UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

300 kg na miarę zwycięstwa

W ubiegłym roku przywiózł z zawodów tytuł mistrza Polski. Nie spoczął na laurach. Ostatnie miesiące regularnie spędzał na siłowni, gdzie wylewał siódme poty na treningach. Opłaciło się. Mariusz Bojanowski wrócił właśnie z międzynarodowych mistrzostw Europy z kolejnym tytułem.

Polska ma swojego Pudzianowskiego a Elbląg Bojanowskiego. Od soboty (1 lipca) elbląski siłacz może tytułować się mistrzem Europy. Na mistrzostwa European Championsship do Białej Podlaskiej zjechało 350 zawodników. Ponad setka spróbowała swoich sił (i to w dosłownym znaczeniu tego słowa) w dyscyplinie zwanej deadlift czyli martwym ciągiem. Wśród nich elblążanin Mariusz Bojanowski, który podniósł bagatela 300 kg. Swoją wygraną zadedykował córce Lenie.
       - Na udział w mistrzostwach zdecydowałem się na miesiąc przed imprezą i udało się – mówi elbląski siłacz. - Czułem, że mam dobrą formę. W przygotowaniach do zawodów pomógł mi mój pracodawca, trener siłowni, a także kolega. To dzięki nim udało mi się zdobyć ten sukces. Moja dyscyplina była podzielona na kilka kategorii. Ja wziąłem udział w kategorii open. Łącznie wzięło w niej udział 14 zawodników. Udało mi się pokonać moich konkurentów. To niesamowite przeżycie.
       Wygrana otworzyła elblążaninowi kolejną furtkę. Przed nim mistrzostwa świata, które w tym roku odbędą się we wrześniu w Czechach. A Mariusz Bojanowski ma apetyt na więcej... Jednak każdy udział w zawodach wiąże się z kosztami. - Bardzo chciałabym wziąć udział w takich mistrzostwach i reprezentować nasze miasto – mówi Bojanowski. - Ale każdy wyjazd kosztuje. Na ostatni wydałem tysiąc złotych. Nie wspomnę już o kosztach związanych z przygotowaniami do imprezy. Odpowiednia dieta, ćwiczenia na siłowni kosztowały mnie kilka dodatkowych tysięcy złotych. Fajnie, by było, gdyby znalazł się jakiś sponsor, który wspomógłby mnie finansowo, bym dalej mógł z dumą reprezentować nasze miasto.
      
      
dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama