Derby dla Olsztyna (piłka ręczna)

W derbach Warmii i Mazur zdecydowanie mocniejsi okazali się szczypiorniści z Olsztyna, którzy w zaskakująco łatwy sposób pokonali KS Wójcik Meble Elbląg 40:27.
Podopieczni Grzegorza Czapli mieli doskonałą okazję by udowodnić, że najlepsza I-ligowa drużyna w województwie warmińsko-mazurskim znajduje się w Elblągu. Poprzednie dwa mecze elblążan zakończyły się zwycięstwem i zapewne wielu kibiców liczyło na podtrzymanie dobrej passy. Tak się jednak nie stało. Pojedynek w Nidzicy pewnie wygrali spadkowicze z superligi, drużyna Warmia Traveland Olsztyn, rzucając elblążanom aż 40 bramek. Takiego wyniku chyba nikt się nie spodziewał, zapewne nawet gospodarze, którym ostatnio nie wiodło się za dobrze na ligowych parkietach.
Już niemalże od początku spotkania na parkiecie dominowali olsztynianie, którzy po 10 minutach gry prowadzili 5:3. Różnica dwóch bramek jeszcze o niczym nie świadczy, jednak z minuty na minutę gospodarze powiększali swoją przewagę. Elblążanie nie potrafili w żaden sposób przeciwstawić się mocno zmobilizowanym rywalom. Grali źle i w ataku i obronie, czego z kolei nie można zarzucić ich rywalom, którzy do przerwy wypracowali sobie aż sześć bramek przewagi (16:10). Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Elblążanie w dalszym ciągu popełniali mnóstwo błędów, co skrzętnie wykorzystali zawodnicy Warmii, którzy w ciągu 10 minut pokonali elbląskiego bramkarza aż osiem razy, a w odpowiedzi stracili tylko cztery bramki. W 40. minucie spotkania przewaga olsztynian wynosiła już 10 bramek (24:14). Elblążanie próbowali jeszcze nawiązać walkę, jednak gospodarze, mając już tak dużą przewagę, spokojnie kontrolowali wynik. Po 60 minutach gry tablica świetlna wskazywała 40:27 dla drużyny ze stolicy województwa warmińsko-mazurskiego.
Żalu i smutku nie ukrywał po zakończonym pojedynku kierownik drużyny Jerzy Kruszewski – Nie podjęliśmy walki, na którą było nas stać. Nie przypominam sobie kiedy straciliśmy aż tyle bramek. Graliśmy źle i w obronie i w ataku, w obronie była dziura, a w ataku nieskuteczność, do tego zawodnicy gubili dużo piłek. Nawet grając w przewadze zawodnicy tracili bramki. Gdzieś od 15 minuty zgubiliśmy rytm gry, nie było lidera, który by „pociągnął” grę i zmobilizował w jakimś stopniu cały zespół. Trener wprowadzał zmiany, jednak nadal zawodnikom nic nie wychodziło. Zawodnicy grali to co uważali za słuszne, a nie to co zakładaliśmy przed meczem i to była główna przyczyna porażki. Nie da się wygrać, kiedy wychodzi się na boisko bez przekonania, że chce się wygrać mecz. Wydawało się, że niektórzy zawodnicy tylko czekali, aż ten mecz się zakończy. W derbach gra się do upadłego, a w naszej grze nie widać było zaangażowania, walki. Moje odczucie jest takie, ze nasi zawodnicy zrobili wszystko by tego meczu nie wygrać. To jest nie porażka, a klęska – zakończył kierownik drużyny.
Warmia Olsztyn – Wójcik Meble Elbląg 40:27 (16:10)
Warmia: Boniecki, Koledziński, Gawryś - Malewski 13, Kopyciński 8, Wuszter 6, Królik 5, Zyśk 3, Dzieniszewski 3, Deptuła 1, Kowalczyk 1, Kempiński, Garbacewicz.
