UWAGA!

Dwa mecze, cztery punkty (piłka nożna)

Przewodząca tabeli III ligi Olimpia Elbląg nie miała większych problemów z udowodnieniem swej wyższości nad Pogonią Łapy, zwyciężając na wyjeździe 3:0. Walcząca o awans do baraży Concordia podzieliła się natomiast punktami z solidną ekipą Supraślanki, remisując w Elblągu 1:1.

Pewna wygrana Olimpii
     Liderujący tabeli olimpijczycy pojechali do Łap podrażnieni przykrą porażką na własnym boisku z Sokołem Sokółka. Przed meczem trener Olimpii Tomasz Wichniarek zapowiadał, że jego podopieczni od pierwszych minuta zaatakują gospodarzy i spróbują szybko zdobyć gola, by nie powtórzył się scenariusz z pechowej 24. kolejki. Późniejsze wydarzenia na boisku pokazały, że słowa trenera nie były rzucone na wiatr, bo od pierwszego gwizdka arbitra elblążanie dominowali na boisku, nie pozwalając na zbyt wiele gospodarzom. O ile pierwszy kwadrans meczu można jeszcze uznać za w miarę wyrównany, o tyle kolejne minuty to już wyraźna dominacja gości z Elbląga. Po raz pierwszy pod bramką Pogoni zakotłowało się w 8. minucie, ale Karol Styś został przewrócony w polu karnym i nie zdołał oddać strzału na bramkę. Arbiter Szczech z Białegostoku [ten sam, który skrzywdził Olimpię w meczu w Kolnie, gdzie nie podyktował przynajmniej trzech karnych - przyp. BAR] ponownie nie zareagował w 30. minucie, kiedy obrońca gospodarzy wybił piłkę ręką w polu karnym, uniemożliwiając dalszą akcję Michałowi Stawińskiemu. Na szczęście dla żółto-biało-niebieskich nic nie stanęło im na przeszkodzie dwie minuty później, kiedy to Michał Chmielecki zagrał dokładną piłkę w pole karne do Mateusza Kołodziejskiego, ten minął zwodem obrońcę, następnie bramkarza i umieścił piłkę w pustej bramce, wyprowadzając tym samym Olimpię na prowadzenie. Jeszcze przed przerwą na 2:0 dla Olimpii podwyższył Karol Styś, który wyskoczył najwyżej w polu karnym do dośrodkowania Łukasza Laskowskiego z prawej strony boiska. Gospodarze w pierwszych trzech kwadransach zaledwie raz zagrozili bramce strzeżonej, po raz pierwszy w tym sezonie w lidze, przez Krzysztofa Hyza. W 41. minucie po rzucie rożnym piłka trafiła na głowę Przemysława Łapińskiego, a ten przeniósł ją kilkanaście centymetrów nad poprzeczką.
     
     Przypieczętowali po przerwie
     W drugiej części meczu przewaga Olimpii jeszcze wzrosła, a gospodarze byli jedynie tłem dla dobrze dysponowanych elblążan. Szkoda, że po raz kolejny, zwłaszcza w samej końcówce meczu, graczy z Elbląga zawiodła skuteczność. Sam Styś mógł w tej odsłonie przynajmniej trzykrotnie wpisać się na listę strzelców. Taki sam zarzut można postawić Antonowi Kolosovowi, który w dwóch sytuacjach próbował sam sfinalizować akcje zamiast podać piłkę do lepiej ustawionych partnerów. W sukurs Olimpii przyszedł niespodziewanie obrońca gospodarzy Przemysław Łapiński, który w 55. minucie „wyręczył” napastników z Elbląga i pokonał Adama Ciulkina, choć trzeba dodać, że duże zasługi przy trzecim golu dla żółto-biało-niebieskich miał strzelec pierwszej bramki Kołodziejski, który, uderzając na bramkę z 11 metrów, najpierw zmusił do błędu zarówno bramkarza, jak i wspomnianego wyżej defensora Pogoni, a potem, wywierając presję... wzrokową, spowodował, że wzajemnie sobie przeszkadzający łapianie strzelili „swojaka”. Trzeci gol kompletnie odebrał gospodarzom ochotę do gry, co w połączeniu z zupełnym opadnięciem przez nich z sił w okolicach 60-65 minuty sprawiło, że Olimpia mogła spokojnie pokusić się o kolejne bramki. Mogła, ale nie zrobiła tego, bo tradycyjnie już szwankowała skuteczność i brakowało zimnej krwi przy wykańczaniu akcji. Gdyby nie to, to osiągnięcie wyniku z jesieni (6:0 dla Olimpii) było w zasięgu elbląskiej jedenastki.
     
