UWAGA!

To takie moje małe córeczki

 
Elbląg, To takie moje małe córeczki
fot. Michał Skroboszewski

Fachu nauczył się pod okiem starszego pszczelarza. Ten dał mu w prezencie kilka uli. Założył więc małą pasiekę, jedyną taką w mieście. - To są takie moje małe córeczki – mówi o swoich pszczołach. Ma ich łącznie 400 tysięcy, a w planach powiększenie swojej pasieki.

Grzegorz Skorupski pszczelarstwem zajmuje się od czterech lat. Zawsze chciał nauczyć się tego fachu i mieć własną pasiekę. Kilka lat temu spełnił to marzenie. Znalazł na naszych łamach ogłoszenie o pracę. Pewien starszy pszczelarz poszukiwał pracownika do pomocy. Z kilkudziesięciu chętnych wybrał właśnie jego. - Wybrał mnie, bo jako jedyny nie zapytałem o wysokość wynagrodzenia – opowiada pszczelarz. - To nie było dla mnie najważniejsze, ja chciałem się tego po prostu nauczyć. Dzięki niemu nauczyłem się wszystkiego. Dał mi kilka uli, zacząłem działać na własną rękę. Tu, w Elblągu.
       Prawo miejskie zabrania w Elblągu chowu zwierząt hodowlanych. Grzegorzowi Skorupskiemu udało się jednak zdobyć pozwolenie powiatowego lekarza weterynarii na założenie pasieki. Marzy mu się, żeby podobne powstawały na dachach budynków, jak to dzieje się w większych polskich miastach: - Nasze miasto nie jest niestety przyjazne pszczołom – mówi. - Inaczej niż we Wrocławiu czy Warszawie, gdzie na domach kultury stoją ule. Rada Miejska wydała zarządzenie, że nie wolno w mieście trzymać zwierząt hodowlanych, a pszczoła jest zwierzęciem hodowlanym jak koń, krowa czy kura. Fajnie by było mieć takie ule na przykład na Światowidzie. Pszczoły lepiej czują się w mieście niż poza nim.
       Dlaczego? - A to dlatego, że na wsiach rolnicy często bezprawnie stosują pestycydy, które wytruwają całe pasieki - opowiada pszczelarz. - Rolnik nie może opryskiwać pól w czasie oblotu pszczół czyli w godz. 9-19, ale mimo zakazu robi to. Wiadomo, że pszczelarza nie ma w pasiece cały czas. Opryskana pszczoła zmienia swój zapach chemiczny i nie jest wpuszczana do ula lub gubi drogę powrotną. Tak giną pszczoły.
       Elbląski pszczelarz ma ambitne plany. Na razie ma pięć uli i wytwarza miód tylko na własny użytek, jednak w przyszłości ma zamiar powiększyć pasiekę i zająć się rozprowadzaniem miodu. - Pszczelarstwo to moja pasja i hobby. By móc rozprowadzać miód, trzeba spełnić odpowiednie warunki. Będę więc musiał przygotować specjalną pracownię do pozyskiwania miodu i zarejestrować tzw. sprzedaż bezpośrednią.
       Elblążanin regularnie dogląda swoje pszczoły. Nazywa je czule swoimi córeczkami, opiekuje się nimi, poi, karmi je, a gdy zapełnią komórki ścianek, wyciąga miód. To dla młodego pszczelarza ogromna satysfakcja. - Gdy rodzina jest słabsza, trzeba ją podkarmić, robić przeglądy raz na dwa tygodnie – mówi. - Dochodzi też leczenie pszczół na zimę i podkarmianie. Pszczelarze to takie złodziejaszki miodu – śmieje się. - Jak więc wybierze się pszczołom miód, który sobie nazbierały na zimę, to trzeba dać im coś w zamian np. ciasto cukrowe czy syrop. Do końca września powinny zostać nakarmione. Później zaczynają hibernować i tworzą tzw. kłąb zimowy, by było im cieplej. Wymieniają się w tym kłębie. Te, co są na wierzchu i zmarzną, wchodzą do środka, a te ze środka idą na zewnątrz i tak w kółko. Są ospałe, ale nie zasypiają, potem budzą się na wiosnę i robią pierwszy oblot, wygląda to tak, jakby pieprz z nieba leciał.
      
dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama