AZS obudził się po przerwie (piłka ręczna)
Szczypiornistki elbląskiego Startu rozegrały dzisiaj mecz kontrolny w Gdańsku z drużyną AZS AWFiS. Niestety, pomimo dobrej gry w pierwszej odsłonie spotkania elblążanki oddały inicjatywę gospodyniom w drugiej jego części i przegrały 33:36 (18:16).
Gdańszczanki wystąpiły w spotkaniu osłabione brakiem trzech kadrowiczek powołanych na turniej rozgrywany przez reprezentację Polski w Holandii. W barwach Startu zabrakło Katarzyny Szklarczuk i kontuzjowanej Katarzyny Tutaj. Obaj trenerzy próbowali podczas gry różnorodnych wariantów rozgrywania piłki i akcji w obronie, stąd częste zmiany w składach obu zespołów.
W pierwszej części gry kontrolnej lepszą skuteczność rzutową wykazały zawodniczki Startu i one zeszły na przerwę z przewagą dwóch bramek. Po wznowieniu gry gdańszczanki starały się zmienić wynik meczu na swoją korzyść i to im się udało.
- Był to dobry sprawdzian naszych możliwości - powiedział nam po meczu Janusz Serwadczak, kierownik drużyny Startu. - Na boisku pokazały swoje aktualne możliwości wszystkie nasze zawodniczki. Bardzo dobrą formę snajperską zademonstrowała Anna Lisowska, zdobywczyni ponad 10 bramek. Jednak nie wszystkie nasze zawodniczki mogą zaliczyć to spotkanie do udanych. Wyszły braki w przygotowaniu do gry w lidze, które wyłapywał trener Andrzej Drużkowski. Teraz mamy tydzień na ich likwidację przed meczem ze Zgodą z Rudy Śląskiej. Dodam, że podobne do naszych uwagi zebrał Jerzy Ciepliński, szkoleniowiec akademiczek. Jednak czasu na ich poprawę ma mniej, bo już w środę gra zaległy mecz z Zagłębiem z Lubina - uzupełnił Janusz Serwadczak.
W pierwszej części gry kontrolnej lepszą skuteczność rzutową wykazały zawodniczki Startu i one zeszły na przerwę z przewagą dwóch bramek. Po wznowieniu gry gdańszczanki starały się zmienić wynik meczu na swoją korzyść i to im się udało.
- Był to dobry sprawdzian naszych możliwości - powiedział nam po meczu Janusz Serwadczak, kierownik drużyny Startu. - Na boisku pokazały swoje aktualne możliwości wszystkie nasze zawodniczki. Bardzo dobrą formę snajperską zademonstrowała Anna Lisowska, zdobywczyni ponad 10 bramek. Jednak nie wszystkie nasze zawodniczki mogą zaliczyć to spotkanie do udanych. Wyszły braki w przygotowaniu do gry w lidze, które wyłapywał trener Andrzej Drużkowski. Teraz mamy tydzień na ich likwidację przed meczem ze Zgodą z Rudy Śląskiej. Dodam, że podobne do naszych uwagi zebrał Jerzy Ciepliński, szkoleniowiec akademiczek. Jednak czasu na ich poprawę ma mniej, bo już w środę gra zaległy mecz z Zagłębiem z Lubina - uzupełnił Janusz Serwadczak.
M