Meble Wójcik: Wróbel, Rycharski, Krawczyk - Gryz 6, Michałów 5, Ośko 4, Maluchnik 3, Dukszto 3, Grablewski 2, Lewandowski 2, Szczepański 1, Malandy 1, Dawidowski, Fonferek, Spychalski, Liczyński.
Kolejne spotkanie elblążanie zagrają przed własną publicznością 18 listopada, a ich przeciwnikiem będzie UKS Kar-Do Spójnia Gdynia.
Już niemalże od początku spotkania na parkiecie dominowali olsztynianie, którzy po 10 minutach gry prowadzili 5:3. Różnica dwóch bramek jeszcze o niczym nie świadczy, jednak z minuty na minutę gospodarze powiększali swoją przewagę. Elblążanie nie potrafili w żaden sposób przeciwstawić się mocno zmobilizowanym rywalom. Grali źle i w ataku i obronie, czego z kolei nie można zarzucić ich rywalom, którzy do przerwy wypracowali sobie aż sześć bramek przewagi (16:10). Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Elblążanie w dalszym ciągu popełniali mnóstwo błędów, co skrzętnie wykorzystali zawodnicy Warmii, którzy w ciągu 10 minut pokonali elbląskiego bramkarza aż osiem razy, a w odpowiedzi stracili tylko cztery bramki. W 40. minucie spotkania przewaga olsztynian wynosiła już 10 bramek (24:14). Elblążanie próbowali jeszcze nawiązać walkę, jednak gospodarze, mając już tak dużą przewagę, spokojnie kontrolowali wynik. Po 60 minutach gry tablica świetlna wskazywała 40:27 dla drużyny ze stolicy województwa warmińsko-mazurskiego.
Żalu i smutku nie ukrywał po zakończonym pojedynku kierownik drużyny Jerzy Kruszewski – Nie podjęliśmy walki, na którą było nas stać. Nie przypominam sobie kiedy straciliśmy aż tyle bramek. Graliśmy źle i w obronie i w ataku, w obronie była dziura, a w ataku nieskuteczność, do tego zawodnicy gubili dużo piłek. Nawet grając w przewadze zawodnicy tracili bramki. Gdzieś od 15 minuty zgubiliśmy rytm gry, nie było lidera, który by „pociągnął” grę i zmobilizował w jakimś stopniu cały zespół. Trener wprowadzał zmiany, jednak nadal zawodnikom nic nie wychodziło. Zawodnicy grali to co uważali za słuszne, a nie to co zakładaliśmy przed meczem i to była główna przyczyna porażki. Nie da się wygrać, kiedy wychodzi się na boisko bez przekonania, że chce się wygrać mecz. Wydawało się, że niektórzy zawodnicy tylko czekali, aż ten mecz się zakończy. W derbach gra się do upadłego, a w naszej grze nie widać było zaangażowania, walki. Moje odczucie jest takie, ze nasi zawodnicy zrobili wszystko by tego meczu nie wygrać. To jest nie porażka, a klęska – zakończył kierownik drużyny.
Warmia Olsztyn – Wójcik Meble Elbląg 40:27 (16:10)
Warmia: Boniecki, Koledziński, Gawryś - Malewski 13, Kopyciński 8, Wuszter 6, Królik 5, Zyśk 3, Dzieniszewski 3, Deptuła 1, Kowalczyk 1, Kempiński, Garbacewicz.
Meble Wójcik: Wróbel, Rycharski, Krawczyk - Gryz 6, Michałów 5, Ośko 4, Maluchnik 3, Dukszto 3, Grablewski 2, Lewandowski 2, Szczepański 1, Malandy 1, Dawidowski, Fonferek, Spychalski, Liczyński.
Kolejne spotkanie elblążanie zagrają przed własną publicznością 18 listopada, a ich przeciwnikiem będzie UKS Kar-Do Spójnia Gdynia.
Anna Dembińska