Elbląg bez punktów

Nie tak miała wyglądać czwartoligowa sobota (11 kwietnia) dla elbląskich zespołów. Największe zaskoczenie przyniosła porażka Concordii, która skomplikowała sytuację w walce o mistrzostwo Superscore IV ligi. Olimpia II z kolei stoczyła ambitną, momentami odważną walkę w jaskini lwa, gdzie murowanym faworytem był Stomil Olsztyn, jednak ostatecznie musiała uznać jego wyższość.
Niespodziewane problemy
Sobotni wieczór przy Skrzydlatej, gdzie przeniesiono spotkanie ze względu na stan murawy przy Krakusa, przypominał scenariusz z najczarniejszych snów. Faworyt był jeden, ale elbląska Concordia niespodziewanie uległa Pisie Barczewo, komplikując sytuację w walce o mistrzostwo IV ligi. Początek należał do gospodarzy, ale po niewykorzystanych okazjach inicjatywę przejęli rywale. Pisa w odpowiednim momencie skorzystała z zamieszania w polu karnym i objęła prowadzenie. Kolejne interwencje Kacpra Więsika trzymały Concordię w grze i uchroniły przed wyższą porażką. Po przerwie niewiele się zmieniło. Czerwona kartka dla Bartosza Danowskiego jeszcze bardziej utrudniła zadanie, a mimo ambitnej postawy w osłabieniu brakowało konkretów pod bramką rywali.
Porażka sprawia, że walka o awans wymaga już nie tylko własnych zwycięstw, ale i potknięć rywali, w szczególności Stomilu Olsztyn. Swoją drogą, jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył były zawodnik olsztyńskiego klubu, Rafał Śledź. Skuteczność Concordii pozostaje największym problemem i kluczowym aspektem do poprawy, jeśli realnie myśleć o awansie.
Concordia Elbląg - Pisa Barczewo 0:1 (0:1)
bramka: 0:1 - Śledź (35. min.)
Concordia: Więsik - Filipczyk (71’ Stolarowicz), Bukacki, Adiel, Nazarchuk (46’ Szpucha), Mashtalir (46’ Tomczuk), Drewek (80’ Kaczorowski), Danowski, Łęcki, Makarski, Cenkner (46’ Grochocki)
Mecz bez fajerwerków
Formalnym gospodarzem meczu była Olimpia, która kilka tygodni temu poprosiła o rozegranie spotkania w Olsztynie, na co Stomil przystał. Już w 7 minucie gospodarze otworzyli wynik, a Karol Żwir popisał się efektownym uderzeniem z około 16 metrów. Pierwsza połowa nie przyniosła jednak większych emocji i poza golem nie zapisała się niczym szczególnym. Po przerwie długo panował spokój. Stomil pierwszą groźniejszą akcję stworzył dopiero w 70 minucie, gdy Stanisław Hrebeń dośrodkował w pole karne, a strzał głową Szymona Masiaka minął poprzeczkę. W końcówce Olimpia II musiała radzić sobie w osłabieniu po drugiej żółtej kartce dla Szymona Majewskiego, co dodatkowo ustawiło ostatnie minuty meczu.
- Trzeba pamiętać, że my mamy zespół bardzo młody. To są chłopcy w wieku 16, 17, 18 lat i ta różnica fizyczna dzisiaj była naprawdę znacząca. Występuje też różnica wiekowa, można powiedzieć 10, 15 lat różnicy. - mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Olimpii II, Bartłomiej Florek, dodając: - Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, jestem dumny z chłopaków, bo dali z siebie 100 procent. Pierwsza połowa była w miarę wyrównana. Potrafiliśmy utrzymać się przy piłce i dobrze nią operować. W drugiej zabrakło trochę sił, ale fajnie broniliśmy. Cóż, mam nadzieję, że te zdobyte doświadczenie przyniesie efekt w przyszłości.
Stomil Olsztyn - Olimpia II Elbląg 1:0 (1:0)
bramka: 1:0 - Karol Żwir (7. min.)
Olimpia II: Kossakowski - Tobojka, Wilczek (46’ Sapela), Duszak (59’ Kulig), Łabecki (74’ Waleriański), Turulski, Majewski, Sargalski, Marucha (46’ Osowski), Turowski (90’ Markowski), Łaszak