     Trenerzy o meczu
     Witold Mroziewski (trener Pogoni): - Olimpia była dziś za mocna, przewyższała nas w każdym elemencie i w pełni zasłużenie wygrała. Nie możemy się jednak załamywać, w dalszym ciągu będziemy walczyli o utrzymanie, chociaż nasza sytuacja jest bardzo trudna.
     Tomasz Wichniarek (trener Olimpii): - Cieszę się, że po pechowej stracie punktów z Sokółką dziś wygraliśmy. W przekroju całego meczu byliśmy lepsi i wreszcie znalazło to odzwierciedlenie w wyniku meczu. To prawda, że bramek mogło być dwa razy więcej, ale nie od dziś wiemy, że skuteczność nie jest naszą mocną stroną, nad tym elementem cały czas pracujemy na treningach. Dziś w bramce zagrał Krzysiu Hyz, dałem odpocząć młodemu Kuciowi, który miał teraz ciężki okres związany z maturą. Od pierwszej minuty zagrał Łukasz Laskowski, którego występ można ocenić jako udany.
     
     Pogoń Łapy - Olimpia Elbląg 0:3 (0:2)
     0:1 - Kołodziejski (32.), 0:2 - Styś (44.), 0:3 - Łapiński (55. sam.)
     Pogoń: Ciulkin - Kesler, P. Łapiński, Kulesza, Leśniewski (70. Kochanowski), Gąsowski, Gumieniak, Halicki (46. Kul), Budzicki, Czarnowski, Gościk
     Olimpia: Hyz - Kitowski, Jurgielewicz, Laskowski, Stawiński (61. Kowalczyk), Anuszek, Chmielecki (67. Nowacki), Styś, Roszak (72. Liszko), Kołodziejski (65. Habyan), Kolosov
     Żółte kartki:
     Sędziował: Szczech (Białystok)
     Widzów: 200.
     
     Punkt Concordii
     W meczu 25. kolejki III ligi Concordia Elbląg zremisowała na własnym boisku z Supraślanką Supraśl 1:1, choć do 83. minuty przegrywała 0:1. Goście z Podlasia przyjechali do Elbląga w glorii najlepszej drużyny rundy rewanżowej i przez długi czas potwierdzali ten fakt. Od samego początku to oni groźniej atakowali i już w 5. minucie Jakub Ambrożewicz był bardzo bliski zdobycia gola, ale w dogodnej sytuacji przestrzelił obok słupka. Pierwsza część meczu zakończyła się bezbramkowym remisem, choć jeszcze jedną stuprocentową sytuację w tej części mieli goście. Chwilę po zmianie stron przyjezdni byli już skuteczniejsi i wyszli na prowadzenie. W ogromnym zamieszaniu na polu karnym Concordii i błędzie Tomasza Kowalskiego, który nie złapał piłki, największym sprytem wykazał się Łukasz Wójcik, który po serii nieudanych prób wepchnął piłkę do siatki tuż przy słupku. Stracona bramka wywołała ogromną nerwowość na ławce rezerwowych gospodarzy, na szczęście przełożyła się ona pozytywnie na postawę Concordii na boisku. Pomarańczowo-czarni z większym animuszem zaatakowali usatysfakcjonowanych korzystnym rezultatem supraślan. Z każdą minutą ekipa Lecha Strembskiego przejmowała inicjatywę i wreszcie w 73. minucie doprowadziła do remisu. Dokładną piłkę ze środka boiska zagrał Daniel Ciesielski, do futbolówki dopadł wprowadzony niespełna trzy minuty wcześniej Radosław Zielonka i doprowadził do remisu, przenosząc piłkę nad Kulgawczukiem, który zbyt późno wyszedł z bramki. W tej sytuacji powracający po długiej, blisko półrocznej kontuzji Zielonka zachował się jak rasowy snajper, wykorzystując złe ustawienie defensywy i nieudaną pułapkę ofsajdową.
     
     Concordia Elbląg - Supraślanka Supraśl 1:1 (0:0)
     0:1 - Wójcik (47.), 1:1 - R. Zielonka (83.)
     Concordia: Kowalski, Bogdanowicz, Brzyski, Ciesielski, Sielezin, Wiercioch, Florek (60. Lepczak), Sambor, Gryka (70. R. Zielonka), Włodarczyk
     Supraślanka: Kulgawczuk - Jurczak, Prokop, Korzątkowski, Gudewicz, Ambrożewicz, Waluk, Piesiecki, Lewicki, Muczyński, Wójcik
     Sędziował: Żyłka (Szyldak)
     Widzów: 100.
     
     Komplet wyników 25. kolejki III ligi podlasko-warmińsko-mazurskiej: Pogoń Łapy - Olimpia Elbląg 0:3, Concordia Elbląg - Supraślanka Supraśl 1:1, Sokół Sokółka - Sparta Augustów 3:0, Cresovia Siemiatycze - Vęgoria Węgorzewo 1:4, Huragan Morąg - Warmia Grajewo 2:1, Start Działdowo - Czarni Olecko 4:0, MKS Mielnik - Orzeł Kolno 1:4, Mrągowia Mrągowo - Olimpia Zambrów 2:0.
     
     Zobacz tabele
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama