Zdziczałe psy nadal grasują
Nasz Czytelnik sfilmował dzięki fotopułapce trzy dzikie psy w okolicach dębu Hoggo niedaleko Rubna Wielkiego. Od miesięcy odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców służby nie mogą sobie z nimi poradzić. Czy coś się w końcu w tej sprawie zmieni?
- Fotopułapke umieściłem ok. 50 metrów od dębu Hoggo, czyli za Rubnem, bo chciałem sfilmować jelenia. Udało mi się po zmroku, na filmie są też nagrane dzikie psy. Byłem pewien, że trzymają się raczej okolic ZUO – pisze nasz Czytelnik, który przesłał nam film z fotopułapki, by przestrzec mieszkańców spacerujących po tych terenach.
Jak przyznał, gdy zdejmował fotopułapkę, spotkał przy dębie Hoggo dendrologów.
– Powiedziałem im, że mogą te psy tu spotkać, ale chyba mi nie uwierzyli – dodaje.
O dzikich psach, które wędrują między Rubnem a Próchnikiem piszemy na portElu od miesięcy. Temat jest doskonale znany władzom miasta, urzędnikom i służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo mieszkańców.
- Miasto na przestrzeni lat podejmowało szereg różnych działań, aby problem rozwiązać. Departament Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego nawiązał w tym zakresie współpracę z lekarzem weterynarii oraz zakupił broń Palmera. Użycie jej jest jednak możliwe jedynie wobec pojedynczych osobników – wyjaśnia Adrianna Kuzko z referatu prasowego Biura Prezydenta Elbląga. - Lekarz weterynarii wraz z pracownikami DBiZK na bieżąco kontroluje teren, gdzie pojawiają się dzikie psy. Dodatkowo na terenie Rubna Wielkiego funkcjonuje klatka do odłowu dzikich psów, a lekarz weterynarii wraz z pracownikami Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Elblągu prowadzi odławianie szczeniąt z nor i legowisk.
Jak dodaje urzędniczka, od 2019 roku władze miasta starały się o zgodę na odstrzał dzikich psów, korespondując w tej sprawie z ministrem środowiska a następnie z Sejmikiem Województwa Warmińsko-Mazurskiego.
- Ostatecznie pismem z dnia 18 grudnia 2023 r. sejmik nie wyraził zgody na odstrzał – przypomina Adrianna Kuzko.
W 2025 roku, jak wyjaśniają władze miasta, schronisko dla zwierząt odłowiło 6 osobników z watahy dzikich psów (2 dorosłe i 4 szczeniaki), zwiększono również częstotliwość wspólnych patroli schroniska wraz z policjantami i strażnikami miejskim w rejonie ul. Mazurskiej i Rubna Wielkiego. Podjęto też próby wraz z lekarzem weterynarii uśpienia i odłowienia pozostałych osobników, na razie bezskutecznie.
Co jeszcze można w tej sprawie zrobić? Władze miasta mają jeszcze jeden pomysł.
- Obecnie nawiązywana jest współpraca z ekspertem ds. odłowu zdziczałych psów, który pomógł w analogicznych sytuacjach innym samorządom. Mamy nadzieję, że okaże się ona skuteczna – dodaje Adrianna Kuzko.