słowem

Przystępny język, spora dawka humoru, gustowna szata graficzna – to tylko niektóre z warunków jakie powinna spełniać książka dla najmłodszych odbiorców. Najważniejsze jest jednak by dzieci w ogóle poznały świat literatury. To rola dla dorosłych opiekunów. Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci to dobry moment na odkrycie uroków literackiego świata wyobraźni.
2 kwietnia - w dzień urodzin Hansa Christiana Andersena - na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Święto, które zostało ustanowione w 1967 roku to świetna okazja, aby pokazać najmłodszemu pokoleniu magiczną krainę ukrytą w książkach. To też impuls dla dorosłych, którzy może właśnie tego dnia bliżej poznają się z dziecięcą literaturą, by móc zainteresować dzieciaki słowem pisanym.
Ostatnie badania poziomu czytelnictwa w naszym kraju biją jednak na alarm. Czytamy coraz mniej, coraz rzadziej. Nad książkę przekładamy film, zamiast czytać sążniste artykuły, wolimy telewizyjny skrót wiadomości. Jak więc w takich mało przyjaznych czytelnictwu warunkach zaszczepić dzieciom miłość do literatury? Może w ogóle nie warto tego robić, skoro zamiast czytać wystarczy pokazać dzieciom bajkę w telewizji?
- Nikt chyba nie ma wątpliwości czy warto czytać dzieciom - protestuje Anna Romańczuk, bibliotekarz z filii nr 6 Biblioteki Elbląskiej przy ul. Słonecznej - Książka niesie takie wartości, które warto prezentować dzieciom. Dzięki niej dzieci w przystępny, prosty sposób poznają wartości takie jak dobro, przyjaźń, miłość. Książka poza tym wzbogaca język oraz poszerza horyzonty. To walor edukacyjny, ale też nie można marginalizować funkcji rozrywkowej. To świat przygody, fantazji - wyjaśnia.
Jak zachęcić rodziców do poznania dzieci z literaturą?
- To nie jest takie łatwe. Najczęściej rodzicom brakuje czasu. Szybciej i prościej jest włączyć bajkę niż ją przeczytać - zauważa Lidia Wojtkowiak, bibliotekarz z filii nr 6. Na szczęście jednak są rodzice, którzy nie tylko zaprzyjaźniają dzieci z książkami, ale też - przy początkowych odwiedzinach księgarni czy biblioteki - podsuwają im te książki, które sami czytali w dzieciństwie.
- Trzeba przyznać, że choć pojawiło się mnóstwo nowych, pięknych, interesujących książek, to często rodzice zatrzymują się przy tych, które pamiętają z czasów gdy sami byli dziećmi, a dopiero potem szukają czegoś nowszego. Stąd choćby nieprzemijająca od pół wieku popularność serii o niesfornym Mikołajku, książki autorstwa Astrid Lindgren, Joanny Papuzińskiej czy chociażby baśnie Andersena - dzielą się swoimi obserwacjami bibliotekarki ze Słonecznej.
W przypadku literatury dla dzieci nie można marginalizować estetyki, opracowania graficznego książki. Jak podkreślają nasze rozmówczynie szata graficzna jest równie ważna jak treść. Strona plastyczna ma być dopełnieniem tego co zawarte w książce. Dziecko - siłą rzeczy, bo nie potrafi jeszcze samodzielnie czytać - patrzy najpierw na okładkę, na rysunki. Dlatego nie można rozerwać tych dwóch zadań literatury dla dzieci. Co ciekawe, tak zwana artystyczne wydania, które wyjątkowo podobają się dorosłym, nie znajdują uznania w oczach dzieci:
- Nam, dorosłym podobają się nowe wydania, z graficznymi, często nieco karykaturalnymi albo symbolicznym narysowaniem postaci. Dzieci zaś wolą te obrazki, na których kot jest puchaty, dziecko wyglądem przypomina samego młodego czytelnika, a drzewo jest jak prawdziwe. A więc obrazki mają być realistycznym, fotograficznym odzwierciedleniem - zauważa Anna Romańczuk.
Szata graficzna to tylko jeden z wymogów dobrej książki dla dzieci. Ważna jest także interesująca treść podana z humorem. A wszystko to napisane przystępnym językiem dla dziecka. Nie ma jednak jedynego, słusznego przepisu na podbicie serc młodego czytelnika. Najważniejsze by dzieci w ogóle poznały świat malowany słowem. By tak się jednak stało, by traktowały książkę jako coś naturalnego w ich życiu, muszą dostać zaproszenie do literatury od dorosłych.
