Gafa nie do przyjęcia (minikoszykówka)
Zwycięskie drużyny minikoszykówki dziewcząt (SP 11) i chłopców (SP 15), wyłonione w Miejskich Igrzyskach Młodzieży Szkolnej, nie miały możliwości uczestniczenia w eliminacjach na szczeblu rejonu. Odbyły się one tydzień wcześniej, jeszcze przed finałami, jakie rozegrano w Elblągu. Taki system gier wymyślił Zarząd Wojewódzki Szkolnego Związku Sportowego.
Kolejna kuriozalna sytuacja, w której najbardziej poszkodowane są dzieci. Zwycięzcy finałów minikoszykówki stracili szansę na rywalizację z rówieśnikami z innych miast i ewentualny awans do dalszych rozgrywek o prymat w województwie.
Kalendarz gier na szczeblu wojewódzkim powstał przy biurkach urzędujących działaczy ZW SZS w Olsztynie. Nie uwzględnili oni dużej ilości reprezentacji szkolnych z Elbląga uczestniczących w takich rozgrywkach. A przecież tak jest w naszym mieście od wielu lat. Głównym zadaniem młodych sportowców jest nauka, a sport służy ich fizycznemu rozwojowi. Gdyby podporządkować rozgrywki olsztyńskiemu kalendarzowi, trzeba byłoby zerwać kilka dni z zajęć w szkołach, a przecież nie oto chodzi w tej sportowej zabawie.
Nauczyciele ze szkół podstawowych mówią, że trudno im tłumaczyć dzieciom, że mimo sukcesu „odpadli” z dalszej rywalizacji. Takie sytuacje nie sprzyjają popularyzacji sportu wśród najmłodszych elblążan. Warto, by olsztyńscy działacze uważniej śledzili to, co się dzieje w tzw. terenie i w przyszłości nie popełniali takich jak opisana gaf.
Kalendarz gier na szczeblu wojewódzkim powstał przy biurkach urzędujących działaczy ZW SZS w Olsztynie. Nie uwzględnili oni dużej ilości reprezentacji szkolnych z Elbląga uczestniczących w takich rozgrywkach. A przecież tak jest w naszym mieście od wielu lat. Głównym zadaniem młodych sportowców jest nauka, a sport służy ich fizycznemu rozwojowi. Gdyby podporządkować rozgrywki olsztyńskiemu kalendarzowi, trzeba byłoby zerwać kilka dni z zajęć w szkołach, a przecież nie oto chodzi w tej sportowej zabawie.
Nauczyciele ze szkół podstawowych mówią, że trudno im tłumaczyć dzieciom, że mimo sukcesu „odpadli” z dalszej rywalizacji. Takie sytuacje nie sprzyjają popularyzacji sportu wśród najmłodszych elblążan. Warto, by olsztyńscy działacze uważniej śledzili to, co się dzieje w tzw. terenie i w przyszłości nie popełniali takich jak opisana gaf.
Andrzej Minkiewicz - Telewizja Elbląska