- Czytają dzieci, którym czytali rodzice - zauważa na zakończenie Anna Romańczuk. Może więc warto któryś z rodzinnych, wiosennych spacerów zakończyć wizytą w bibliotece lub księgarni?
Ostatnie badania poziomu czytelnictwa w naszym kraju biją jednak na alarm. Czytamy coraz mniej, coraz rzadziej. Nad książkę przekładamy film, zamiast czytać sążniste artykuły, wolimy telewizyjny skrót wiadomości. Jak więc w takich mało przyjaznych czytelnictwu warunkach zaszczepić dzieciom miłość do literatury? Może w ogóle nie warto tego robić, skoro zamiast czytać wystarczy pokazać dzieciom bajkę w telewizji?
- Nikt chyba nie ma wątpliwości czy warto czytać dzieciom - protestuje Anna Romańczuk, bibliotekarz z filii nr 6 Biblioteki Elbląskiej przy ul. Słonecznej - Książka niesie takie wartości, które warto prezentować dzieciom. Dzięki niej dzieci w przystępny, prosty sposób poznają wartości takie jak dobro, przyjaźń, miłość. Książka poza tym wzbogaca język oraz poszerza horyzonty. To walor edukacyjny, ale też nie można marginalizować funkcji rozrywkowej. To świat przygody, fantazji - wyjaśnia.
Jak zachęcić rodziców do poznania dzieci z literaturą?
- To nie jest takie łatwe. Najczęściej rodzicom brakuje czasu. Szybciej i prościej jest włączyć bajkę niż ją przeczytać - zauważa Lidia Wojtkowiak, bibliotekarz z filii nr 6. Na szczęście jednak są rodzice, którzy nie tylko zaprzyjaźniają dzieci z książkami, ale też - przy początkowych odwiedzinach księgarni czy biblioteki - podsuwają im te książki, które sami czytali w dzieciństwie.
- Trzeba przyznać, że choć pojawiło się mnóstwo nowych, pięknych, interesujących książek, to często rodzice zatrzymują się przy tych, które pamiętają z czasów gdy sami byli dziećmi, a dopiero potem szukają czegoś nowszego. Stąd choćby nieprzemijająca od pół wieku popularność serii o niesfornym Mikołajku, książki autorstwa Astrid Lindgren, Joanny Papuzińskiej czy chociażby baśnie Andersena - dzielą się swoimi obserwacjami bibliotekarki ze Słonecznej.
W przypadku literatury dla dzieci nie można marginalizować estetyki, opracowania graficznego książki. Jak podkreślają nasze rozmówczynie szata graficzna jest równie ważna jak treść. Strona plastyczna ma być dopełnieniem tego co zawarte w książce. Dziecko - siłą rzeczy, bo nie potrafi jeszcze samodzielnie czytać - patrzy najpierw na okładkę, na rysunki. Dlatego nie można rozerwać tych dwóch zadań literatury dla dzieci. Co ciekawe, tak zwana artystyczne wydania, które wyjątkowo podobają się dorosłym, nie znajdują uznania w oczach dzieci:
- Nam, dorosłym podobają się nowe wydania, z graficznymi, często nieco karykaturalnymi albo symbolicznym narysowaniem postaci. Dzieci zaś wolą te obrazki, na których kot jest puchaty, dziecko wyglądem przypomina samego młodego czytelnika, a drzewo jest jak prawdziwe. A więc obrazki mają być realistycznym, fotograficznym odzwierciedleniem - zauważa Anna Romańczuk.
Szata graficzna to tylko jeden z wymogów dobrej książki dla dzieci. Ważna jest także interesująca treść podana z humorem. A wszystko to napisane przystępnym językiem dla dziecka. Nie ma jednak jedynego, słusznego przepisu na podbicie serc młodego czytelnika. Najważniejsze by dzieci w ogóle poznały świat malowany słowem. By tak się jednak stało, by traktowały książkę jako coś naturalnego w ich życiu, muszą dostać zaproszenie do literatury od dorosłych.
- Czytają dzieci, którym czytali rodzice - zauważa na zakończenie Anna Romańczuk. Może więc warto któryś z rodzinnych, wiosennych spacerów zakończyć wizytą w bibliotece lub księgarni?
Angelika Kosielska